Magiczne obrzędy Wielkanocne – Pogańska Wielka Sobota


Liturgia liturgią, tradycja tradycją, Jezusa ukrzyżowano – Kościół zrobił Wielkanoc świętem radosnym, bo wiosna, ciepło, trzeba było trochę poluzować po czterdziestodniowym Poście i wyłożonym w odpowiedni sposób i wkładany do łbów przczynek dlaczego tak a nie inaczej być musiało – na wzór chrystusowy oczywiście i pamiątkę tego, że tak uczynił. W rzeczywistości to łatwo dorobili ideologię do całkiem przyziemnej sprawy – przednówek, zapasy się pokończyły, komory puste, jeno myszowie harcują po kątach – więc post to mieli zanim kościół ze swoim przekazem dotarł do włościan (nie, nie stało się to wraz z przyjęciem chrztu, randomowy chłop księdza (nie mówiąc o jakimś budynku sakralnym) pierwszy raz mógł może w XII-XIII wieku widzieć) i był rzeczą wymuszoną przez to jaki był rok, jakie zbiory, jaka pogoda, czy zima ciężka – to decydowało o tym jak długo była bida z nędzą, zanim coś nowego zaczęło wyrastać. No to teraz pomyślcie, dlaczego w Wielką Sobotę święcone są pokarmy? PRZED nastaniem jedynej słusznej wiary, jak pojawiło się coś do żarcia, to istnienie obrzędów dziękczynnych, i takich witających wiosnę – nastanie jasnego i dobrego, po ciemnym i chudym – z dużym prawdopodobieństwem robiono. Nie ma źródeł jakiemu Bogu i czy jakiemuś w ogóle Słowianie w bardzo wczesnym średniowieczu składali taką ofiarę – czy to na przyszłość, w ramach przekupstwa, żeby rok dla rolnika był łaskawy – co by nie było, z Wielką Sobotą kler też zadanie miał łatwiutkie.

Wielka Sobota pagan style

W Wielką Sobotę odwiedza się groby i poświęca pokarmy. Święcenie pokarmów wielkanocnych ma początek w tradycji wczesnochrześcijańskiej, w powszechnych ofiarach i błogosławieństwach pierwocin: płodów ziemi i różnych pokarmów (chleba, sera, oliwy, wina itd.), za które, jak za wszystko, chrześcijanie winni dziękować Stwórcy w każdym momencie życia: „Czy tedy jecie, czy pijecie, czy co innego czynicie, wszystko na chwałę Bożą czyńcie” (1 Kor 10,31). W Polsce najstarsze zapisane benedykcje pokarmów wielkanocnych znajdują się w mszale gnieźnieńskim z 1300 r. Zaś zwyczaj malowania jajek znany był w Polsce już w X wieku. Od XVII w. w święconym pojawiła się najpierw figurka baranka z ciasta, a potem z masła, wędliny, czekolady lub cukru, jako symbol Chrystusa zmartwychwstałego. W wieku XX do koszyków zawędrowały ulubione w danej rodzinie smakołyki, takie jak: mandarynki, czekolada, jabłka czy ciasteczka, bez których trudno byłoby się obejść. Niektórzy wkładają też do święconego tradycyjną białą kiełbasę, którą po upieczeniu lub ugotowaniu spożywa się podczas niedzielnego śniadania. Dodatkowo, koszyczki zdobi się gałązką zimozielonego bukszpanu lub barwinkiem, co ma przypominać o pokonaniu przez Zbawiciela śmierci.[1]

Chrześcijaństwo chrześcijaństwem, nowa wiara nową wiarą, ale jednak tego co głęboko wrosło nie dało się tak po prostu zmienić, więc równolegle do tych nakazów i wytycznych, obchodów, co, jak dlaczego, po wsiach robiono to co wcześniej – kultywowano tradycje ludowe, całkiem świecko się bawiono, również w „magię”, przesądy i zabobony.

Stanisław ze Skarbimierza, pierwszy rektor odnowionej Akademii Krakowskiej, w czterdziestym siódmym z kolei kazaniu ze zbioru Sermones sapientiales (powstały w latach 1408–1415) wymienia ponad dwadzieścia rozmaitych czynności magicznych, popełnianych przez ludzi każdego stanu i zawodu: „„czynią zabobony przy pomocy poświęconego na początku okresu postnego popiołu”, „zachowują głownie z ognia poświęconego w Wigilię Wielkanocy dla leczenia w odpowiedni sposób koni lub innych zwierząt”, „wypalają sierść w kształcie krzyża”, „gryzą zębami (zębami?! Jacyś poyebuanyi, kto to widział, żeby zębami gryźć? Że się gryzie nogami to każden głupi wie) świecę paschalną lub ogryzają i oskrobany wosk przeniewierczo używają”[2]. Pozostałości dawnych praktyk uwidaczniają się już po rezurekcji, kiedy przychodzi czas na ucztę wielkanocną, która rozpoczyna się od spożycia pokarmu poświęconego, aby najważniejsze treści religijne święta Paschy przenikały także do obrzędów domowych i je uświęcały, przynosząc rodzinom zdrowie i chroniąc od złego.

Kto zrobił sobie jaja z jaja wielkanocnego?

Samo jajko [coś na kształt pisanek znajdowano w grobach datowanych na w choolerę wcześniej, no ale dobra, nie o tym] uważane było za symbol życia w wielu kulturach, chociaż różne dopisywano do tego legendy, to geneza ta sama. Św. Jan Damasceński (ur. ok. 675 r. w Damaszku, zm. ok. 749 r. w Mar Saba) dopatrywał się analogii między jego (jaja, nie siebie) budową i konstrukcją kosmosu: skorupę kojarzył bowiem z niebem, wyściełającą ją błonę z nieboskłonem i obłokami, białko z wodami, a żółtko z ziemią i minerałami. „Według greckiej legendy z X w. św. Maria z Magdali, która w Niedzielę Wielkanocną chciała przygotować posiłek dla apostołów, znalazła w swej spiżarni jaja o zabarwionych na kolor czerwony skorupkach, z których po chwili wylęgły się piękne ptaki, które uleciały do nieba[3]. Apostołowie uznali ten cud znak zmartwychwstania Chrystusa i życia wiecznego. To dlatego ozdobione jajka – pisanki i kraszanki[4] stawały się podarunkiem wielkanocnym, który wręczano najbliższym w dowód serdecznych uczuć[5]. Kiedy zaś panna dawała pisankę w kolorze czerwonym kawalerowi oznaczało, że jest bliski jej sercu – jeśli zaś żółtą, znaczyło, że jest niemile widzianym natrętem[6]. Wydmuszki jajek wieszano dawniej na gaikach i maikach (na Śląsku), by „przyspieszyć” nadejście wiosny i wegetację roślin. Rzucano je też pod drzewa owocowe, aby odstraszyć szkodniki i spowodować urodzaj owoców”[7].

Święcenie ognia? No przecież to wcale nie pogańskie…

Grzegorz Ryś słusznie zauważa mieszanie się magii ze względami czysto praktycznymi i logicznie skutecznymi: np. „z ognia wielkanocnego, obwieszczającego zbawczą i wyzwalającą obecność Boga, uczynić niezawodnie skuteczny środek do walki z robakami: „Inni wkładają w ogień poświęcone w wigilię Wielkanocy pale, przypalają je i przy ich pomocy robią doły przeciw robactwu”[8] Zaś B. Ogrodowska opisuje, jak na południu Polski, głównie na Ziemi Sądeckiej i Rzeszowskiej, w Niedzielę Wielkanocną o świcie rolnicy na urodzaj, w celu ochrony upraw przed burzą, suszą, gradobiciem i złym urokiem święcą swe pola kropidełkami zrobionymi z rozebranych na cząstki palm wielkanocnych, a krzyżyki z gałązek palmowych i cierni z ognisk palonych przy kościołach w Wielką Sobotę wbijają w skiby zagonów; w tej samej intencji rozpalając ogniska na miedzach, częstując się jajkami i wódką[9]. No jak to tak bez wódki by było? XD.


[1] . Z. Kuchowicz, Obyczaje Staropolskie XVII–XVIII wieku, s. 121

[2] G. Ryś, Pobożność ludowa na Ziemiach Polskich, s. 127 – 128

[3] H. Szymanderska, Polska Wielkanoc, Warszawa 2006, s. 26

[4] Ich nazwa wywodzi się od staropolskiego słowa krasa – „barwa”, krasić

– „barwić, zdobić, natłuszczać” i rosyjskiego krasny – „czerwony”, gdyż niegdyś były one malowa-

ne przede wszystkim na kolor czerwony. Barwy pisanek miały od zawsze swoją symbolikę. I tak:

kolor różowy i zielony oznaczał radość ze Zmartwychwstania, czerwony – przelaną na krzyżu krew

Chrystusa, a fioletowy lub niebieski – koniec żałoby i umartwień wielkopostnych. Wielkanocne

jaja malowały przeważnie dziewczęta, używając barwników naturalnych, m.in. łupin z cebuli, płat-

ków malwy, kory olszyny, dzikiej jabłoni itp. Zob. H. Szymanderska, Polska Wielkanoc, s. 27 – 28;

J. Usiądek, Rok liturgiczny w rodzinie, s. 107; Z. Kuchowicz, Obyczaje Staropolskie XVII – XVIII

wieku, s. 401; B. Ogrodowska, Zwyczaje, obrzędy i tradycje w Polsce, s. 93

[5] Zwyczaj malowania jajek jest jednym z najstarszych zwyczajów wielkanocnych. W Polsce

jego ślady sięgają X wieku i od tamtego czasu zmieniały się tylko sposoby ich ozdabiania. Dawniej

pisanki barwiono w barwnikach naturalnych. Wywar z żytniej oziminy daje kolor zielony, z łupin

cebuli – brązowy, odcienie czerwieni uzyskuje się, jak kiedyś, z olchowych szyszek. Kora dębu po-

zwala uzyskać kolor czarny, a żółty – suszone kwiaty jaskrów. Do barwienia używano niegdyś też

kawy, farbki do bielizny i cynamonu. Pisanki natomiast to jajka pomalowane gładko na jeden lub

kilka kolorów, z białym wzorem, który najczęściej wydrapuje się specjalną igłą lub skrobaczką, co

nosi nazwę techniki rytowniczej. Pięknie wyglądają jajka oklejane wycinankami z papieru, koronką,

włóczką i rdzeniem sitowia. Ostatnio modne stało się też dekorowanie kraszanek kawałkami tiulu.

Najstarsza technika zdobienia jaj to technika batikowa polegająca na wykonywaniu wzoru za pomo-

cą narzędzia z małym lejkiem zrobionym z blaszki, osadzonym na patyku. Nanoszony w ten sposób

wosk, „pisze” wzory, po czym jajko można barwić. Wosk się roztapia, pozostawiając jasne ślady po

narysowanych wzorach. Pisanki znane były wśród wszystkich warstw społecznych, nawet najbied-

niejszy starał się mieć ich choć kilka. Zob. B. Ogrodowska, Zwyczaje, obrzędy i tradycje w Polsce,

s. 161–162; J. Usiądek, Rok liturgiczny w rodzinie, s. 107; Z. Kuchowicz, Obyczaje Staropolskie

XVII – XVIII wieku, s. 401; H. Szymanderska, Polska Wielkanoc, s. 27 – 28

[7] M. Kowalczyk, Geneza i obchody Wielkanocy w Polsce. Zarys problematyki.

[8] G. Ryś, Pobożność ludowa na Ziemiach Polskich, s. 128

[9] B. Ogrodowska, Zwyczaje, obrzędy i tradycje w Polsce, s. 240 – 241.

Udostępnij

Share on facebook
Share on pinterest
Share on twitter
Share on email
babskiegusla
babskiegusla
Share on pinterest
Przypnij do tablicy
Share on facebook
Udostępnij
Share on twitter
Share on email