D

Dlaczego wrzesień to rujeń i czy wrzosy „przynoszą” śmierć

Wrzesień bo wrzosy? No nie do końca…

Dziś mamy trzeci dzień września. Jesień coraz bardziej odkrywa swoje oblicze, w lasach od dawna kwitną wrzosy…ponoć to od nich ten miesiąc wziął swoją nazwę, a tę informację rozpowszechnia wiele stron, nawet ludowych/słowiańskich. Mądrzejsi ode mnie już wiele lat temu napisali, że nie do końca tak jest, a wrzosowa etymologia jest baaaardzo słabo potwierdzona, chociaż spotyka się takie nazewnictwo i na terenach dzisiejszej Polski, po części Rusi oraz na Bałkanach, a duże znaczenie tej rośliny (podobnie jak lipy) to jest jakaś przesłanka, ale nie o tym miało być… (Czesi stosowali tę nazwę na określenie miesiąca VIII).

Ukraiński вересень / wereseń, błr. верасень / wierasień, i staroruski versъńь, czyli następny księżyc po „sierpniu”. Teraz najciekawsze: równocześnie z nazwą versъńь było używane słowo rujьńь lub rjujьńь, (u Słoweńców rujan, wielkoruski rjujeń, serbskochorwaski rujan, starsze imię miesiąca września w niektórych częściach Chorwacji brzmiało malomešnjak, zaczynał się w święto św. Mihovila, które przypada pod koniec września; częściej używało się go jednak w październiku). Z wyłączeniem malomešnjak, wszystkie te słowa w wolnym tłumaczeniu oznaczają „księżyc rui”, czyli po prostu rykowisko jeleni i pochodzi w prostej linii od ruti/rjuti, co oznacza nic innego jak „ryczeć”. W tej postaci nazwa była znana także na Litwie. U Słowian, w zależności od klimatu (wiecie, północ-południe) używano jej do nazywania IX lub X miesiąca roku.

Ruja jeleni i łosi rozpoczyna się z końcem sierpnia/początkiem września i trwa przez dłuższy czas – Słowianie jako lud żyjący w otoczeniu ogromnych lasów, musiał dobrze znać dźwięki zwiastujące rogate amory, tym bardziej, że ten czas był prawdziwą gratką dla myśliwych, którzy chętnie polowali na rozbuchanych hormonami, zaślepionych chucią a przez to tracących czujność samców łosi i jeleni, których podstępnie wabili głosem. Tak, znam kilku przewodników, którzy potrafią udawać porykiwanie jak najprawdziwsze…rogacze. 😉

Kwiatki nie mają żadnej mocy sprawczej, nie mogą sprowadzić na człowieka złego losu. Skąd się wzięło takie przekonanie i zła sława tych pięknych, zwiastujących jesień roślin? Mam wrażenie, że w innych częściach świata nie traktuje się go w ten sposób, na Wyspach Brytyjskich od wieki służył jako roślina lecznicza, dodawano go do potraw, wyrabiano nawet wrzosowe miotły – może dlatego przylgnęło do niego miano „biednej” rośliny, bo ludzie majętni czymś takim się przecież nie trudnili. Łacińska nazwa wrzosu to Calluna vulgaris, wywodzące się z greckiego „Kallune”, co oznacza „czyścić lub szczotkować”, oraz z łacińskiego „vulgaris”, co oznacza „pospolity”. Nazwa odnosi się zarówno do faktu, że w przeszłości dziki wrzos często przekształcano w miotły do zamiatania, i że jest to niezwykle powszechna roślina w regionach, w których rośnie. Specjaliści od symboliki roślin (podobno tacy istnieją) twierdzą, że znaczenie kwiatu i to co ma przynieść obdarowywanemu różni się w zależności od koloru wrzosu: może „uroślinniać” podziw, piękno i szczęście, purpurowy to podziw, urodę i samotność, a różowy szczęście. Biały wrzos, oznacza to ochronę przed niebezpieczeństwem.

Przekonanie o tym, że wrzos=umieranie prawdopodobnie „przyszło” do nas ze Skandynawii (tak, Wikingowie przywieźli ;)), tam ta roślina jest wyjątkowo nielubiana i negatywnie kojarzona, choć mieszkająca tam obecnie ludność napływowa jest innego zdania i twierdzi, że nikt o czymś takim nie pamięta i w ogóle wszyscy to sadzą. Na pewno to przekonanie nie narodziło się w kręgach słowiańskich, tu też znano przecież miód wrzosowy, Szkoci potrafili warzyć wrzosowe piwo (według legendy król Piktów wolał zginąć, niż zdradzić skandynawskiemu wrogowi sekretną recepturę na nie:)), a to nie są żadne konotacje, przez które wrzosy można by źle kojarzyć. A może to wina mioteł? Jeśli tak, to skojarzenia powinny być raczej magiczne, tak jak magiczne mogło być zastosowanie miotły – czynność „wymiatania” z domostwa wszystkiego złego, wyrzucanie śmieci, choroby, nieszczęścia z izby poza próg, czyli „nieprzekraczalną” granicę pomiędzy tam-tutaj. Bardzo pilnowano, żeby nie używać jej w momentach zakazanych, po zachodzie słońca, w wigilie świąt, w okresach przesileń i równonocy – wtedy zasłona pomiędzy światem żywych i światem umarłych stawała się tak cienka, że istoty zamieszkujące Zaświaty mogły wpływać na to, co działo się u tych, którym jeszcze w piersiach biło serce. Bano się, by nie dotknąć, nie urazić tych, którzy przychodzą (z tego samego powodu nie wolno było tkać, szyć, wylewać wody).

Szkoci i Irlandczycy lubią wrzosy i uważają je za rośliny nie tylko wpływające na człowieka pozytywnie, ale także otwierające bramy do innych światów. Występujące w naturze szczególnie rzadko białe wrzosowiska miały być wrotami dla sídhe. Podobno rósł jedynie tam, gdzie nigdy nie została przelana krew niewinnych. Często bywa tak, że gdy idzie o magię, to interpretacje i podejście do pewnych przedmiotów czy działań jest bardzo ambiwalentne: z jednej strony biały wrzos nie lubił przemocy;), a z drugiej miał przynosić szczęście w bitwach i potyczkach, chętnie przypinano go sobie do odzienia. Panny młode* na Wyspach bardzo często wybierają wrzos do bukietów i ozdób, co w Polsce było do niedawna nie do pomyślenia, może teraz trochę się to zmienia.

*Historyjka wzięta ze zmyślonych przez autora źródeł opisanych w „Pieśni Osjana”.

  1. Aleksandra says:

    W magii wrzos jest jest rośliną wyciszającą, ochładzającą (uczucia, emocje, pożądanie) również rośliną ochronną. Kwitnie na przełomie lata i jesieni, a więc zwiastuje nadejście czasu spoczynku, wyciszenia, chłodnych dni. Zapewne stąd takie znaczenie, a od tego niedaleko już do skojarzenia ze śmiercią. Ale to tylko moja teoria.

Pozostaw odpowiedź Aleksandra Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *