W

Wielka Sobota, pogańskie i nie tylko zwyczaje wielkanocne

Wielka Sobota ostatni dzień głoda

 

Wielki Tydzień, jak sama nazwa wskazuje jest Wielki, bo wiele się w  nim dzieje jeśli chodzi o praktyki religijne i zagęszczenie zwyczajów, niekoniecznie chrześcijańskich, raczej jako pomieszanie z poplątaniem, u nas to chyba taka cecha przyrodzona, albo wytworzona przez wieki wieków zmian, zawirowań i specyficznych charakterów mieszkańców ziem południowej i wschodniej słowiańszczyzny. 😉 Apogeum przygotowań, prawdziwego szaleństwa, przypadało na trzy ostatnie dni poprzedzające najważniejsze ze świąt kościelnych w całym roku: Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Dla uproszczenia nazywano je po prostu Triduum Paschalnym (bo do XVII wieku, podobnie jak do dziś w Rosji, nie nazywano Wielkanocy Wielkanocą, tylko Paschą. Tam tak zostało, tutaj nie). Wielka Sobota to był ostatni dzwonek na ogarnięcie się i pozbycie wszystkiego co „brudne, stare, złe, zeszłoroczne” (pogański zwyczaj jak nic „wymiatanie” z chałup wszystkiego co się w niej w ciemnościach zimy zalęgło, omiata pajęczyn i czyszczenie kątów, bo w nich miały ukrywać troski i strapienia). Wszystkie pozostałe po miesiącach martwoty śmiecie, zgniłe liście których nie zgrabiono jesienią, gałęzie, na ziemi sądeckiej i w okolicach Gorlic mężczyźni zgarniali na jeden wielki stos, który podpalali wraz z zapadnięciem zmroku – nazywano to symbolicznym „paleniem Judasza” i symbolizowało, że obejścia przy których płoną ogniska są już wolne od wszystkiego paskudztwa i gotowe na nadchodzące świeta. Jeszcze w XX wieku praktykowano zwyczaj obmywania się w wodzie wczesną wiosną (znów pogaństwo) i to w bieżącej wodzie (nigdy stojącej, żeby brudy nie zostały w niej, a przeminęły, popłynęły dalej wraz z lodowatym nurtem). W Kalwarii Zebrzydowskiej pielgrzymi w Wielki Czwartek obmywają się w opływającym ją potoku (znów wiara, że ablucja „zmywa” z człowieka jego skazy, wady, przewiny, grzechy, daje mu coś w rodzaju ponownego narodzenia). Dziś wierni tłumaczą, że gdy modlą się w tym czasie do ran Chrystusa, co zapewnia ochronę od złego, leczy choroby skórne i ogólnie daje końskie zdrowie.

 

Na Śląsku i Podkarpaciu takie obmywanie wczesnowiosenną „żywą” wodą czynione koniecznie przed wschodem słońca nazywane są cedronem – podobno dzieje się tak na pamiątkę przejścia (w Wielki Czwartek, przed męką) przejścia Chrystusa przez rzekę Cedron.

Rezurekcja – dlaczego nad ranem?

 

Początkowe sprawowanie Mszy Rezurekcyjnej nocą uległo zmianie po rzezi humańskiej, wraz z nastaniem Sejmu Czteroletniego i rozejściem się wieści o nadchodzącym podobnym nocnym napadzie – stąd Rezurekcję przeniesiono na niedzielny poranek. J. Kitowicz pisze, że procesja rezurekcyjna odbywała się o różnych porach: w wielkich miastach – o północy, w katedrach – w sobotę o g.  21.00, a w małych miasteczkach i wsiach – w niedzielę o wschodzie słońca7. W niektórych parafiach istniał dawniej zwyczaj odprawiania Rezurekcji wieczorem w Wielką Sobotę, lecz po I wojnie światowej czyniono to o poranku w Niedzielę Zmartwychwstania (Wietrzychowice, Wola Baranowska). Tradycję niedzielnego odprawiania Rezurekcji spotykamy w większości miejscowości Podkarpacia (dekanat Jarosław–Wschód, Głogów Małopolski, Hoczew, Jodłowa, Łętownia, Załęże, Żurawica) J. S. Bystroń wspomina, iż w celebrowaniu Rezurekcji brały udział liczne rzesze wiernych, rozbrzmiewała muzyka, a świątynie rozświetlały jarzące się świece.

 

Wówczas następował początek radości wielkanocnej i świątecznej uczty. Kulminację stanowiło poświęcenie pokarmów, choć zwyczaj ten powszechnie obchodzono w Wielką Sobotę. Informacja ta nie jest zbyt precyzyjna, gdyż święcenie pokarmów ma charakter zwyczaju, zaś oficjalny charakter liturgii sprawia, iż stanowi ona kulminację obrzędowości wielkanocnej. Zapiski Ł. Gołębiowskiego zawierają informacje o powszechnym w miastach i wsiach zwyczaju wystrzałów armatnich oraz strzelaniu z moździerzy, fuzji i pistoletów podczas Rezurekcji sprawowanej w Wielką Sobotę w nocy9. Tak było np. w Rozwadowie, gdzie dawniej, przy Grobie Bożym stali fajermany, strzelający z moździerzy na podwórzu pobliskiej plebanii. Wszechpanująca rytualna wrzawa może wynikać z radości wielkanocnej, jak i   z chęci przebudzenia świata do życia. Wystrzały na wiwat informatorzy tłumaczą słowami: „wstaje z grobu, kruszy mury”, a straż stojąca wcześniej przy Grobie Bożym odprowadza księdza na plebanię, gdzie aresztuje go i ksiądz musi się wykupić (Wiązownica). Na ziemi krośnieńskiej istniał zwyczaj, iż dziad z bębnem chodził o północy po wsi, budząc wszystkich „na zmartwychwstanie”.

 

Z kolei na Pogórzu Dynowskim (Hyżne) w nocy z Wielkiej Soboty na Niedzielę Zmartwychwstania tradycją był śpiew ludu z orkiestrą. Na ziemi przemyskiej, zamieszkanej przez ludność różnych wyznań, tradycja katolicka przeplatała się z prawosławną, stąd w niektórych miejscowościach obchody Świąt Wielkanocnych rozpoczynała odprawiana przez świtem jutrznia określana jako wsinoczna, celebrowana procesyjnie wokół cerkwi przez lud na czele z księdzem, po której sprawowano Mszę św. Następnie ksiądz święcił na cmentarzu wokół cerkwi przyniesioną przez mieszkańców, zawiniętą w obrusek tradycyjną paskę (chleby i kołacze) oraz inne pokarmy w ceberkach. Na ziemi sanockiej, jak podaje O. Kolberg, poświęconą paskę i jaja dzielono na tyle kawałków, ilu było świętujących i spożywano po uroczystym nabożeństwie (Bóbrka). O poranku w Niedzielę Zmartwychwstania Lasowiacy, osiedleni nad dolnym Sanem, zapalali stare maźnice ze smarem do wozów, które wystawione na pole miały chronić przed złymi mocami pasących nocą konie16. Innym wielkanocnym zwyczajem było wspólne gromadzenie się i chodzenie po domach odświętnie ubranych młodszych gospodarzy i parobków, którzy radośnie i z mocą wykonywali w poranek Niedzieli Zmartwychwstania Pańskiego śpiew alleluja, za co wynagradzano ich święconką17. Zgodnie z dawną tradycją chrześcijańską powszechnie praktykowano zwyczaj wielkanocnego pozdrowienia, którym witano się z każdym napotkanym człowiekiem.

Wielkanocne pozdrowienia „od braci dla braci”

Na słowa „Chrystus Zmartwychwstał” odpowiadano „Zmartwychwstał prawdziwie” i obdarzano się braterskim pocałunkiem, wybaczając sobie popełnione winy. Znana jest też inna forma wielkanocnego pozdrowienia – na słowo pozdrowienia Alleluja odpowiada się również Alleluja (Gogołów). Po uroczystej Mszy św. i procesji rezurekcyjnej, w niektórych parafiach praktykowano kropienie wielkosobotnią wodą święconą domów, gospodarstw i pól (okolice Dubiecka, Kosina). Tradycją było spożywanie wielkanocnego śniadania. Dawniej, mężczyzna będący głową rodziny, rozdawał zebranym jajka, według starszeństwa – następowało dzielenie się święconym jajkiem składanie wzajemnych życzeń. Jajo, utożsamiane od wieków ze źródłem życia i znakiem zmartwychwstania, w symbolice chrześcijańskiej łączone jest ze Zmartwychwstaniem Pańskim, zaś w XIX-wiecznej Galicji mówiono wstał z grobu jak z jaja kurczę32. W Niedzielę Zmartwychwstania tradycją było zakopywanie jaj w ziemię uprawną, aby zebrać obfite plony. Istotną rolę odgrywały również skorupki ze spożytych wielkanocnych jaj. W XIX w. na terenie Podkarpacia tradycyjnie wyrzucano je na drogę lub na dach, co miało zapewnić dobre niesienie się kur, jak też wrzucano je do pobliskiej rzeki z nadzieją, że zaniosą nowinę o Zmartwychwstaniu innym ludziom (Jaćmierz). Zgodnie z tradycją Rzeszowiaków skorupy, zawieszone na drzewach, zapewniały obfite zbiory owoców. Z kolei kości ze święconego mięsa wtykano w ziemię, by chronić plony przed robactwem i innymi szkodnikami, a resztki barszczu z wielkanocnego obiadu wylewano pod płot, by wyrosło z niego lecznicze ziele.

Z ognia powstałeś…

 

Ogień paschalny odgrywa ważną rolę w kulcie. Symbolizuje „światło Boże, które oświeca wszystkie narody” po zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa. W dużych miastach Grecji i Rosji cerkwie czekają na Święty Ogień z Bazyliki Grobu Świętego. W przypadku pomyślnego przybycia Świętego Ognia z Jerozolimy, kapłani uroczyście niosą go do świątyń miasta. Chrześcijanie natychmiast zapalają od niego swoje świece. W Wielką Sobotę również w obrządku prawosławnym odbywa się święcenie pokarmów. Chociaż jajka są pomalowane na różne kolory, tradycyjnie jest to czerwony: symbolizuje krew ukrzyżowanego Chrystusa. (Na ogół czerwony jest typowy dla Wielkanocy, to kolor szat liturgicznych tego święta).

 

Za: Kinga Strychacz-Bogacz, OBRZĘDY, ZWYCZAJE I ŚPIEWY WIELKANOCNE W ŻYCIU I POBOŻNOŚCI LUDOWEJ,MIESZKAŃCÓW PODKARPACIA, Roczniki Teologiczne, 2007

Ł. Gołębiowski, Lud polski, jego zwyczaje, zabobony, A. Gałęzowski i spółka, Warszawa 1830, s. 302

O. Kolberg, Dzieła wszystkie. Sanockie-Krośnieńskie, cz. I, t. 49, IOK, Wrocław–Poznań 1974, s. 257

J.J. Kopeć, Polska obrzędowość rodzinna w roku kościelnym, RTK 29(1982), z. 6, s. 124

B. Ogrodowska, Święta polskie. Tradycja i obyczaj, Warszawa 2000, s. 201; zob. tak-że: R. Hryń-Kuśmierek, Z. Śliwa, Encyklopedia tradycji polskich, Poznań 2000, s. 62–64

CategoriesBez kategorii

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *