D

Dobry, prawdziwy, klimatyczny – Piast i opowieść o podróży

Słowianin w wielkim świecie

 

Przysłowie „nie oceniaj książki po okładce” powinno mieć dalszy ciąg…ani po ilości stron. W przypadku „Piasta” Grzegorza Gajka bardzo przydałoby się takie przekonanie, bo zrażając się grubością tomiszcza można sporo stracić, szczególnie gdy jest się fanem literatury w słowiańskich klimatach, doprawionych nutką historyczną (co prawda niewiele tam tej przyprawy, co już na wstępie autor uczciwie przyznaje – nie ma co ukrywać – bardzo trudno ją zdobyć.

O Piaście jako postaci żyjącej X lat temu, będącym ojcem i założycielem państwa polskiego z prawdziwego zdarzenia (zjednoczenie plemion, ogarnięcie sytuacji, nie wszystkim się podobająca, ale sprytna polityka) wiadomo tyle co nic, badacze nie są zgodni nawet co do tego czy ktoś taki istniał. Na szczęście opowieść spisana przez Gajka nie pretenduje do miana pozycji naukowej, dlatego autora można śmiało rozgrzeszyć i nie stawiać obok turbosłowian, płaskoziemców i prawdziwych fanów „Starożytnych Kosmitów”. Osadził wydarzenia na tle takiego a nie innego uniwersum, wrzucił w to bohatera no i…mamy powieść.

„Wędrówką życie jest człowieka…” Piast wśród czarów, u Wikingów…

 

Jak na taką dłużyznę, co mnie zaskoczyło: spójną, przemyślaną i całkiem niezłą! Zaczyna się od dzieciństwa Piasta i jego brata, które staje się początkiem podróży przez czasy, miejsca, uczucia, wybory (dobre i złe), porażki i zwycięstwa – wszystko to nieuchronnie wiedzie ku dorosłości, dzieciaki stają się mężczyznami, zmieniają się – a że to nie dzieje się szybko…to i opowieść nie gna w szaleńczym tempie, z walką na co drugiej stronie i szczegółowo opisanym seksem na co piątej. Przyspiesza i zwalnia, co wcale nie jest błędnym zabiegiem zastosowanym przez autora – nie da się inaczej mając tyle do opowiedzenia.

 

 

Piast wcale nie jest książką o Słowianach, tak jak mogą rozumieć to osoby, które szczegółowo nie interesują się tematyką (o żadnych cudach, modłach, panteonach, Bogach, obrzędach Gajek nie pisał i bardzo dobrze, to dowodzi, że jest rozumny, nie ruszał czegoś na czym można się głównie wygłupić), w zamian wziął na tapetę wątki nordyckie, tak zwanych „wikingów”, bezpieczniejsze, poznane, zbadane, dowiedzione – i wcale nie mniej „klimatyczne”. Kolejny dobry wybór. Jak na drugą książkę, i to tak monumentalną, autor udowania jak duży „skok na wyższy level” zaliczył od „Strażników Lasu”. Nawet tego ze sobą nie porównuję, „Piasta” napisała jakby inna osoba – i to jest zdecydowanie komplement.

 

Więcej prawdy niż w „prawdzie”

 

Książka Gajka ma jeszcze jedną zaletę, której niestety nie mają te uznawane za historyczne (xd wydawnictwo na B) nie ma w niej efekciarskiego naciągania faktów, dopowiadania rzeczy niewiadomych i podawania za prawdziwe dla dodania sobie „fejmu” – obyczajowo, przygodowo – to co opisuje autor z dużą dozą prawdopodobieństwa tak właśnie mogło wyglądać – kultury się przenikały, panteon bóstw mógł mieć podobne zadania i „cechy osobnicze”. Jeśli ktoś chce poczytać w skupieniu i nie wkładać sobie do głowy idiotyzmów wyssanych…nie chcę wiedzieć skąd, to „Piast” na pewno mu się spodoba.

KategoriaBrak kategorii

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *