P

Pogańskie nasienie, magiczne symbole i amulety z ludzkich zębów czyli czary po słowiańsku

Czy wiesz co nosisz, człowiecze bezbożny?

 

Od czasów starożytnych używano różnych amuletów, aby odeprzeć złe oko (urok, złe spojrzenie) i zniwelować jego skutki. W Egipcie symbol „oka Horusa” nosili zarówno żywi, jak i umarli (w sensie, że nieboszczyk dostawał od wypadku taki drobiazg na drogę, bo nigdy nie wiadomo co może się przydać). Podobnie zapobiegliwi i przesądni byli Rzymianie i Grecy,  od nieszczęść oganiali się gałązką ruty, nosili amulety w kształcie księżyca, półksiężyca, rogów, psów, świń, kół, drabin, haczyków, żab, ślimaków, lwów, jaszczurek, dłoni, maczug, noży i węży. Falliczne talizmany były używane przez starożytnych Rzymian do odpierania złego spojrzenia i były noszone na szyi przez dzieci, które zawsze były bardziej podatne na skutki uroku.

 

Amulet, n. an ornament or small piece of jewelry worn as a protection against evil. – Oxford Dictionary of Current English, 4th edition. Amulet, rz. ozdoba lub niewielka biżuteria noszona jako ochrona przed złem[1]. Urok rz. przedmiot, czyn lub wypowiedziane zaklęcie, wola, które uważa się za posiadające magiczną moc.

Według angielskiej nomenklatury „amulet to wszystko zawieszone na szyi, umieszczone jak bransoletka na nadgarstku lub w inny sposób “przymocowane” do osoby, jako wyimaginowany środek chroniący przed chorobami lub innym złem; amulet (charm) to dokładnie to samo, jedyną różnicą jest to, że samo słowo zawiera w sobie pojęcie jakiegoś ludzkiego działania nadającego przedmiotowi “dobre moce”, energię odbijającą to czego chce się uniknąć. Talizman to specjalny rodzaj amuletu, na którym wyryty jest magiczny symbol, noszony przez właściciela uchylić się od nieszczęścia.”[2]

Problem z pojęciami: o ile amulet i talizman w angielskim i polskim ma podobne znaczenie, to jest jeszcze cholerne „charm” rozumiane jako przedmiot (posiadający magiczną moc). Poza tym tłumaczenie jako urok (czynność) oznacza tylko coś dobrego, bo na zły urok jest słowo „blight” (plus oczywiście synonimy takie jak klątwa „curse” itp), u nas takiego rozróżnienia nie ma, po prostu dodajemy przymiotnik dookreślający.

Przypisywanie drobnym przedmiotom magicznych mocy znane było w prawie wszystkich kulturach, u ludów rozrzuconych po przeciwnych stronach świata, wyznających różne religie: amulety były noszone przez mężczyzn, kobiety i dzieci od tysięcy lat, i do dziś ten stan rzeczy nie uległ zmianie – nawet rozwój cywilizacji, nauki, “panowanie rozumu”, nie przeszkadzają ludziom w takim “pomaganiu szczęściu”. Jednym z najbardziej znanych i najstarszych odnalezionych przedmiotów o takim przeznaczeniu jest „Wenus z Willendorfu” znaleziona w Austrii i datowana na 30 000 lat p.n.e.

 

Teraz magiowanie po naszemu

 

Przenosząc się jednak na “słowiańskie podwórko” musimy wrócić do rzeczywistości – w porównaniu z kulturami z terenów anglosaskich wiemy niewiele, z braku źródeł pisanych możemy opierać swoją wiedzę i snuć domysły głownie na podstawie znalezisk archeologicznych i zestawianiem poszczególnych przypadków z tym co udało się odkryć na terenie sąsiednich krajów (Ruś, Morawy, tam gdzie szlaki handlowe jest tego dużo więcej). Wydaje się, że wśród ludów słowiańskich we wczesnym średniowieczu (i wcześniej pewnie też), to co dziś powszechnie nazywa się ozdobami, pełniło jednocześnie funkcje amuletów/talizmanów/przedmiotów magicznych. Tradycyjnie (do tego powinniśmy się już przyzwyczaić) nie sposób dokładnie określić jaką dana rzecz pełniła rolę, jaki charakter miała zawarta w niej moc, ale pewne ogólne uwagi i założenia możemy poczynić.

 

Nie można wykluczyć, a w wielu przypadkach wydaje się to bardzo prawdopodobne, że niektóre z tych ozdób to po prostu amulety. Dlatego też pominięcie ich przy prezentacji pogańskich czy też będących efektem starcia się wierzeń pogańskich z chrześcijańskimi amuletów zubożyłoby temat. Jednocześnie zaliczenie szeregu z owych magicznych przedmiotów do grupy talizmanów byłoby również posunięciem ryzykownym. Z tego właśnie względu, osobno klasyfikuje się typowe amulety pogańskie i ozdoby, które, jak można przypuszczać, miały znaczenie magiczne[3].

 

Według Słownika staropolskiego nawąz to ‘drobny przedmiot z jakimś znakiem, mający rzekomą moc czarodziejską’. Inne określenia nawązu to właśnie amulet czy talizman. Słownik starożytności słowiańskich amulety (nawęzy) definiuje jako przedmioty mające chronić przed urokiem i czarami.2 Słownik wyrazów obcych amulet charakteryzuje jako drobny przedmiot, któremu przypisuje się znaczenie magiczne, na przykład ochronę przed nieszczęściami, chorobami, wpływami złych duchów. Odmiennie w słowniku tym zdefiniowany jest talizman, przez który rozumie się przedmiot, jakiemu przypisuje się magiczną moc przynoszenia szczęścia posiadaczowi.3 Podsumowując te definicje, wydaje się, iż słusznie rozdzielił J. Tokarski pojęcie amulet, którego celem jest ochrona, od pojęcia talizmanu, który ma przynosić szczęście. Nawęzy natomiast obejmują zapewne obydwie wymienione grupy magicznych przedmiotów. Należy jednak w tym miejscu podkreślić, iż bardzo trudno jest niekiedy rozstrzygnąć, w odniesieniu do przedmiotów związanych z religią naszych przodków, czy odgrywały one rolę talizmanu, amuletu czy może jednego i drugiego jednocześnie.

 

Amulety zdobyczne, myśliwskie trofea?

 

Pierwszą grupą amuletów-ozdób, wczesną i najbardziej “prymitywną” były te zrobione z kości, pazurów i zębów zwierzęcych, łusek i kręgów dużych ryb drapieżnych[4] (chociaż z ludzkich też się zdarzały, ale człowiek to też bestyja, więc może niepotrzebne rozróżnienie). To nic zaskakującego, bo znamy przecież wiele przykładów wiary w to, że poprzez nałożenie na siebie/zjedzenie/wypicie krwi jakiegoś stworzenia, przejmuje się jego zdolności: siłę, dzikość, szybkość, spryt (podobnie z przywdziewaniem przez wojowników skór upolowanych drapieżników – oparte na tym samym przekonaniu w kulturach germańskich, słowiańskich, afrykańskich, dalekowschodnich). Po drugie kły zaliczano do tego co ostre, tnące, mogące stanowić oręż w walce. I zaczyna się to samo co zwykle: gdy próbuję choćby w miarę ogarnąć jakieś zagadnienie, to im więcej czytam tym bardziej “nie mam jasności” jak Werter z Sochaczewa w temacie Marioly.

 

Bo o ile w kwestii nawęzów pochodzenia odzwierzęcego niepoddanych obróbce, tylko przedziurawionych, żeby dało się je przymocować, jest zgodność co do ich znaczenia/przeznaczenia, to jeśli idzie o rzeczy do wytworzenia których posłużyły jako półfabrykaty, to nietrudno się domyślić, konsensusu nie ma (i nie będzie). Przedmiot znaleziony w głębi wału w Lądzie, wykonany z jeleniego poroża, na którym widnieje wizerunek łasicy/kuny interpretuje się jako wabik myśliwski (brak przypisu, dlaczego akurat z kuną? To nie jakieś wielkie trofeum dla łowcy, przecież zdarzało się ponoć, że te małe drapieżniki żyły w osadach i miały zastępować koty. Na futra to raczej fretka, sobol ???). Jeszcze więcej wątpliwości nastręcza znaleziony w okolicach wolińskiej kąciny (no właśnie, której istnienie albo położenie w miejscu w którym przyjęto że była coraz częściej jest podważane) fragment łupku grafitowego zdobionego dwustronnie (koń i jeździec, polowanie/zabijanie dzikiego zwierzęcia przez człowieka). Za tym że to amulet ma przemawiać to gdzie został odnaleziony (niby czemu?) i to że prawdopodobnie był noszony na szyi. Równie dobrze to mogła być zwyczajna ozdoba albo “znak cechowy”. 😉

 

Młotek Thora, Topór Peruna czy krzyżyk?

 

Ciekawa rzecz jest z tymi modnymi dzisiaj toporkami noszonymi zamiennie z tak zwanymi młotami Thora. Podobno to były amulety, chociaż we wcześniejszych pracach pojawiały się stwierdzenia, że może po prostu zabawki… Biorąc pod uwagę jak niewiele ich na naszych terenach znaleziono (chyba tylko dwa), to trudno z jakąś dozą pewności stwierdzić czy to nie był jakiś wyrób napływowy, a co dopiero porywać się na określanie jego przeznaczenia – coś podobnego sprzedawane jest dziś jako “topory Peruna”. Z młotami jest łatwiej o tyle, że wszystkie znaleziono na Pomorzu, tylko jeden nie był wykonany z bursztynu no i mamy do czego porównać – badacze są (co rzadko się zdarza) zgodni co do tego, że to albo towar importowany, albo taki który trafił do nas z jakimś podróżnym i został na wieki wieków, jak by nie było to przejaw wpływów skandynawskich i kolejny dowód na kontakty handlowe z mieszkańcami Północy. Być może razem z nimi przywędrowała (a raczej przypłynęła) wiara w Thora, B. Lepówna zwraca jednak uwagę, że jeden z młoteczków gdańskich odnaleziono w pracowni bursztyniarskiej z końca X wieku, a tym samym musiał być wyrobem miejscowym (może u nas było taniej i jarl na przykład zamawiał jak my teraz w Chinach, potem zabierał do siebie i pchał kumplom pięć razy drożej?).

No a co z krzyżykami, których różne formy znajdowano często do spółki z przedmiotami interpretowanymi jako ślady pogańskich wierzeń? Czy były symbolem przyjęcia nowej wiary, na ile właściciel w ogóle kojarzył go z nauką kościoła i ile o niej wiedział? To raczej pytanie bez odpowiedzi – najbardziej prawdopodobna wydaje się teoria o współistnieniu i przenikaniu się pogaństwa z chrześcijaństwem (z czego przecież powstała hybryda), w myśl znanego powiedzenia “Panu Bogu świeczkę a diabłu ogarek”.

 

Nie zainstalowano na takim obszarze chrystusowych nauk w ciągu 5 dni roboczych, proces trwał, i trwał, i trwał, 300 lat i dłużej, na miejscowe potrzeby modyfikowano, przerabiano, trochę też każdy po swojemu i tak do się toczy do teraz. W. Szafrański natomiast podkreśla, iż odnalezione w Gdańsku krzyże równoramienne należą raczej do symboliki pogańskiej niż chrześcijańskiej, bo był symbolem solarnym, reprezentującym boskiego Swarożyca — Dadźboga[5]. Jest w tej opinii raczej odosobniony… Biorąc pod uwagę, że odkryto i krzyże maltańskie, i greckie, i łacińskie, można wysunąć hipotezę, że “napływały” na nasze terytorium z różnych stron na przestrzeni wielu lat, i mało prawdopodobne by nie były adaptowane na modłę tego co było już znane. Są przecież analogie z terenów Skandynawskich, właśnie wspomniane Młoty Thora z wplecionymi w zdobnictwo krzyżami co było ewidentnym dowodem na przenikanie się kultur, dlaczego tutaj miałoby być inaczej? Fakt, że były znajdowane w woreczkach kultowych razem z emblematami pogańskimi świadczyć może, według W. Szafrańskiego, albo o dwuwierze “nawróconych” (to takie połowiczne najwyżej), albo właśnie o tym, iż owe krzyżyki bursztynowe mogły być pogańskimi symbolami słońca[6]. Tak więc, wobec tego iż nie jest całkowicie wykluczone, że przynajmniej niektóre z krzyżyków są proweniencji pogańskiej, warto zaznaczyć, iż znaleziska takie znamy, poza wspomnianym wyżej Gdańskiem, m.in. z Chmielna koło Kartuz, z Kałdusa koło Chełma, ze Stefanowa koło Pucka, ze Szczecina czy z Wolina[7].

Wymieszanie funkcji miało zapewne miejsce także w przypadku innych ozdób, takich jak kabłączki skroniowe, bransolety, pierścienie, zapinki, itd. Ich związek z magią nie jest pewny, niemniej jednak bardzo prawdopodobny. Najpowszechniejszą ze słowiańskich ozdób, jak się wydaje, były kabłączki skroniowe. Z Kalisza znamy formę odlewniczą kabłączków ozdobionych figurami zwierzęcymi. Wśród gotowych tego typu ozdób licznie występują dodatki w postaci figur ptaków. Kabłączki z wyobrażeniami, prawdopodobnie gołębi, może pawi, znamy z Opola i Krakowa. Z Wrocławia pochodzi eksponat ozdobiony najprawdopodobniej kaczką. W postać ptaka zaopatrzony jest również zabytek z Gdańska. M. Kowalczyk domniemywa, że owe wizerunki ptaków mogły mieć związek z kultem płodności. W. Hensel jest podobnego zdania, dodając ponadto, iż na przykład gołąbto nie tylko uosobienie płodności, ale i pokoju[8].

 

 

[1] Charm. n. an object, act, or saying believed to have magic power. – Oxford Dictionary of Current English, 4th edition

[2] An amulet…is anything hung around the neck, placed like a bracelet on the wrist, or otherwise attached to the person, as an imagined preservative against sickness or other evils; a charm is exactly the same thing, the only difference being the word itself contains the notion of some human action imparting to the article a certain power for good…a talisman is a special kind of charm on which is engraved a magical figure, worn to avoid disaster to the wearer.” –T. Sharper Knowlson, The Origins of Popular Superstitions and Customs (1930)

[3] J. Jaguś, Uwagi na temat wymowy magicznej średniowiecznychamuletów i ozdób na ziemiach polskich, UMSC 2003

[4] W Gdańsku znaleziono amulety z kręgów ryb i nawęzy z blaszek jesiotra

[6] W. Szafrański: Prahistoria religii na ziemiach polskich, Wrocław–Łódź 1987, s. 415–416

[7] Lepówna: op. cit., s. 186

[8] J. Jaguś, Uwagi na temat wymowy średniowiecznych amuletów…

KategoriaBrak kategorii
  1. Karolina says:

    To, co nazywamy zabobonami, nie wzięło się znikąd. Nawet małym dzieciom zawiązać należy czerwoną nitkę na ręku, żeby złe spojrzenia ani zbyt dobre słowa nie zauroczyły bobasa. I to do dzisiaj przecież funkcjonuje.najlepsze jest to, że ludzie wierzą w jakiś znak… do końca nie zdając sobie sprawy z jego faktycznego znaczenia czy genezy. Ale amulety w odpowiedni sposób użyte jak najbardziej działają (a przynajmniej przynoszą spokój, że wszystko będzie ok).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *