&

„Wyżerka” wielkopostna czyli pogańskie przygotowania do wiosny i tradycyjna kuchnia

Na wielki post zjedz sobie wydrę

 

Czas   święty   przypomina   obracające   się   koło, „jest odwracalny”, „nie płynie”, „polega na reaktualizowaniu jakiegoś sakralnego wydarzenia, które dokonało się w przeszłości” ten czas „nie zmienia się ani nie wyczerpuje”. Co roku przeżywamy ten sam cykl świąt. Czas    świecki    jest    czasem    liniowym, zmiennym, przebiegającym w różnych rytmach, jednak chociaż zwykle jest on bogaty i różnorodny, „zużywa istotę ludzką i nieubłaganie dąży do śmierci”.  „Między tymi dwoma rodzajami czasu zachodzi oczywiście przerwanie ciągłości – pisze Eliade (1970) – ale za pomocą   obrzędów   człowiek   religijny   może «przechodzić» bezpiecznie    ze    zwykłego    trwania    czasowego    do    czasu sakralnego”.

 

Wielki Post rozpoczynający się w Środę Popielcową, na Warmii nazywanej Suchą Środą, był dla Warmiaków bardzo ważny. Rozpoczynał okres istotny ze względu na nauczanie Kościoła, a także stanowił czas intensywnego przygotowywania się do prac gospodarskich, które miały zadecydować o plonach na najbliższy rok. Tradycyjnie na okres Wielkiego Postu gromadzono śledzie, które spożywano w każdy piątek oraz duże ilości suszonych owoców[1]. Jak miało się to poszczenie i umartwianie na i tak kiepskim przednówku do dobrego ogarnięcia sobie roboty i nabierania do niej sił? To połączenie logiczne jest…trudne do zrozumienia. W tzw. pokoju dzierzgońskim z 1249 r. m.in. nakazano Prusom: „Dorośli neofici zobowiązali się w Wielkim Poście powstrzymać od spożywania mięsa i napojów mlecznych, zaś we wszystkie piątki roku od mięsa”. To ostatnie nie stanowiło chyba dużego problemu, bo spożywanie mięsa na wsiach w tamtym okresie to raczej nie było powszechne (już uprzedzam mądrych, że bida z nędzą była, nie mówimy o tym co za PGR-u). Nie spożywano w  tym okresie mięsa i tłuszczów pochodzenia zwierzęcego (mleko, masło, smalec). Główne pożywienie stanowiła kapusta z olejem, śledzie, kasza i żur. Na Warmii dopuszczano w tym okresie konsumpcję mięsa wydry[2] (czemu akurat z wydry można?)

 

Ponadto połykano kotki z poświęconej palmy, jako skutecznego środ-ka zapobiegającego bólowi gardła. Na Warmii należało połknąć pięć „kotków”, bo Jezus cierpiał od pięciu ran na krzyżu. Zwyczaj ten przetrwał pomimo oficjalnych wystąpień przedstawicieli Kościoła. Kaznodzieja płocki z pierwszej połowy XV w. – Jakub z Piotrkowa – wprost zakazywał połykania kotków palmowych. Poświęconej palmie przypisywano cudowne właściwości lecznicze oraz magiczne. Wierzono, że palmy dobrze strzegą pola od gradu i od szkodników. Przekonanie ludowe o szczególnej mocy magicznej palmy być może wypływało z przedchrześcijańskich praktyk związanych z dawnym kultem drzew[3].

 

Pierwsza niedziela postu (Invocavit) – Czarna, (w Podkarkonoszu Pusta albo Puczalka) Wywodzi się od pokarmu rytualnego o tej samej nazwie, przygotowywanego z kiełków grochowych. Podczas tej niedzieli piekło się tzw. ponikielskie precelki. W nocy mamy nawlekały je na witki w ogrodzie, a rano szukały ich tam dzieci. Druga niedziela postu (Reminiscere) – Czarna, ́Smiertna, Piekna, Prazna. Nazwa Prażna pochodzi od starodaw-nej potrawy rytualnej zwanej „prażmo”, o której Glogger pisał (chociaż oczywiście z tą odwieczną to trochę przesadzał, bo takiej wiedzy nie mógł mieć, a biorąc pod uwagę, że jego Encyklopedia powstała kiedy po dawnych obrzędach śladów pozostało tyle co nic, no ale poza tym wszystko się zgadza): Odwieczna potrawa rolniczych Polan, którą były niedojrzałe kłosy żyta lub pszenicy uprażone i wykruszone. Syrenjusz w XVI w. powiada o życie i pszenicy: „Krupy żytne z prażma t. j. z ziarna niedoskonale dojrzałego, w kłosiu zerzniętego i na słońcu albo w piecu suszonego” (str. 914). „Prażmo z pszenicy, póki jeszcze ziarno ma w sobie nieco mleka, w kłosiu nad ogniem uparzone, albo w piecu pieczone, albo na słońcu ususzone i między rękoma wytarte” (str. 928). Łukasz Gołębiowski powiada, że na Polesiu groch prażony dotąd „prażmem” zowią[4].

 

Kichaj albo giń

 

Trzecia niedziela postu (Oculi) – Kichajaca – nazwa cokolwiek dziwna i mało poważna jak na całą otoczkę świąt które poprzedza – ale według panującego w tamtych okolicach przesądu, kto kichnie 3 razy tego dnia, będzie miał zapewnione końskie zdrowie na resztę roku. Nasi przodkowie wierzyli, że kichanie oczyszcza, dlatego starali się sprowokować je za pomocą suszonych ziół i tabaki – może coś w tym jest, wstrzymywanie kichania jest niezdrowe, a uczucie pojawiające się zaraz po porządnym „apsik!” porównuje się do orgazmu…ja tam nie wiem, ale kto ma porównanie niech się wypowie. Czwarta niedziela postu (Laetare) –Lisia, Drużebna, Smiertna. Widocznie ktoś znał lud i potrafił do jego mentalności dostosować zasady (zbyt surowe trwające w nieskończoność są tak uciążliwe i niewykonalne, że była obawa o nastąpienie niebezpiecznego „przełamania”), bo ten dzień był mniej obwarowany zakazami i napiętnowany umartwianiem się – można było trochę lepiej zjeść, no i chodzić na panienki (no dobra, aż tak to nie, ale mieć nadzieję, że w przyszłości dostanie się jakąś fajną żonę), wysyłano wtedy do znajomych i sąsiadów dziewosłębów…  Dziewczyny piekły kołacze „drużbańce“  na wspólną biesiadę, na której młodzi mieli okazję chociaż ukradkiem na siebie połypać. Roznosiły też po polu okruchy, co miało gwarantować urodzaj (nie do końca rozumiem, czy to miało nakarmić wyjałowioną mrozami ziemię, czy co… Przecież pewnie nie trwało długo a ptaki zeżarły wszystko w trymiga i tyle było z obrzędu).

 

U Niemców z Karkonoszy i Podkarkonosza w Śmiertną Niedzielę wypędzano śmierć, żeby nie umierało tak wielu ludzi. Uosabiająca śmierć słomiana kukła odziana w stare ubrania była palona na najdalszym polu albo wrzucana do wody (no dobra, po prostu topili Marzannę, nic nowego, ale dalej robi się ciekawiej). W trakcie korowodu odgrywano różne scenki rodzajowe i śpiewano pieśń „So treiben wir den Winter aus” (Dalejże, wygnajmy stąd zimę).

 

  1. Dalej, wygnajmy zimę stąd.

Poprzez bramę naszego miasta.

Wraz z jego oszustwem i podstępem.

Prawdziwy antychryst.

  1. Wyganliśmy go z gór i dolin.

Aż popadł w śmierć.

I nie oszuka więcej nas.

Przez swoje późne odejście(?)

  1. A teraz śmierć pola opróżniła (sprzątnęła)

Wzdłuż i wszerz Lato marzy (śni)

Śni w Maju (?)

O wielu kwiatuszkach.

  1. Kwiat wyrasta z Boskiego Słowa

I wskazuje na dużo ładniejsze miejsce

Kto jest tym, który tego nauczył

Bóg jest tym, który dał

 

Jeśli ktoś bardziej uważał na niemcu to może poprawić a nawet powinien.

