7

7 pomysłów na magiczne prezenty NA OSTATNIĄ CHWILĘ

Podobno istnieją na świecie ludzie, którzy świąteczne prezenty dla bliskich mają obczajone już w listopadzie i cały proces zakupowo – logistyczny odbywa się na spokojnie i według listy. Nie zapominają nawet o cioci Lodzi, którą po raz ostatni widzieli 20 lat temu ani o drobiazgu dla koleżanki z pracy, niech choć raz będzie jej miło. Podobno. Jednak są w mniejszości i dajmy im już spokój: przedwigilijny szturm na sklepy pokazuje, że oprócz zajoba mamy też kiepską pamięć, lubujemy się w nadmiarze a upominki wybieramy kiedy już pali się pod tyłkiem. Do akcji pod tytułem „cała rodzinka w jednym miejscu” został równiutki tydzień, rzucam Wam koło ratunkowe z przykładami fajnych i w miarę łatwo dostępnych podarków.

1. Książka, książka, książka jest dobra na wszystko

…i na każdą okazję. W sumie niezależnie od wieku i płci osoby, którą chce się uszczęśliwić – obecnie są tak piękne wydania, że tomik posłuży pewnie nie tylko jako lektura, ale też ozdoba półki i rzecz po prostu ciesząca oko. Nie oszukujmy się, pewnie, że nie każdy przeczyta to co mu dacie, ale to już nie Wasz problem (też nie założycie skarpet w motyle ani nie wypsikacie się Adidasem z marketowego zestawu, i nie sądzę, żeby komukolwiek spędzało to sen z powiek, więc ten, na spokojnie). W kwestii starych cioć i wujków nie pomogę, tu tradycyjnie może zagrać dobra ilustrowana Biblia i dobra nalewka, ale dla kogoś, kto czuje klimat „witchy” poniższe będą bardzo spoczko.

2. Kto nie chce spróbować „eko”, ten zmywa gary po kolacji.

Dezodoranty i perfumy zrobione z naturalnych składników – tak, też mnie to na początku w ogóle nie przekonało, jako wielbicielki zapachów, dopóki nie spróbowałam. Maziaja w ślicznym słoiczku ma tak super hiper mega świąteczny, ciepło – pikantny zapach (przyprawy dodawane do piernika mode on), że aż kręci w nosie, ale trudno przestać je wąchać. Po prostu sztachniesz się i od razu mniej Cię wkurza ten burdel i malowanie trawy na zielono na godzinę przed przyjściem gości… Dlatego obdaruj tym najbardziej „będącemu na nie” członka rodziny, jest szansa, że na moment przestanie  pokazywać całemu światu jak bardzo jest emo (a w ogóle to emo jest passe). Te kosmetyki mają naprawdę cudne opakowania, pachną mmmm (kto lubi mirrę, niech sobie obczai ten dezodorant).

3. Świeczki – moc ognia i lekarstwo na chandrę.

Kto ich nie lubi? Tworzą cudowną atmosferę, w zależności od miejsca i nastroju: tajemniczą, romantyczną, magiczną, spokojną. Patrzenie na płomień świecy jakoś rozjaśnia mi myśli – nie potrafię tego wytłumczyć logicznie i z tego punktu widzenia to pewnie bzdura, ale wtedy „problemy pierwszego świata” jakoś przestają być istotne. Świece można dziś kupić chyba w każdym kolorze, kształcie i wielkości, zapachowe, klasyczne, ze świecznikami, bez nich, bałwanki, mikołaje, lalki, zwierzęta, cycki, samochody – więc dla każdego coś miłego. 😉 Mój jeleń absolutnie zachwyca, jest piękny, dostojny i w ogóle nie mogę przestać na niego patrzeć. <3

4. Koszulki z Guslavii.

Głupio tak samemu siebie chwalić, napiszę tylko, że jeśli zamówicie dziś lub jutro, postaramy się, by przesyłka dotarła przed Świętami. Mam prawo sądzić, że to będzie super prezent dla kogoś, kto lubi rzeczy inne i jakościowe – nie dostałam jeszcze ani jednego sygnału, że coś nie tak, za to mnóstwo wiadomości: WOW! Jaki materiał, zupełnie inny niż sklepowe t-shirty, nadruk jak z bajki. No i też eko, i polskie!

5. Zabytkowa biżuteria.

To już raczej rzecz, którą obdarowuje się kogoś wyjątkowego i bliskiego sercu (choćby z powodu ceny, zwykle trzeba zapłacić o wiele więcej niż za powyższe prezenty), ale jak to powiedziała Andżelika, która dostała jedną z bransoletek: „One nawet łączenia mają zupełnie inne, jak kupiłam ostatnio łańcuszek to kółeczko odpadło od niego po dwóch użyciach, a to diabelstwo ma sto lat i trudno byłoby zerwać jakoś przypadkiem”. Chyba każdy kto lubi różne takie przedwojenny czy jeszcze starszy szpej, albo w ogóle ręczną robotę, zgodzi się i z nią, i ze mną.

6. Sutasz.

Tańsza, a na pewno nie mniej oryginalna czy ładna alternatywa dla powyższego, super sprawa szczególnie dla osób, które np. robią zdjęcia – super wygląda na modelkach, czasem jest ich jedynym i w pełni wystarczającym „ubraniem”. Dodatkowo istnieje bardzo małe prawdopodobieństwo, że obdarowany zobaczy gdzieś kiedyś identyczną rzecz jak ta, którą sam posiada.

7. Nóż jest dobry i już.

Świat jest niebezpiecznym i złym miejscem, kto sobie zdał z tego sprawę wie, że lepiej mieć niż nie mieć, póki nie zakazali – szczególnie dziewczyny powinny o sobie pamiętać – musisz myśleć, że przyjdzie samej Ci walczyć o życie – jest spora szansa, że przyjdzie co do czego i nikt Cię nie obroni, zawsze zakładaj najgorsze. Nie musisz umieć się tym posługiwać jak oficer wywiadu – czasem chaotycznie poruszający się i nieprzewidywalny przeciwnik naprawdę może zrobić krzywdę. Nic nie gwarantuje bezpieczeństwa – ale można sobie dodać pewności siebie i żyć w przekonaniu, że nawet jeśli Ci się nie uda, to może zostawisz napastnikowi „pamiątkę” na całe życie. Drogie Panie, jeśli ktoś obdaruje Was takim prezentem, może to będzie motywacją do zapisania się na zajęcia z walki (krav maga, sambo, inne techniki nie będące sztukami walki, które mają „rozdziały” z posługiwania się nożem). Ten który pokazałam na zdjęciu ma dodatkową zaletę – ćwiczenie do znudzenia otwierania i zamykania go jest jak zabawa folią bąbelkową. Można też zamówić sobie wersję piękną chociaż trudniejszą w użytku i noszeniu – ja mam takie cudo od Adeli.

KategorieBez kategorii

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *