K

Końska czaszka pod progiem i płody zakopane w kuchni czyli talizman i przekleństwo

Kult koni jest praktyką duchową z archeologicznymi dowodami jego istnienia w epoce żelaza, a w niektórych miejscach już w epoce brązu. Ten nieparzystokopytny gatunek postrzegany był jako posłaniec bogów, jako święte zwierzę związane z określonym bóstwem lub jako zwierzę totemowe. Kult koni jak również ofiary z nich były pierwotnie cechą kultur nomadów eurazjatyckich. Podczas gdy kult ten był prawie wyłącznie związany z kulturą indoeuropejską, we wczesnym średniowieczu został on również przyjęty przez ludy tureckie.

Hippomancja…brzmi dobrze, bo prawie jak nekromancja i atak zombie, nie? Kto nie wie co to takiego, niech przypomni sobie dzieciństwo: jeśli ktoś wpadł na genialny pomysł czytania mu wtedy makabrycznych baśni braci Grimm, ten niech będzie świadom, że to przez co ma traumę, czyli ucięta a nadal gadająca głowa biednej klaczy Fallady to właśnie był rodzaj hippomancji. Pomysł zaczerpnięty z mitologii germańskiej, czyli w przypadku tych baśni nic nowego – w tej akurat mamy wróżenie z koni bądź przypisywanie im zdolności wieszczych.

Wiadomo, wtedy to i z ptaków przepowiadali przyszłość, i z rozwleczonych po obejściu flaków, z kości (na Syberii sposób propsowany do dzisiaj), z wiatrów nawet, jeśli ktoś był zaprawiony w boju, więc dlaczego nie z siwków i gniadoszy? Ich rżenie, zachowania, sposób poruszania się po danym obszarze – ze wszystkiego można było coś wyczytać, jeśli się kto uparł.

Na wstępie należy zwrócić uwagę na pewną prawidłowość w występowaniu tych praktyk: przypisywanie rumakom cech wieszczych potwierdzają źródła dotyczące wszystkich ludów zamieszkujących tereny wokół morza Bałtyckiego, z wyjątkiem…Skandynawów, których uznaje się za najlepiej „opisanych” spośród wszystkich pogańskich obywateli tej części kontynentu. Logicznym więc byłoby założenie, że skoro Germanie już w starożytności używali koni zamiast szklanej kuli, a później ten sam zwyczaj przyjęli Słowianie i Bałtowie (chociaż niekoniecznie był to związek przyczynowo – skutkowy), do których tak zwani Wikingowie mieli przecież rzut kamieniem (na upartego mogli się nawet kłócić o miedzę), to i oni powinni znać ten sposób i małpować jedni od drugich, tak jak było z szeregiem innych obrzędów.

Koński pogrzeb? Czemu nie, zwierzę jest zwykle lepsze od człowieka

Najwcześniejsze historycznie potwierdzone przypadki pochówku koni datuje się na okres wczesnej epokę brązu, jako że trudno wskazać zwierzę o równie istotnej roli w rozwoju ludzkiej cywilizacji od konia. Najstarszy przykład takiego uhonorowania (no właśnie gówno wiadomo czy na pewno) szczątków tego szlachetnego stworzenia pochodzi z Newgrange – słynnego irlandzkiego prehistorycznego kompleksu – przypuszczalnie starszego od Stonehange czy Wielkiej Piramidy w Gizie – i datowany jest na 2400 r. p. n. e.

W tradycjach zarówno irlandzkich jak i skandynawskich konie kojarzyły się nie tylko z działaniami wojennymi, ale również symbolizowały płodność czy władzę, były ponadto wyznacznikiem statusu posiadania, takim, wiecie, nowym Passatem do wkurwiania sąsiada. Mogły spełniać podobną rolę jak ozdobne i nienadające się do niczego poza cieszeniem oka miecze znalezione w Skandynawii, które wykorzystywano być może przy okazji jakichś ważnych świąt czy obrzędów (miało być bez dygresji ☹).

Frapującym może wydać się fakt odnajdywanych we fundamentach budowli końskich czaszek. Np. w trakcie odbywających się w 2008 r. wykopalisk w Haynestown odkryto końską czaszkę na dnie płytkiego dołu, która najwyraźniej z rozmysłem ułożona była na płaskim kamieniu. Dół znajdował się w pobliżu szczytu pagórka na jego południowym zboczu. Obok czaszki znaleziono ponadto trochę węgla drzewnego, morskich muszli oraz dwie podkowy  i wędkarski haczyk – może po prostu ktoś grilla robił.

Jak się okazuje przypadki wydobycia końskich czaszek z gliniastego podłoża pod kamiennym klepiskiem pomieszczeń nie są wcale rzadkie. Niejeden archeolog z etnografem łamał sobie głowę próbując wyjaśnić powód takiego ich umiejscowienia.  To że podobne zjawisko nie było jednostkowe zdają się potwierdzać liczne bliźniacze odkrycia na kontynencie europejskim a dyskusje jakie ów zwyczaj wzbudza wśród badaczy, swym zasięgiem obejmują nie tylko wykopaliska w Irlandii ale także poza jej granicami. Paul Duffy proponuje dwie różne interpretacje takiego stanu rzeczy: rytualną i nierytualną[i].

Szkietel na szczęście raz proszę

Zgodnie z rytualnym wyjaśnieniem tej praktyki, końska czaszka miała pełnić funkcję ofiarnego „depozytu” czy ofiary zakładzinowej składanej w fundamentach powstającego budynku. Końskie szczątki złożone w czy też pod chatami na północy Europy pojawiają się najpierw w epoce brązu, stając się jeszcze popularniejsze w początkach epoki żelaza, w której to jednak zaczyna być wyraźny trend świadczący o chowaniu jedynie wybranych części końskiego szkieletu, takich jak czaszki, kości nóg i niekiedy ogona [ii]. W swym omówieniu zjawiska końskich pochówków na terenach dzisiejszej Norwegii, Islandii, Szkocji i Irlandii Maeve Sikora wskazuje, że konie były symbolem płodności, odwołując się przy tym do skandynawskiej mitologii. Badaczka twierdzi, że wiosenną porą urządzano walki ogierów, które miały zapewnić pomyślność zbiorów [iii].  Sugeruje ponadto, że zwycięski ogier mógł być następnie składany w ofierze bogu płodności Frejrowi. Zayebista nagroda za wygraną walkę – pewnie ucinali łeb, ogon i interes, a później latali z nimi po polu i „zapładniali”. Ciekawe, bo zdaje się, że jeden dzban, pisarzyna rzymski gdzieś nabazgrał, że niby klacz to jest symbol rozwiązłości i w ogóle, że to kurwiszon w świecie zwierząt, bo zawsze ma ochotę i w dodatku dopuszcza samca nawet gdy jest źrebna. Z tego powodu panie, które uznano za źle prowadzące się nazywano „klaczami”. Nie do pomyślenia…seks w ciąży? Proszę się przeżegnać na znak skruchy za czytanie o tych bezeceństwach, a najlepiej dorzucić coś ekstra na tacę przy najbliższej okazji.

Powyższe rozważania zdają się uprawdopodabniać teorię rytualnego umiejscowienia końskich czaszek pod podłogą domostw (niby Słowianie podobnie robili z ciałami noworodków, jak wyczytałam w pracy dr. Wawrzyniak, ale teza to dość śmiała…). Miały one w ten sposób przynosić szczęście i dostatek domownikom. W przypadku wspomnianego znaleziska w Haynestown nie ma bezpośrednich dowodów jakoby dół, w którym znajdowała się czaszka, był elementem struktury jakiegoś budynku, jednak centralne miejsce, jakie w nim zajmowała oraz płaski kamień, na którym była złożona zdają się świadczyć o obrzędowym charakterze jej umiejscowienia.

Niewykluczone jest też, że takie pochówki miały za zadanie zapewnienie domostwu ochrony przed złem – szczególnie tym pochodzącym z zaświatów – jak sugeruje Fanny D. Bergen w swej pracy poświęconej zwyczajom (także tym pogrzebowym) irlandzkiego chłopstwa[iv]. Badaczka omawia tam różne sposoby, w jakich konie w irlandzkim folklorze okazywały się być pomocne w walce z nadprzyrodzonymi mocami, by wspomnieć tutaj choćby –  eksploatowany także we współczesnej popkulturze – swoisty koński szósty zmysł – zdolność do wyczuwania niewidzialnego dla człowieka zagrożenia wcześniej od jeźdźca. Do mojej biednej głowy przychodzi mi w tym momencie jedynie roztropny rumak Lucky Luke’a i wiem, że marny to popkulturowy przykład, ale chyba wiecie, o cokaman? W co drugim filmie z koniem, zwierzę pierwsze się niepokoi (coś czuje), czym jest w stanie zaalarmować ludzi z ich przytępioną (np. przez życie od pokoleń pod kloszem cywilizacji) wrażliwością.

Druga interpretacja zwyczaju chowania końskich czaszek pod podłogą, zwana nierytualną, choć przypuszczalnie podobna w skutkach, swe wytłumaczenie opiera jednak na nieco bardziej przyziemnym – nomen omen – zjawisku. Otóż nadal ma chodzić o odegnanie złego, z tym że rolą czaszki pod klepiskiem zgodnie z tą teorią ma być poprawienie jego właściwości rezonacyjnych.

Opracowania etnograficzne z obszarów Irlandii, Wielkiej Brytanii czy południowej Skandynawii stawiają również ową praktykę w relacji do pomieszczeń wykorzystywanych do tańca. Pusta przestrzeń czaszki miała przyczyniać się do wydawania szczególnego rodzaju dźwięku pod stopami. Takie „akustyczne” czerepy były znajdowane również pod podłogami świątyń, domów mieszkalnych oraz, zwłaszcza w Skandynawii, pod klepiskami wykorzystywanymi do młócenia zboża[v]. Uważa się, że dla ówczesnych społeczności tamtejszych terenów liczyło się, aby odgłos młócenia niósł się daleko po okolicy (ibid).

Nie od dziś wiadomo, że taniec był, i nadal jest, integralną częścią irlandzkiej kultury, co widać choćby na przykładzie ichniejszej wielowiekowej tradycji tańców ludowych – chyba każdy kojarzy promowane na świecie widowiska taneczne spod znaku choćby Riverdance, z charakterystycznymi elementami podrygiwania i irlandzkiego stepu. Nietrudno sobie wyobrazić, że taniec w czasach zamierzchłych, jako jedna z niewielu dostępnych wtedy form społecznej rozrywki, mógł być praktykowany w przerwie od pracy przy obróbce zboża – trzymaj mój cep i obczaj te kocie ruchy! Już słyszę ten odgłos tupania mnóstwa nóg spotęgowany w dodatku kostnym podpodłogowym systemem wzmacniającym. Halo, sala, zróbcie haaaaałaaaaas! Niech nas usłyszą w piekle!

Czy w związku z powyższym odkryty w Haynestown dół z kamiennym dnem, na środku którego spoczywała końska czaszka, mógł stanowić centralny punkt gumna (uwaga na literówki!) przeznaczonego do młócki zboża? Występowanie twardo ubitych podłoży do ich obróbki na tamtejszych terenach potwierdzają staroirlandzkie dokumenty prawne[vi]. Z kolei badacz nazwiskiem Zadoks w swej pracy traktującej o rolnictwie i ochronie zbiorów w średniowiecznych czasach donosi, że ówczesne strefy do oddzielania ziaren były umiejscawiane na wzniesieniach, tak by umożliwić podmuchom wiatru ich zamiatanie, zaś ich środek znajdować się winien nieco wyżej od reszty, co skutkować miało niezatrzymywaniem deszczówki w miejscu pracy[vii]. Wymienione warunki zdają się odpowiadać sytuacji w miejscu odnalezienia końskiej czaszki w Haynestown. Co więcej, fakt iż w miejscu wykopaliska w przeszłości obróbka zboża odbywała się, został potwierdzony przez odnalezienie w jego bezpośredniej bliskości części pługa, jak również licznych bruzd przecinających okoliczne tereny.

Wydaje się, że taki wniosek nie jest pozbawiony racji. Można sobie wyobrazić sytuację, w której pochodzące z okolicy plony były wpierw zebrane, a następnie na rzeczonym wzgórzu rozłożone. Czy rytmiczne odgłosy uderzeń cepów o glebę, dodatkowo wzmocnione przez rezonujący pod spodem pusty koński czerep miały za zadanie odpędzić złe duchy i uchronić zbiory przed ich zmarnowaniem, czy jednak jest to teoria w swej logice nazbyt naciągana? Tylko czy zakopywanie końskiego łba w płytkim grobie na wzgórzu nie wydaje się równie nielogiczne?

Ofiary z koni i pogrzebowe praktyki (kontekst głównie islandzki)

Istnieje wyraźny związek między kultem pogańskim a świętymi końmi w źródłach staronordyckich[viii]. Z uwagi na fakt, że koń był wysoko ceniony i otoczony szczególnym szacunkiem, bywał w dawnych czasach nierzadko zwierzęciem ofiarnym. Składanie tych zwierząt w ofierze bogom niosło ze sobą szczególne znaczenie. Przypuszczalnie wierzono również, że konie są w stanie przekazywać bogom wiadomości lub zanosić do nich ludzkie prośby. W zwierzętach tych pokładano wiarę, że znają one drogę do bogów, jak również do pozagrobowego życia, stanowiąc tym samym swego rodzaju środek transportu na drugą stronę[ix]. Podczas rytuałów ofiarnych końska krew  służyła do przepowiadania przyszłości, po czym następować miała uczta z końskiego mięsa. Kult ten przypisuje się przede wszystkim czcicielom Frejra[x] – boga urodzaju, pokoju i radości – współcześnie uznanego za bóstwo falliczne (tak, penis, można chichotać, facetka nie patrzy…). Niektóre z końskich ofiar składane były także bóstwom śmierci, żeby zadowolone siedziały na tyłkach w zaświatach i nie musiały przypadkiem nas któregoś dnia odwiedzić, jak miało to np. miejsce w odniesieniu do Ruto – wiązanego z ugrofińskim obrządkiem bóstwa choróbska i nieszczęścia (pozdro dla koronawirusa), dla którego, celem utrzymania go w jego przytulnym królestwie, poświęcić należało konia maści karej[xi].

Zdaniem Jochensa[xii] koń stanowił pomost łączący pogańskie tradycje pochówku z tradycją chrześcijańską. W sagach islandzkich znajdziemy zarówno chrześcijańskie, jak i pogańskie zwyczaje pogrzebowe, wśród których dominują kremacja i pochówek w kurhanie. Pochówek w kopcu został usankcjonowany przez duńskiego króla Dana, który nakazał, by pochować go właśnie w ten sposób wraz z jego osiodłanym koniem. Tacyt w swym dziele pt.: „Germania” germańskie zwyczaje w tym zakresie opisuje jako proste, pozbawione zbytku praktyki, zgodnie z którymi ciała słynnych mężów składane były na pogrzebowym stosie wraz z ich wierzchowcami:

„Pogrzebnych nijakich okazałości: to jedno się zachowuje, iż ciała słynnych mężów pewnemi drwy są palone: stosu ni chustą ni wonnościami nie nadkładają: własne każdemu zbroje, do nieczyjego ognia i koń się dorzuca: mogiłę darń wznosi: pomników wyniosłą i posągową czcią, jako ciężką nieboszczykom, gardzą : jęków i łez rychło, zgryzoty i smutku późno niechają: kobietom żałoba przystoi, mężczyznom pamięć.”

Z powyższego fragmentu dowiadujemy się zatem, że widziany okiem rzymskiego historyka obrzęd pochówku odbywał się bez pompy. Po prostu znamienite osobistości były palone przy użyciu szczególnego gatunku drewna. Stosu pogrzebowego nie przystrajano żadnymi tkaninami. Nie bawiono się też w żadne zapachowe bajery. Ogień trawi człowieka wraz z jego uzbrojeniem. Niekiedy dorzuca się także jego rumaka, a całość pokrywa trawą z korzeniami. Nie uskutecznia się też wznoszenia kamiennych pomników, które, jak uważano, jedynie ciążyłyby zmarłemu. Lamenty nie trwały długo, w przeciwieństwie do żałoby.

Chowanie zmarłego wraz z jego koniem uskuteczniano najprawdopodobniej z myślą o zagwarantowaniu mu przejścia na tamten świat. Podobnie wojownicy chowani byli ze swoimi rumakami, by zapewnić im wstęp do Walhalli, gdzie poległych Odyn będzie mógł już przytulić do swojego ciepłego serduszka. Jak można wyczytać w Landnámabók – średniowiecznej islandzkiej księdze przedstawiającej dzieje zasiedlenia wyspy – pochówek na pogańską modłę pod kopcami był w kraju praktykowany także po fazie jego chrystianizacji.

Na obszarze Skandynawii znaleziono całkiem liczne groby, w których oprócz koni znajdowano łodzie, co może mieć związek z rytuałem, z jakim według podań mitologii nordyckiej pogrzebano boga Baldura. Każe to przypuszczać, że, tak jak konie, łodzie również uznawano za środek transportu do świata zmarłych (pogrzeb Baldura opisany jest w Eddzie młodszej – islandzkim dziele literatury średniowiecznej). Ze znanych odkryć archeologicznych w tym kontekście wymienić można choćby znalezisko ze szwedzkiej miejscowości Osebrg ze świetnie zachowanym okrętem, który można podziwiać w Muzeum Wikingów w Oslo (albo na zdjęciach w internecie). Wykopaliska ujawniły, że w okręcie znaleziono szkielety dwóch kobiet. Łódź ponadto mieściła całkiem pokaźny dobytek, w którego skład wchodziły m.in. szczątki 4 psów i kilkunastu koni[xiii] .

Istnieje kilka teorii wyjaśniających powody, dla których, aby pochować osobę (tyczy się to osobników obojga płci) należało uśmiercić jej konia, by ten mógł dołączyć do niej w grobie. Pierwsza teoria dotyczy kwestii pośmiertnego zachowania dobytku, a źródło swe bierze w Sadze o Ynglingach:

„Odyn wprowadził to samo prawo w swoim kraju, które było w mocy w Asalandzie. Zostało wprowadzone tym prawem, że wszyscy martwi powinni zostać spaleni. Należy ich złożyć na stosie, a potem prochy wsypać do morza lub pochować w ziemi. W ten sposób, mówił Odyn, każdy pójdzie do Valhalli z tym dobytkiem, jaki wraz z nim został spalony na ziemi. Dla godnych mężów powinien zostać usypany kopiec ku pamięci, a wszyscy inni wojownicy, którzy wyróżniali się męstwem powinni zostać uczczeni stojącą skałą.”

Według drugiej hipotezy koń jako depozyt pogrzebowy miał świadczyć o wysokim statusie grzebanej osoby. Stanowiąc niezwykle cenny element mienia podnosić miał rangę ceremonii pogrzebowej. Zwierzę to zatem niekoniecznie musiało stanowić szczodrej ofiary składanej w celu pozyskania względów sił nadprzyrodzonych, lecz zwyczajnie mogło być oznaką społecznej pozycji nieboszczyka. (A co! Niech Nowakssonom oko zbieleje!)

Trzecia z teorii przypisuje koniom rolę pośredników między światami żywych i umarłych. Antopolożka Kirsten Hastrup[xiv] w odniesieniu do przykładów przedstawiania tych zwierząt w sferze średniowiecznej kultury islandzkiej konkluduje, że konie uważano za istoty należące do odrębnego wymiaru – były jednocześnie oswojone i dzikie, przebywały przez cały rok na zewnątrz, ich silna wola szła w parze z niesamowitą siłą fizyczną, odznaczał je ponadto zmysł orientacji na nieprzyjaznych pustkowiach, których człowiek nie był zdolny przemierzyć o własnych siłach. Koń przeto stanowi stworzenie liminalne, jakże pożądane lub wręcz niezbędne podczas obrzędu przejścia. Słuszność tej tezy zdaje się potwierdzać fakt, że jeździecki rynsztunek nie był zwyczajnie składany w grobie obok wierzchowca. Znaleziska sugerują, że zwierzę było w momencie pochówku okulbaczone, by gotowe do ostatniej drogi służyć swemu właścicielowi. Rozwinięciem tej koncepcji jest teoria, według której koń był wojownikowi potrzebny w przyszłym życiu nie tylko po to, aby zabrać go do Walhalli, lecz także służyć mu tam w codziennych potyczkach z innymi poległymi w chwale wojami, którzy dnie spędzają na trenowaniu swych bojowych umiejętności w oczekiwaniu na ostateczną bitwę dobra ze złem, a konkretniej, bogów z olbrzymami zwaną Ragnarök, o czym przeczytać możemy w części pierwszej wspomnianej już Eddy młodszej.

Na koniec dla rozryweczki, żeby nie było tak cmentarnie, kilka ciekawostek:

Pewien szczególnie charakterystyczny przesąd spotykamy już u Syreńskiego (1613), że w celu ochronienia kapusty przed robactwem zawieszano na płocie kobyli łeb. Podobnie u ludu zatyka się na zagonie kapustą czaszkę końską, aby kapusta była wielka, biała i twarda (Wielkopolska, także pow. Olkusz, Krosno oraz Dukla). „Zatykają w kapustę czaszkę końską na żerdzi, by uchronić jarzynę od urzeku złych oczu, a czynność tę wyrażają w następującem zapowiadaniu: źli ludzie zaciekli, by nam kapustę nie urzekli, trza, byśmy ją opatrzyli, zdechłego konia tu blisko wstawili”.

Łeb koński, jak w ogóle czaszka i szczątki umarłych, bądź zwierząt – mają czarodziejska siłę przysporzenia urodzaju, szczęścia. Cierpiący na ból zębów u Żydów w Polsce ma „wyciągnąć gwóźdź z podkowy, przybitej do kopyt zdechłego konia, gwóźdź ten należy skręcić – w pierścionek i nosić na palcu ręki przeciwnej tej stronie, w której czuje się ból. Od bólu zębów Żydzi każą nosić na szyi „diabli ząb” lub przykładać mocz psi.

[i] Duffy, Paul. 2015. Heady Days: Head to Head: Sacrifice V’s Acoustics.

[ii] Hukantaival, S. 2009 Horse Skulls and ‘Alder Horse: The Horse as a Depositional Sacrifice in Buildings’, Archaeologia Baltica, Vol. 11 Horses in Ethnoarchaeology and Folklore he Horse and Man in European Antiquity Klaipėda: Klaipėda University Press, 350–356.

[iii] Sikora, M. 2004 Diversity in Viking Age Horse Burial: A Comparative Study of Norway, Iceland, Scotland and Ireland. The Journal of Irish Archaeology, 12/13, 87–109.

[iv] Bergen, Fanny D. 1895. Burial and Holiday Customs and Beliefs of the Irish Peasantry. The Journal of American Folklore 8.28., 19-25.

[v] Hukantaival, S. 2009 ‘Horse Skulls and ‘Alder Horse’: The Horse as a Depositional Sacrifice in Buildings’, Archaeologia Baltica, Vol. 11 Horses in Ethnoarchaeology and Folklore he Horse and Man in European Antiquity Klaipėda: Klaipėda University Press, 350–356.

[vi] Kelly, F. 1997 Early Irish Farming: A Study Based Mainly on the Law-Texts of the 7th and 8th Centuries Ad Dublin: Dublin Institute for Advanced Studies, 159.

[vii] Zadoks, J. C. 2013 Crop Protection in Medieval Agriculture: Studies in pre-modern organic agriculture Leiden: Sidestone Press, 73.

[viii] O’Donoghue H. (2007) From Asgard to Valhalla: The Remarkable History of the Norse Myths. I.B. Tauris & Co., London, 61

[ix] Loumand, U., 2006, The horse and its role in Icelandic burial practices, mythology and society, Old Norse religion in long-term perspectives: origins, changes, and interactions. K. J. Anders Andrén, Catharina Raudvere. Nordic Academic Press, Lund

[x] Andrén, A., 2007, Behind Heathendom: Archaeological studies of Old Norse Religion. Scottish Archaeological Journal Vol. 27(2) 105–138

[xi] DuBois, T., 1999, Nordic Religions in the Viking Age. University of Pennsylvania Press, Philadelphia, 49

[xii] Jochens, J., 1999, Late and Peaceful: Iceland’s Conversion through Arbitration in 1000 in Spectrum 74:3, .631

[xiii] Leciejewicz L., 2015, Normanowie: Wydawnictwo Templum, Wodzisław Śląski., s. 89

[xiv] Hastrup, Kirsten, 1990, Nature and Policy in Iceland, 1400-1800: An Anthropological Analysis of History and Mentality,  Clarendon Press, Oxford, 254

Wawrzeniuk J., 2016, Kilka refleksji na temat prób rekonstrukcji wierzeń mieszkańców ziem polskich we wczesnym średniowieczu, Ethos, 29, nr 3 (115), 46-65.

 

 

CategoriesBez kategorii
  1. Kamil says:

    W podziemiach rynku w Krakowie można zobaczyć końską czaszkę (uznaje się, że leżała ona tam nieprzypadkowo, lecz był to właśnie pochówek koński :))

  2. GOŚKA says:

    Gdzieś czytałam że król celtycki dla zapewnienia płodności i urodzaju odbywał rytualny stosunek z siwą klaczą którą potem zabijano a on w ciągu dalszym kąpał się w rosołku. 🤢

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *