Śmiertelne trucizny sposobem na piękne włosy – tojad i inne mordercze zielska w służbie urody

Tojad-mordownik czy potężna mikstura wiedźmiej urody?

 

Jak to jest z tym mordownikiem, lekarstwo czy zabójcze oblicze natury? Ano tak jak ze wszystkim – zależy od dawki i sposobu podania. Należy do rodziny jaskrowatych, może stąd jego uroda, piękny kolor i zwodniczo niewinny wygląd. To jak postrzegał go lud było wewnętrznie sprzeczne – znano jego mroczną naturę biorąc pod uwagę jaki nadano mu przydomek, a z drugiej strony łączono go z Maryją – która przez wieki jako utrwaliła się w świadomości jako synonim łagodności, dobroci, pokory, miłości i dobroci. „Na drugie imię” dano mu „pantofelek Matki Boskiej”, ponieważ roślina ta użyczyła swoich płatków na pantofle dla jezusowej rodzicielki, gdy zdarła trzewiki uciekając z dzieciątkiem do Egiptu. Nie wiem czy przykładanie tojadu na rany to byłby dobry pomysł, ale… Akonityna lub wyciągi z korzeni tojadu zastosowane bezpośrednio na skórę powodują mrowienie, pieczenie a następnie znieczulenie, jeśli to ten aspekt brano pod uwagę, to jakby zmienia postać rzeczy i nawet zaczyna być logiczne. Co może ten urodziwy chmurny jegomość wiedziano już w starożytności.

 

Tojad mocny (Aconitum calibotryon Rchb.) zawiera w swych organach silnie toksyczną akonitynę, która paraliżuje ośrodek oddechowy, a także i wpływa na deregulację rytmu mięśnia sercowego. Jak to wszystko ma się to tego że…

 

„…używany jest również przeciw nudom i szaleństwu: tojad należy gotować i podać do wypicia choremu (Freifeld, pow. Lubaczów, woj. lwowskie). Narkotyczne własności tego ziela lud uznaje za lekarstwo na smutki (Polska i Ruś, Wójcicki ZD [br. nr. t.]: 345)”.

Trucizna której nawet diabeł się boi

 

Toja noszona przy sobie broni od napaści perelistnika, tj. czarta zalotnika napastującego młode kobiety (A. firmum, tojad, omiak, wołkoboj, terbycz, odkasnyk, Ruś płd., Talko-Hryncewicz 1893: 407). Legenda z Hrubieszowskiego głosi, że w pewnej dziewczynie zakochał się diabeł i chciał w końcu wziąć ją do siebie. za człowieka, zastawszy ją mającą głowę ubraną w kwiaty, prosił, aby je zrzuciła. Dziewczyna nie zrozumiawszy tego, zaczęła zrzucać z siebie odzienie i doczekała się zapiania koguta. Wtenczas diabeł zniknął, mówiąc „Kedyb ne terłycz, ne toja, byłaby dziewczyna moja” (Talko-Hryncewicz 1893: 52). Ziele to odstrasza diabła (A. firmum, Hrubieszowskie, woj. lubelskie, Kolberg Chełmskie II: 260).

Ochrona przede wszystkim

 

Poświęconą gałązkę przytyka się do ściany domu, by uniemożliwić szatanowi przystęp do niego (A. firmum, tojeść, Adamki, pow. Żywiec, woj. krakowskie). W podobnym celu tojad sadzony jest w ogrodach obok chaty (A. x cammarum, toja, Huculszczyzna od Kosowa do Worochty, Babin, pow. Kosów, woj. stanisławowskie). „To pomičnė įėk sy bidā učėpyt chrystkėnyna” (A. paniculatum, Połoniny huculskie, od Smietenego do Tarnyci i od Kamenca do Rageski, Poł. Dukonia, w. Hryniawa, pow. Kosów). Przeciw wściekliźnie u ludzi bywa używany między innymi także odwar tojadu (bucyki, Udziela 1891: 224). Wiejskie kobiety hodują go w ogrodach (okolice Łucka, woj. wołyńskie, Łaguna: 138), a dawniej dziewczęta upiększały sobie włosy tą rośliną (A. x cammarum, toja, Huculszczyzna od Kosowa do Worochty, Babin, pow. Kosów, woj. stanisławowskie).

Przejdźmy do rzeczy, czyli włosing stosowany zanim to było modne

 

No właśnie, o włosach miało być, a nie o morderstwach i czortach. Z tym upiększaniem to taki „określeniowy staroć”, chodziło raczej o zapobieganie wypadaniu i zachowanie gęstej czupryny. Może dlatego, że zawiera kwas jabłkowy, który dobrze robi na pióra, kwas bursztynowy też, ale to niewielkie ilości. Na pewno nie używano do tego celu najbardziej toksycznej części czyli korzenia, raczej liście, łodygi i kwiaty, czyli to samo co dziś niektórzy stosują w homeopadii zamiast xanaxu. 😉

 

Bez chebd – Wedle Syreńskiego (1613) dym z tej rośliny węże z domu wygania. Haur (1693) zaleca hebd rosnący na wierzbie jako środek przeciwko czarom. Wedle Kluka okłady z liści hebdu przyczyniają się do trefienia włosów zarówno u ludzi, jak i zwierząt (barany, pieski pokojowe). Tak o tojadzie pisze najsłynniejszy polski zielnik, XVII-wieczny Zielnik Syreniusza (str. 1383-84):

 

„Toiad, Wilczy albo pśi Omieg, Wilcze jagody: którego iest także kilka rodzaiów. Pierwszy którego Myśliwcy do trućia źwierza używaią. […] Innych dwu do lekarskich potrzeb używaią. […] Ziołopisowie przedniejszy twierdzą iż między wszystkimi zioły iadowitemi żadne prędzej nie szkodzi nad Omiegi y zioła piekielne: tak że samym dotknieniem członków skrytych a ile bydlęcych w samicach zabiia zaraz tego dnia. Y człowiekowi także nie przepuśći bądź trunkiem bądź potrawą zadany. Okrom od Niedźwiadka osczyknionych w ten czas iest lekarstwem a nie iadem piiąc co quintę zaważy z winem białym ciepło. Także gdzieby iaka inna trucizna była zadana. Też nie Omieg iednako wszystkim źwierzętom szkodzi, ieden Rysie i Lewarty albo Lamparty prędzey truie. Inny rychley Wilki y Psy.”

 

Gatunek Aconitum ferox (Nepal) używany był do zatruwania strzał. Cały dzień szukania i żadnej sensownej i istotnej odpowiedzi w sprawach urodowych.

Czy to ma sens? Nie/nie wiem.

 

Bylica – babskie zioło dobre na wszystko

 

Boże drzewko – Już w dawnych zielnikach polskich, tak u Spiczyńskiego (1542), jak i Syreń-skiego (1613), mamy wiadomość, że boże drzewko włosy śliczne czyni tak na głowie, jako w brodzie. Haur zaś twierdzi, że włosy rosną obmywane bożym drzewkiem warzonym ze złotogłowiem. Echem tych poglądów jest zalecenie na Kujawach, że na porost włosów i powstrzymanie wypadania ich należy boże drzewko nalać okowitą (spirytusem) i moczyć włosy. wedle Rostafińskiego nazwa stąd pochodzi, że roślina była hodowana w klasztorach, nazywana bożym drzewkiem lub też drzewkiem Panny Marii (Rostafiński 1900b I: 328 – 329). Górale na Podhalu wyróżniają chłopskie (męskie) boże drzewko czarne lub zielone (Artemisia abrotanum L.) oraz babskie boże drzewko białe (Artemisia pontica L.) (SKJ V: 344). Wiadomo, musiało być rozróżnienie.

 

Czy to ma sens? Jasne, bo to nic innego jak mająca w sobie wiele naturalnych dobroci bylica: prowitaminy A oraz witaminy C (chociaż ich ilości nie są powalające), dużo olejków eterycznych, kwasów organicznych – kawowego (czyli dla kwestii włosowej najważniejszego), bo działającego antyoksydacyjnie, przeciwzapalnie, bakteriostatyczne, nie pozwala się rozpleniać paskudnym grzybom, wiążących się z białkami bakterii garbników (przez co hamują rozwój drobnoustrojów), a co za tym idzie pomaga w walce z uporczywym łupieżem, niweluje przykre skutki podrażnień i reguluje krążenie krwi w skórze głowy. Znowu mieli rację.

 

Bukszpan – kłopotliwy ulubieniec owadów czy zbawca dla czupryny?

 

Bukszpan – staropolskich wspominany rzadko i dopiero od XVI wieku nazywany bukszpan z niem. Buchsbaum (Rostafiński 1900b I: 229). Również rzadko wymieniają go dawne zielniki polskie. U Crescentyna (1549) zalecany jako środek na wypadające włosy. Odwar z główek chmielu służy jako środek na porost włosów (pow. Brzesko, Jasło, Dukla). Konopie wplecione we włosy w Popielec zwiększają porost włosów (pow. Mińsk Mazowiecki).

 

Czy to ma sens? Chyba tak, chociaż nie sprawdzałam tego na sobie. Przeciwko wypadaniu włosów stosuje się wcierki i płukanki na bazie alkoholu i liści bukszpanu (ostatnio modne są grzebienie zrobione z jego drewna, podobno włosy się nie elektryzują i w ogóle).

Leszczyna nie tylko na mądrość i wojnę

 

Popiół z drzewa służy także jako lek od kurzajek (Międzyrzec). Leszczynę kładzie się do kąpieli przeciw bolakom (BOLOKOM BOLESNYM!), wrzodom, słodkim strupom i puchliznie tak u dzieci, jak u starszych (Kraków). Albo kij leszczynowy zapala się i przykłada na stalowy nóż, przez co otrzymuje się rosa, którą smaruje się usta popękane (pow. Zbaraż). Do martwej kostki przywiązuje się orzech laskowy (pow. Trembowla). Tąż narośl, zwaną wilcza kość wedle ludu wielkopolskiego, należy nacierać leszczyną, ułamaną w czasie ubywania Księżyca. Matka, kąpiąc dziewczynę w pierwszych sześciu tygodniach w leszczynie.

 

Czy to ma sens? Tak! Leszczyna do dziś jest z powodzeniem stosowana w preparatach wzmacniających włosy, nie tylko w szamponach i odżywkach. Z powodzeniem można samemu zrobić wcierkę, jeśli ktoś zada sobie trud nazbierania „męskich” pączków. Liście leszczyny oraz korę można wykorzystać w podobny sposób i zrobić z nich super płukankę. Wystarczy przyrządzić napar z surowców i „przelać” nią mokre włosy po umyciu, dzięki temu staną się one bardziej puszyste i błyszczące. Częste stosowanie ponoć przyśpiesza porost włosów.

 

Topola to drzewo co z łysego zrobi Shaggiego

 

Lnica pospolita – liście pod głowę i krzyże, odmieniając co kąpiel, aby dziewczynie urosły piękne włosy (pow. Bóbrka). Na przyrost włosów myje się głowę odwarem gałęzi topoli (topola srebrzysta, P. alba, Ruś powszechnie, Talko-Hryncewicz 1893: 368) bądź odwarem piwnym pączków topolowych (Udziela 1891: 201). Z topoli i jej pączków robi się pomadę, która przyspiesza porost włosów (okolice Sieradza, woj. łódzkie, Wisła VIII: 143). Naskórek węża, trudny do znalezienia, dziewczęta zastępują pączkami zbieranymi na wiosnę z topoli rosnącej na ustroniu w stepie, do której nigdy nie dochodził żałobny jęk dzwonów pogrzebowych, w przeciwnym razie zebranie pączków z takiej topoli nie będzie miało żadnego skutku. Zebrane pączki smaży się w świeżym, niesolonym tłuszczu i robi pomadę na włosy (topola srebrzysta, P. alba, Milatyn, pow. Złoczów, woj. tarnopolskie, Talko-Hryncewicz 1893: 369).

 

Czy to ma sens? Tak! Dobroczynne właściwości Gemmae Populi były znane już w średniowieczu (tylko debil mówi, że pod każdym względem były to „wieki ciemne”. Profesor od literatury średniowiecznej na pierwszych zajęciach zapowiedział, że jeśli ktoś użyje takiego stwierdzenia w jego obecności, to nie ma po co przychodzić na egzamin xd). Najlepsiejsze były pączki topoli czarnej [Populus nigra], zawierają związki salicylowe (salicyna, popelina, salicylopopulina), flawonoidy, olejek lotny, garbniki, woski i żywice. Głównie to pierwsze ma właściwości oczyszczające, regulujące wydzielanie sebum, odkażające, ma dobroczynny wpływ na problematyczną cerę tłustą i trądzikową, na podobnej zasadzie robi dobrze skórze głowy ze skłonnościami do łupieżu, zbawiennie wpływa na przetłuszczające się włosy. Nie wiem jak jest ze skutecznością stosowania jej w pojedynkę, natomiast najlepszy szampon jaki kiedykolwiek miałam powstał na bazie topoli, jemioły i tataraku – kupiłam go od Trawiaste – nie należy do najtańszych, ale jest wart każdej złotówki, moim gęstym ale porowatym, szorstkim włosom dał efekt WOW.

Prócz tego zlewania głowy okowitą, w której moczono barwinek, istnieje też zabieg w innej formie, a mianowicie skrapianie włosów odwarem z barwinku (pow. Konin). Albo też zaleca się wziąć pół kwaterki wina, trzy szklanki wody, dziewięć gałązek barwinku, zagotować, dawać pić i myć tym głowę (pow. Piotrków). Liczba dziewięć ma tu swe znaczenie także w tej formie, że barwinek wymoczony w wodzie przykłada się na głowę przez dziewięć dni (okolice Iwonicza).

 

Kapusta? Głowa może nie pusta, ale i nie puszysta

 

Kapustę przykłada się także na martwą kość (okolice Lwowa), a liście młode zielone kładzie się na łysinę na porost włosów (pow. Bochnia). Wreszcie bywa używany kopytnik także jako środek kosmetyczny. Na Podolu na rośnięcie włosów smarują włosy pomadami z liści kopytnika smażonych w tłuszczu.

Czy to ma sens? Taki sobie. Ziele kopytnika miało szerokie zastosowanie w lecznictwie ludowym, natomiast jako roślina toksyczna dawała w tym przeróżne rezultaty. Silny środek rozkurczowy, częsty składnik mikstur mających wywołać poronienie. Podawany w różnej przeciwko szerokiemu spektrum stanów chorobowych, co przy niektórych znając jego skład chemiczny miało logiczne wytłumaczenie… Jednak jeśli chodzi o dobroczynne działanie dla włosów/urody, nic mnie nie przekonało. Chociaż Internety pełne są WSZYSTKIEGO i można znaleźć wcierki, płukanki przeciwdziałające łysieniu, których jednym ze składników jest suszone ziele kopytnika, ale jego ilości są na szczęście jedynie śladowe.

 

Owies: wspaniały, jedyny, cudowny

 

Odwar owsa pomieszany z miodem zaleca lud polski jako środek na wzmocnienie (pow. Zamość). Zmywanie głowy odwarem owsianki wywołuje porost włosów (pow. Tarnobrzeg i Nisko). W celach kosmetycznych zaś obmywa się twarz mąką owsianą, gotowaną z belleiweisem (Polska płn.-zach. i wsch.). Belleiweis – być może chodzi o Bleiweiss, hydroksowęglan ołowiu (biel ołowiana), nierozpuszczalna w wodzie biała substancja krystaliczna używana niegdyś jako pigment do białych farb. Toksyczna.

 

Nie wiadomo po co było z tym tak cudować – owies to dla skóry i włosów naprawdę samo dobro, kosmetyki i domowej roboty maski na jego bazie z powodzeniem są stosowane w kosmetyce również dzisiaj. Szczególnie chętnie korzystają z nich coraz bardziej popularne (i bardzo dobrze) niszowe (i polskie, kolejny plus!) firmy produkujące ekologiczne preparaty. U Sylveco można znaleźć hydrolizowane proteiny owsa – uzyskiwane z ziarna owsa zwyczajnego. Zawierają m.in. globuliny (awenalina), prolaminy (gluten), gluteliny (awenina), miozynę, wolne aminokwasy (w szczególności glutaminę, prolinę). Mają zdolność przenikania przez warstwę rogową skóry a także łuski włosa aż do jego korzenia, gdzie wiążą wodę. Wykazują działanie ochronne, kondycjonujące i wzmacniające. Ułatwiają rozczesywanie i zapobiegają rozdwajaniu się włosów. Wyciąg z owsa (avena sativa extract) dzięki bogactwu w polisacharydy różnego typu i krzemionkę rozpuszczalną w wodzie łagodzi przewlekłe choroby skórne: uczulenia skóry, alergię atopową, świerzbiączkę, artretyzm, czyraczność, egzemy, odmrożenia i grzybice, sprawdza się także w przypadkach nadmiernej potliwości, także w szamponach i odżywkach, gdyż udowodniony został jego pozytywny wpływ na odżywienie i odbudowę powłoki włosa, zapobieganie wysuszania się włosów i poprawę jego struktury.

Czy to ma sens? Tak! Słowem: wiedzieli co robią. Skoro stanowił źródło pożywienia i w dodatku miał tyle innych zastosowań, to nie dziwię się, że wykorzystywano go także w rytuałach magicznych (chociaż nie takich o jakich myślicie, jedna z najgłupszych scen w polskiej kinematografii, kiedy w „Starej Baśni” młoda Bujakiewicz rozebrana do rosołu obsypuje się owsem a wcześniej chyba smaruje miodem, żeby za pomocą tych czarów zdobyć serce zakochanego w Dziwie Ziemowita. XD Gorszy był tylko smok w „Wiedźminie”.

 

Macierzanka -zbawienie prababek, babek, matek, córek i WŁOSÓW

 

Macierzanki używa się głównie przy myciu włosów i do kąpieli (Dąbrówka Polska, pow. Sanok, woj. lwowskie; okolice Bóbrki, woj. lwowskie).

 

Czy to ma sens? Tak! Zawiera ona w sobie olejki eteryczne (m.in. tymol i karwakrol), flawonoidy, garbniki, substancje gorzkie, witaminę C oraz kwasy organiczne i sole mineralne. Dzięki temu skóra głowy była zdezynfekowana, a włosy mocne, pachnące i pięknie wyglądające. Ale ale, żeby nie było tak łatwo, zielsko zielsku nierówne, dlatego i skuteczność różna: macierzanka piaskowa dobrej jakości powinna zawierać przynajmniej 0,4% olejku eterycznego według Farmakopei Polskiej III.

 

Należy je zbierać w okresie kwitnienia (macierzanka piaskowa kwitnie od czerwca do sierpnia i jest ona również rośliną miododajną). Olejek macierzankowy zawiera karwakrol i tymol (odpowiadające za główne właściwości lecznicze), ponadto między innymi cytral, linalol i geraniol, flawonoidy (luteolinę, apigeninę, glikozydy skutellareiny), trójterpeny, kwas rozmarynowy. Dlatego wodny wyciąg z ziela macierzanki można stosować do przemywania cery trądzikowej i tłustej (odkazi i ureguluje wydzielanie sebum) i do płukania włosów przetłuszczających się (działanie na tej samej zasadzie). Łatwo można zrobić domowe toniki ze świeżo zaparzonego ziela macierzanki (oczywiście kupionego w sprawdzonym sklepie zielarskim, paczuszka kosztuje kilka złotych. To takie wszechstronne dzieło natury, że inne dobrodziejstwa zasługują na osobny tekst.

KategoriaBrak kategorii

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *