Twoja halloweenowa dynia to roztrzaskana czaszka niemowlęcia

Prawdziwe korzenie Halloween, Samhain, Dziady

SAMHAIN – kilka refleksji na temat celtyckich korzeni Halloween.

„…On był ich bogiem, czarodziejem o wielu mrokach;

ludzie, którzy wierzyli w niego nad każdym portem, wieczne Królestwo

nie będzie ich.

Dla niego w niesławie zabijali swych nędznych pierworodnych z wielkim płaczem

i strapieniem, aby wylać ich krew wokół Pochylonego na wzgórzu.

Mleka i zboża żądali od niego szybko w zamian za jedną trzecią ich potomstwa.

wielkie było przerażenie i oburzenie wokół niego.

To jemu kłaniał się jasny Goidil. To od jego czci pochodzi wiele zabójstw

 – że ta równina nosi nazwę Mag Slecht.

Tam przyszedł Tigernmas, książę Tary dawno temu, w jedną wigilię Samhain

ze wszystkimi swoimi gospodarzami

podróż była dla nich źródłem smutku

Wzbudzali zło, bili dłonie, obijali ciała: płakali do demona

który ich zniewolił, wylewali prysznice łez, składali pokłony.

Martwi byli mężczyźni, pustka dźwięku wzmacniała zastęp Banby

pustosząc Tigernmasa na północy, poprzez adorowanie Pochylonego ze Wzgórza:

Biada im!”

(The Metrical Dindshenchas / Metryczny Dindshechnas)

Otóż gdy najwyższym królem Fir Bolgów nad całą Irlandią był Eochaid panujący ze wzgórza Tara, ten władca miał wieszczy sen. Rano wspominał go z lękiem i wezwał swego nadwornego czarownika Cesarda…

Nowy bóg-zbawca pojawił się w kwiecie wieku i przybył dokładnie znikąd na dwór króla Dananów w Tarze. Tutaj konieczna dygresja o samej Tarze. Otóż Tara to znajdujące się w hrabstwie Meath sakralne wzgórze, w omawianym okresie centrum polityczne i duchowe; z grodem, pałacem – prestiżowa siedziba królewska. Każdy w władców pretendujących do panowania nad całą Irlandią dążył do ustanowienia swej siedziby w Tarze.

A teraz bajeczki dla dorosłych

Taka, według Ksiąg Leinster[1], Ballymote[2] i Lecan[3], oraz rękopisu z Rennes, była praktyka składania ofiar z ludzi w przedchrześcijańskiej Irlandii, gdzie według mnichów (no właśnie) jedna trzecia zdrowych dzieci (chore były zabijane nie w ramach ofiary, raczej…nieprzydatności, jakkolwiek okrutnie dziś to brzmi) była zabijana, by w zamian dostać od bóstw przyrody i Matki Ziemi ziarno zapewniające przetrwanie społeczności i trawę bujnie porastajacą pastwiska, na których wypasali swoje bydło. W tym momencie po raz pierwszy pada stwierdzenie, że te ofiary były składane w „Hallow 'een” – Samhain – którego odmiany i geneza przez najbliższe dni będą nas (mam nadzieję) zajmować.

Według Dindshenchas i Kroniki Czterech Mistrzów, Samhain było związane z bogiem Cromm Cruach – Krzywym Starcem ze Wzgórza/Kopca. Król Tigernmas (Tighearnmhas)[4] miał podobno składać ofiary Cromm Cruachowi w każde Samhain, poświęcając mu pierworodne dziecko (chłopca narodzonego najbliżej tej daty) poprzez rozbicie jego głowy o kamiennego idola boga (Koniki Czterech Mistrzów: Część Szósta). Czterej Mistrzowie (M3656.2) podają, że sam Tigernmas, z „trzema czwartymi mężczyzn z Irlandii [którzy] byli wokół niego”, zginął podczas oddawania czci Cromm Cruachowi w Magh Slécht (Równina Prostracji):

(W Roku Świata 3656)

„To w jego (Tighearnmasa) panowaniu wybuchły trzy czarne rzeki Irlandii, Fubhna, Torann, i Callann, ich nazwy. Pod koniec roku on umarł, z trzema czwartymi mężczyzn Irlandii wokół siebie, podczas spotkania w Magh Slecht, w Breifne, czcząc Cromm Cruacha, który był głównym idolem kultu w Irlandii. To zdarzyło się dokładnie w noc Samhain”.

Podobnie jak Tigernmas, irlandzcy królowie Diarmait mac Cerbaill[5] i Muirchertach mac Ercae[6][7], obaj zmarli potrójną śmiercią w Samhain, co może być związane z ofiarami z ludzi.

…niestety gunwo prawda, czyli tajemnica “POTRÓJNEJ ŚMIERCI”

Kiedy król wysłał ludzi, by aresztowali Aedh, św. Ronan go ukrył, więc Diarmuid kazał aresztować Ronana i osądzić go zamiast niego. Został potępiony przez duchownych za ten czyn, a sam Ronan wypowiedział słynną klątwę: „Opustoszała bądź Tara na zawsze!”. Niedługo potem Tara została opuszczona, aby nigdy nie osiągnąć swojej dawnej świetności… [Żona Diarmuida] miała romans z Flannem, więc Diarmuid spalił nad głową fortecę Flanna. Ciężko ranny, Flann próbował uciec przed płomieniami, wpełzając do kadzi z wodą, gdzie utonął… Bec Mac De [druid doradca Diarmuida] przepowiedział, że Diarmuid zostanie zabity przez krewnego Flanna, Aedha Dubha w domu Banban… Sposobem na jego śmierć będzie rzeź, spalenie, utopienie i spadający na głowę słup dachu… Przepowiednia wydawała się tak nieprawdopodobna, że ​​Diarmuid ją pogardził, nawet gdy Banban zaprosił go na ucztę. Był tam Aedh Dubh i dźgnął Najwyższego Króla włócznią. Ranny Diarmuid uciekł z powrotem do domu. Ludzie Aedh Dubh podpalili go. Chcąc uciec przed płomieniami, Diarmuid wdrapał się do kadzi z piwem. Na jego głowę spadł płonący słup. Proroctwo się spełniło[8].

Diarmait dowiaduje się od Bec mac Dé, że Áed Dub, przybrany syn Diarmaita, będzie jego zabójcą. W związku z tym Diarmait wygnał Áed Dub. Św. Ruadán przepowiada proroctwo, że Diarmait zostanie zabity przez belki stropowe jego sali w Tara. Diarmait ma belkę wrzuconą do morza. Następnie Diarmait prosi swoich druidów, aby znaleźli sposób jego śmierci, a oni przepowiadają, że umrze potrójną śmiercią przez rzeź, utopienie i spalenie (lub znowu: „żelazem, wodą i ogniem”) i że oznakami jego śmierci będzie koszula wyrosła z jednego ziarna lnu, płaszcz z wełny z jednej owcy, piwo warzone z jednego ziarna kukurydzy i bekon z lochy, która nigdy się nie oprosiła. Na torze irlandzkim Diarmait przybywa do sali Banbána w Ráith Bec i tam nadchodzi los, przed którym został ostrzeżony. Diarmuid umiera potrójną śmiercią: belka stropowa Tary została wydobyta z morza przez Banban i umieszczona w jego sali, koszula, płaszcz, piwo i bekon są należycie produkowane dla Diarmuit. Diarmait chce opuścić salę Banbána, ale czekający przy drzwiach Áed Dub powala go i podpala salę. Diarmait czołga się do kadzi z piwem, aby uciec przed płomieniami i zostaje zabity przez spadającą belkę dachową. W ten sposób spełniają się wszystkie proroctwa[9].


[1] Księga z Leinster, irl. Lebor Laignech, wcześniej funkcjonująca pod nazwą The Book of Noughaval (irl. Lebor na Nuachongbála), średniowieczny irlandzki manuskrypt spisany około 1160 roku, obecnie przechowywany w Trinity College w Dublinie, przez skrybę, którego imienia nawet nie umiem wymówić, ale może uda mi się przepisać, zwanego Áed Ua Crimthainn. Nie zachował się w całości, manuskrypt, skryba z całą pewnością nie zachował się wcale, 25 kart zaginęło, więc cholera wie co oni jeszcze wyprawiali, albo czego nie wyprawiali, a co skryba wyjął z bogatej wyobraźni, bo zdaje się, że w czasach o których pisze, niech mnie ktoś poprawi, Celtowie nie mieli jeszcze pisma, więc skatoliczenie tego przekazu jest wielce prawdopodobne, co potwierdza oburzenie autora wobec tych praktyk.

[2] Ballymote (po irlandzku: Baile an Mhóta, co oznacza „miasto z motte/kopcem”), księga została spisana w mieście lub jego bliskiej okolicy około 1300 roku. Datuje się, że początki osady sięgają XII wieku, co badacze argumentują obecnością górójącego nad Ballymote normańskiego zamku [3], jednak badania archeologiczne wskazują na ślady wcześniejszej bytności ludzi na tamtych terenach – odnaleziono kopce, narzędzia rolnicze i ozdoby datowane na 1000 r. pne.

[3] Rękopis datowany na XIV wiek, znany jako The Yellow Book of Lecan

[4] LEGENDARNY, PODKREŚLAM, Tigernmas (irl. Tighearnmas) – legendarny zwierzchni król Irlandii z dynastii Milezjan (linia Eremona) w latach 939-916 p.n.e. Syn Follacha, syna Eithriala, zwierzchniego króla Irlandii. Jego imię znaczy w języku staroirlandzkim: „Pan Śmierci” lub „Piękny Pan”. Tak samo jak legendą i niewytłumaczonym nigdzie gdzie dotarliśmy fragmentem o nagłej śmierci ¾ chłopa razem z królem, podczas odprawiania obrzędów Samhain. Co im się stało? Bóg ich zabił? Powódź? Skoro wybuchły „trzy rzeki”? Ale jak utonęli na wzgórzu? Czy to każe przypuszczać, że cześć bóstwu oddawali jedynie mężczyźni?

[5] Diarmait mac Cerbaill (zm. ok. 565) był królem Tary lub wysokim królem Irlandii. Według tradycji był ostatnim Najwyższym Królem, który przestrzegał pogańskich rytuałów inauguracji, ban-feis lub małżeństwa z boginią tej ziemi. Chociaż z Diarmaitem związanych było wiele późniejszych opowieści, był on historycznym władcą, a jego potomkowie mieli wielkie znaczenie w średniowiecznej Irlandii.

[6] Muirchertach mac Muiredaig (zm. ok. 534), zwany Mac Ercae, Muirchertach Macc Ercae i Muirchertach mac Ercae, był uważany za Wielkiego Króla Irlandii w VI wieku. Kroniki irlandzkie zawierają niewiele wiarygodnych informacji o jego życiu, a zachowane zapisy wykazują oznaki retrospektywnych modyfikacji. Aided Muirchertaig Meic Erca bierze za temat nadprzyrodzonej śmierci Muirchertacha.

[7] XII-wieczna opowieść środkowoirlandzka Aided Muirchertaig Meic Erca jest relacją o nadprzyrodzonej śmierci Muirchertacha. Tutaj Muirchertach umiera w Domu Clettach, utopiony w kadzi z winem, spalony przez ogień i zmiażdżony przez spadającą belkę stropową, niedaleko Brú na Bóinne, zwiedziony iluzjami nieziemskiej dziewczyny Sína, która uwierzyła, że jest atakowany przez Túathal Máelgarb. Sposób jego zgonu jest przykładem „potrójnej śmierci”, cechy mitologii i literatury celtyckiej.

[8] F. J. Byrne; Irish kings and high-kings; Dublin 2001

[9] Koch, J. T. The Celts: History, Life, and Culture. 2012. s. 690

Św. Patryk zabił posąg, bohater prawie na miarę św. Michała…

Średniowieczne teksty chrześcijańskie kazałyby nam wierzyć, że pogański bóg/idol, Cromm Cruach, został zniszczony przez św. Patryka:

„Od czasów panowania Herimona (pierwszego króla Milezyjczyków),

człowieka szlachetnego,

Było czczenie kamieni

Aż do przyjścia dobrego Patryka z Machy.

Młotem w Cromma

Uderzył od korony do podeszwy,

Zniszczył, nie brakło mu męstwa,

słabego bożka, który tam był”

(Metrical Dindshenchas Vol. 4 poemat 7; Dzienniki Czterech Mistrzów M3656)

Czy pogaństwo umarło?

Jednak Cromm Cruach przetrwał w świadomości ludowej jeszcze długo po tym, a tysiące lat później wciąż jest zachowany w pamięci jako przerażający „Krzywy Starzec z Góry”. Jednym z najważniejszych zabytków w Magh Slecht jest Kamień Killycluggin, który został znaleziony w landzie Killycluggin. Kamień ten jest jednym z pięciu kamieni anikonicznych w Irlandii. Kamienie te są często pokryte rzeźbami w stylu La Tene i uważa się, że stanowiły centralną część przedchrześcijańskich sanktuariów. Kamienny krąg w Killycluggin jest prawdopodobnie najbardziej znaczącym zabytkiem tego typu w obszarze Magh Slecht. To właśnie tam znaleziono kamień Killycluggin w latach dwudziestych XX wieku. W sumie tworzyło go 18 kamieni, z których 13 upadło. Krąg ma średnicę 22m, i uważa się, że Killycluggin może być tym, którego elementy są określane jako bożki przedstawiające Cromma, powstałe po zniszczeniu (I po cichaczu, bo Patryk pilnował) głównego posągu. (White 2013).Ale dlaczego takie wydarzenia miały miejsce właśnie w Hallow’een/Samhain i jakie wątpliwości związane z tymi tajemniczymi świętami może pomóc rozwiązać językoznawstwo o pochodzeniu Hallow’een/Samhain i celtyckiego „Święta Zmarłych”?

Tradycyjna interpretacja, po raz pierwszy przedstawiona w średniowiecznych glosariuszach i nadal uważana przez część naukowców za najbardziej prawdopodobną, jest po prostu wolne tłumaczenie: „koniec lata”. Argumenty? To niby połączenie słów samh „lato” i fuin „zakończenie, ukrycie”. Jest to oczywiście późniejsza etymologia ludowa, bo najwcześniejsza forma tego słowa (Samon-) miała inne znaczenie – celtyckie znaczenie „Samhain” pochodzi od proto-celtyckiego samoni– „zgromadzenie” ([rzeczownik]). Forma galijska, występująca w Kalendarzu Coligny, jest skrócona i można ją zrekonstruować jako samonios, albo jako samonos, lub samonis. Pierwotne znaczenie samoni– byłoby zatem „zgromadzeniem żywych i umarłych” (Delamarre 267). (Dla mnie to sobie wcale nie zaprzecza i wtedy byłoby odpowiednikiem słowiańskich Dożynek i Dziadów, tylko za jednym zamachem.

Nazwa miesiąca SAMON[IOS] w kalendarzu Coligny związana jest z Samhain. Święto odbywało się podczas „trzech nocy Samoniosa” (galijskie trinux[tion] samo[nii]). Wydaje się, że kalendarz galijski dzielił rok na dwie połowy: pierwszą rozpoczynającą się od miesiąca SAMON[IOS], a drugą od miesiąca GIAMONIOS.Którą z tych dwóch dat powinno się zatem uważać za „celtycki Nowy Rok”? Chociaż obie faktycznie oznaczają początek cyklu, Samhain rozpoczyna go w ciemności, i nie ma wątpliwości co do jej prymatu w tradycji celtyckiej.W De Bello Gallico Juliusz Cezar zauważa, że Celtowie zaczynali swój cykl dobowy od zachodu słońca:

Spatia omnis temporis non numero dierum, sed noctium finiunt; dies natales et mensum et annorum initia sic obseruant, ut noctem dies subsequatur‟.

(„Określają wszelkie ilości czasu nie przez liczbę dni, ale przez liczbę nocy; świętują urodziny i początki miesięcy i lat w taki sposób, że dzień podąża za nocą”).

Samhain oznacza zatem początek ciemności, a tym samym początek życia. Czas „zbierania się” wszystkich istot. Jak ciemność przychodzi przed światłem, tak życie pojawia się w ciemności łona, wszystkie rzeczy mają swój początek w płodnym chaosie, który jest ukryty przed racjonalnym umysłem. Tak więc rok zaczyna się od swojej ciemnej połowy, trzymając jasną połowę w ciąży jako nasiona, które leżą w pozornej śmierci pod ziemią, chociaż siły wzrostu już pracują. Moment śmierci – przejście w ukrytą ciemność – jest sam w sobie pierwszym krokiem w odnowienie życia.

Udostępnij

Share on facebook
Share on pinterest
Share on twitter
Share on email
babskiegusla
babskiegusla
Share on pinterest
Przypnij do tablicy
Share on facebook
Udostępnij
Share on twitter
Share on email