 

Zwyczaj „wypędzania zimy” prawdopodobnie sięga czasów przedchrześcijańskich i pochodził ze Śląska, Brandenbrug, Czech, Turyngii, Saksonii, Badenii, Frankonii, Palatynatu i Hesji. Zależnie od regionalnej różnicy, dokonanie śmierci obchodzono tego dnia jak święto ludowe. Kierunek płomieni podczas palenia kukły wskazywał wioskę, w której może nastąpić pomór albo zaraza.  Wśród czeskiej ludności podobny rytuał odprawiany był tydzień później. Piata niedziela postu (Judica)– Czarna, Smiertna, Letnia (wychodzi na to, że każda z nich gdzieś nazywała się Śmiertna?) Upływała pod znakiem wynoszenia śmierci (Marzeny, Moreny) z domu. Figura śmierci sporządzona z drewnianej laski owiniętej słomą, ub rana w kobiecą koszulę i ozdobiona wstęgami, kwiatami i wieńcami symbolizowała zimę. Korowód wynosił śmierć za wieś i wrzucał do potoku, zrzucał ze skały albo palił, co miało wypędzić zimę. W drodze powrotnej dzieci niosły „żal” – ozdobioną rózgę z wierzbowych witek, symbolizującą nadejście wiosny. Kościół początkowo walczył z tym pierwotnie pogański zwyczajem, stopniowo jednak uznał go za święto zwycięstwa chrześcijaństwa nad pogaństwem. Wynoszenie śmierci jest w Podkarkonoszu praktykowane do dziś. Wśród ludności niemieckiej dzień ten zwany był też „Letnią niedzielą“. Małe dziewczynki chodziły z ozdobioną jodełką i śpiewały, ja ko nagrodę dostając zazwyczaj drobne pieniądze. Szósta niedziela postu (Palmarum) – Barankowa, Kwietna, Pasyjna, Kluskowa Święcono witki wierzbowe, które zyskiwały magiczną siłę – połknięcie bazi miało leczyć bóle gardła i błonicę, a ich wetknięcie za ramę okienną, drzwi czy święty obrazek chroniło przed piorunami i innymi żywiołami. Poświęcone gałązki wsunięte za obrazy gwarantowały spokój w domu. Kreda i siarka ukryte w wiązce gałązek podczas święcenia miały rozmaite tajemne znaczenia. Nieszczęście zaś spadało na tego, kto podeptał poświęcone bazie.

 

Niby różnice, a wszędzie to samo – wtórność wierzeń

 

Gospodarze lekko smagali krowy poświęconymi gałązkami, żeby nie dokazywały na pastwisku. Witki sadzono też na obsianych polach, aby chroniły przed gradem. Mówiono, że podczas pasji otwarte są wszystkie skarby. Ludzie zakładali nowe ubrania, żeby rozkwitnąć. Chrześcijaństwo wspomina w ten sposób wjazd Chrystusa do Jerozolimy. Kwietna niedziela nazywała się też czasem „kluskową”, bowiem ulubioną potrawą w tym dniu były kluski posypane piernikiem. Kobiety schodziły się po domach i skubały pierze, przędły wełnę i konopie, a przy tym śpiewały pieśni o Męce Pana Jezusa. Robiono kwiatki z bibuły i papieru do palm na Wielkanoc i świętych obrazów. Chłopi jeździli do lasu po drzewo, robili kosze, opałki (nosidła wyrabiane z łyka do noszenia pokarmu dla zwierząt, miały półokrągły kształt) i mietły (miotły) z brzeziny. Gospodynie szorowały garnki popiołem i wyparzały gorącą wodę, żeby nie było tłuszczu. Wszystko znaczono olejem lnianym. Post był ściśle przestrzegany, nie pito nawet mleka, tylko serwatkę zlewaną do be-czek. Gotowano na niej kaszę zwaną kwaśną. Spożywano postny barszcz z ziemniakami i kapustę.Ważnym dniem Wielkiego Postu była Niedziela Palmowa. W tym dniu święcono palmy na pamiątkę wjazdu Pana Jezusa do Jerozolimy i bukiety zrobione z trzciny, trawy, gałązek wierzbowych zwanych baziami lub kotkami. Palmy przystrojone były cisem, barwinkami oraz bibułkowymi kwiatkami. Robiła je gospodyni i ona też niosła palmę do święcenia. W drodze powrotnej z kościoła niosła palmę wierzchem do dołu, co miało symboliczne znaczenie, żeby krowy się „nie gziły” na pastwisku.

 

Oczywiście najdłuższy i najważniejszy post na Wschodzie wypada przed świętem Paschy1, zwanej Świętem Świąt. Trwa on 7 tygodni, poprzedzają go jednak jeszcze 4 tygodnie przygotowań duchowych. Pierwsza to Niedziela Pragnienia; czytany jest wtedy tekst o Zacheuszu (Łk 19, 1-10), który bardzo pragnął zobaczyć Jezusa, a że był małego wzrostu, musiał wspiąć się na drzewo.  Druga niedziela jest zwana Niedzielą Pokory. W czasie liturgii wierni słuchają tekstu o modlących się w świątyni: zadowolonym z siebie, dumnym   faryzeuszu   i   pokornym, uznającym   swoją grzeszność celniku (Łk 18, 9-14).     

 

Pokora jakby otwiera drzwi wyznaniu win i skrusze. Następna z kolei niedziela to Niedziela Miłosierdzia, w czasie której jest czytana przypowieść    o synu marnotrawnym (Łk 15, 11-32). Po niej następuje Niedziela Sądu Ostatecznego (Mt 25, 31-46), zwana powszechnie niedzielą mięsopustną, bo począwszy od niej 7 dni przed początkiem Wielkiego Postu wierni przestają jeść mięso. 

 

Po niej następuje tydzień maślany lub serowy („syrnaja”, „maslianaja niediela”); są to ostatnie dni przed postem, kiedy wolno spożywać nabiał i ryby, a    jednocześnie    tydzień    pożegnania    karnawału, szumnie świętowana Maslenica, święto pieczenia i jedzenia blinów. Iwan Szmielow (2003) tak wspomina ojca duchownego goszczącego u nich w domu w tym czasie: „Od protodiakona żar i dym. Na trzech krzesłach się rozsiadł. Pije kwas. Po zupie rybnej z pierożkami – jeszcze i jeszcze bliny. Bliny   przypieczone.   Potem   galareta, znowu   bliny, teraz   już podwójnie przypiekane.  Potem jesiotr z pary, bliny podpiekane. Leszcz niezwykłej wielkości, z grzybkami z kaszką… naważka, z siedem  werszków,  ze  stynką  biełozierską  z  grzankami,  polana sosem  śmietankowo-grzybowym,  bliny  mleczne,  lekkie,  bliny ogromne z jajkami… jeszcze rozgotowana ryba z ikrą sandacza, z zasmażką…    galaretka    pomarańczowa,        melba    waniliowo-migdałowa…”. No i wreszcie po tych wszystkich radościach, zakończony chseropustną niedzielą, następuje czas poważniejszy, czas myślenia o duszy. Warto zwrócić uwagę na to, co dzieje się we wschodniej tradycji w przeddzień Wielkiego Postu.  Nazywa się ten dzień Niedzielą Przebaczenia Win. Na liturgii są czytane fragmenty z Biblii o poście i przebaczeniu (Mt, 5, 23-24; Mt, 6, 14-21). Czytania przypominają, że nie można rozpoczynać dzieł bożych nie   pogodziwszy   się   ze   swoimi   bliskimi wylicza około czterdziestu postnych dań, które przygotowywano w jego rodzinie w okresie oczekiwania na Paschę. Były tam „kompot, kotlety kartoflane z suszonymi śliwkami i morelami, groch, chleb makowy z zawijanymi wzorkami z maku, różane obwarzanki, ciasteczka w formie krzyżyków, mrożona żurawina z cukrem,orzechy w zalewie, obsypane cukrem migdały, groch moczony, rogaliki i podłużne bułeczki, rodzynki z dzbanka, marmolada jarzębinowa, postny cukier – cytrynowy, malinowy, z cząsteczkami pomarańczy w środku, chałwa, prażona kasza gryczana z cebulką zapijana kwasem, postne pierożki z grzybami,barszcz, ogórki marynowane, grzybki, bliny z mąki gryczanej z cebulką, kutia z marmoladą dozwolona w pierwszą sobotę, mleczko migdałowe z białym kisielem, kisielek żurawinowy z wanilią, moczone jabłuszka w postne niedziele, chrupiące grzeszniczki (!) z podpieczoną skórką i ciepłą pustką w środku”.

 

[1] W. B a r c z e w s k i, Kiermasy na Warmji, wyd. 7 wydał J. Chłosta, Olsztyn 2002, s. 127

[2] F. L i e d e r, Warmia moich młodych lat, wyd. J. Jasiński, Olsztyn 1986, s. 76

[3] S. P o n i a t o w s k i, Etnografia Polski, w: Wiedza o Polsce, t. 3, Warszawa 1932, s. 308

[4] Z. Glogger, Encyklopedia Staropolska, t. VII

KategoriaBrak kategorii

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *