Czym pachną wiedźmy, czyli perfumy JEDYNIE dla Ciebie

Jaskółka po jednej aplikacji fruwała po całym pokoju

„Ruszyła galopem przez szerokie pole, kierując się w stronę lasu. 🏇Ścigają ją. Dynamiczny tętent kopyt miesza ze świstami bełtów, które przelatują jej tuż nad głową. Pochyliła się, wtulając się w końską grzywę. Rozgrzaną krew w żyłach chłodzi wieczorne powietrze. Mija kolejne snopy siana, chochoły rozbijają się pod kopytami. Jeszcze tylko chwila... Już! 🍂 Las otulił ją cieniem, ukrył przed gonitwą. Znów jej się udało.
Umęczona i obolała zsunęła się z siodła. Odetchnęła z ulgą. "

Andrzej Sapkowski

Czym pachnie wiedźma? Kobieta świadoma siebie, lubiąca to, co nieoczywiste? Pierwsza odpowiedź jaka przychodzi mi do głowy jest banałem i prostą prawdą na ten temat: TYM CZYM AKURAT CHCE. Dzięki Alanowi i jego perfumiarskiemu talentowi to jest możliwe w rozumieniu dosłownym. Na podstawie preferencji, rozmowy, jej tematu, charakteru, zainteresowań klientki tworzy…jedyny w swoim rodzaju cud. Cud, który tylko Twoje ciało będzie na siebie zakładało. Pewność, że NIKT ani PRZED ani PO TOBIE nie będzie tak pachniał daje dodatkową, może trochę snobistyczną, ale nie jest mi wstyd, przyjemność… Tym bardziej, że jestem zapachoholikiem.

Dziś dzielę się z Wami wrażeniami z serii „wiedźmińskiej” – forma może być wyłącznie taka, bo jak inaczej niż porównaniami, subiektywnie wybranymi obrazami oddać choć cząstkę istoty czegoś tak zmiennokształtnego, aktorskiego, czasem kapryśnego jak perfumy. Ich odbiór i to jakimi zechcą akurat być zależy od tylu czynników, a każdy z nich jest osobniczy, że to po prostu… strumień myśli spisywany na żywo, z „Jaskółką” na sobie.

Pierwsze 5 minut

Na razie nie ma żadnej słodyczy (co za ulga!). Jest sucho (siano), pot, naoliwiona skóra wysłużonego siodła. Gdzieś w tle nieśmiało zaczyna przebijać się wiekowe drewno, surowe dechy wysmagane niejednym deszczem, oparły się niejednej wichurze, gdyby zbliżyć do nich nos, czuć nić zapachu, który przynosi się do domu z suszonym na dworze praniem. Na mnie nic, ani sephorowiec, ani niszowiec nie wybija „cukru” na pierwsze miejsce, jeśli ma w sobie inne akordy, zawsze wychodzi zwierzę, nawet jeśli skład tego nie potwierdza i „nie ma prawa tak być”.

„Jaskółka” to zapach drogi, w sensie podróży, może ucieczki. Na pewno nie spokoju, nie, spokój nie jest dla takich jak my. Wędrówka, tułaczka, trochę strachu gdzieś w tle, ale równocześnie biegnie przy tym bunt, młodzieńcza buta, siła uporu właściwa ludziom, którzy czują i wiedzą po co żyją i mają o co walczyć.

Im jest zimniej, tym zapach lepiej gra i bardziej się zmienia. Kolejna „moja” cecha, to co na koleżance pięknie pachnie latem, na mnie cuchnie, to ten sam zapach na niej jest nieznośnie męczący zimą, a na guślarskiej szyi łasi się jak dziki kot i pokazuje wszystko co w nim najlepsze.

Tak jak przewidziałam przed faktem, wszystko co jest bardziej „męską” nutą, jeśli przyjąć taki podział (przyjąć, że taki w perfumiarstwie w ogóle istnieje), natychmiast się we mnie wgryzie, wszystkie kwiatki, jakieś delikatności, tak zwane nuty wodne, zielone (czasem żal, bo piękne) ulatują po 15 minutach, to dogmat, przetestowane setki razy. Na szczęście „siostra burzy” ich nie ma. Teraz jest wyjazd w mokry mglisty świt, koń paruje od chłodu zacienionego jeszcze lasu. Rumak rży chrapy mu dymią, słońce dopiero wzejdzie, może tak je przyzywa. To raczej bór, nie czuć liści, igliwie i intensywny, soczysty, ciemny mech, ale w świeższej wersji, nie jest zatęchły, to nie jesień, jeszcze nie.

Suchość ustąpiła, bo zmieniła się sytuacja. Trochę skórzanych akordów, lniana koszula, rzemienie, pot młodej kobiety. Coraz częstsze stalowe momenty, takie jak polizane ostrze noża. „Jaskółka” jest bezczelna, trochę brawurowa, władcza, dzika, rośnie w niej siła, której nie potrafi jeszcze użyć, ale wie, że czyni ją lepszą od innych, teraz, w cwale jak „Szał uniesień” jest niepokonana.

Przy okazji dowiedziałam się o kolejnej wadzie genetycznej: nie czuję molekuł, a prawie wszyscy twierdzą, że pięknie pachną. Dla mnie to woda. Alan wyjaśnił mi bez znieczulenia: „pewnie masz po prostu hiposmię na białe piżma (Twój mózg ignoruje ich zapach, to bardzo powszechne, sporo ludzi ich nie czuje albo czuje bardzo szczątkowo)”.  Jaskółka… siedzi mocno, zdecydowanie jak Cirilla na grzbiecie Kelpie, popisuje się, nie traci na sile, najbardziej „rącza” i narowista z wiedźmińskiego setu vol. 2. Gna i po kilku godzinach nie znać po niej słabości ni zmęczenia.

5 godzina

Jakie to mocno pracuje.  Teraz bourbon, whisky i Tom Waits w głowie. Nie mówiłam chyba że uwielbiam zapach tego trunku. Im bliżej wieczoru, tym więcej w nim baru, erotyzmu, magnetyzmu. Ona to ja, ja to ona.

Udostępnij

Share on facebook
Share on pinterest
Share on twitter
Share on email
babskiegusla
babskiegusla
Share on pinterest
Przypnij do tablicy
Share on facebook
Udostępnij
Share on twitter
Share on email