Wydzieliny zarówno ludzkiego jak i zwierzęcego ciała były używane we wszystkich chyba kulturach świata w celach leczniczo – magicznych (czasem to się ze sobą pokrywało i poprzez magiczny rytuał miało dojść do wygnania choroby z ciała. Zarówno Słowianie jak i ludy germańskie posługiwały się łajnem w celach przeróżnych, ze szczególnym uwzględnieniem medyczno – ochronnych, w Afryce i Indiach gówno miało właściwości sprawdzające się w walce z tak zwanymi „złymi spojrzeniami” – sąsiad krzywo łypnął zza płotu, rzucasz mu końskim bobkiem w oczodół. niewieście kadzić pod nos, by płód umarły z żywota wyrzuciła”. Psie łajno skuteczne jest na bolączki w gardle, te same własności ma też posiadać łajno dziecięcia. Do dziś radzą włościanie z okolicy Czerska na ból gardła płókanie wodą, warzoną z psiem łajnem. W Ogrodach zdrowia (w. 16 i 17) zalecano: gołębie łajno na boleści i łamanie w kościach, mysze na kamień, kozłowe na żółtaczkę, kozIe bObki na bolączki i wściekliznę i tp. Używanie łajna i moczu, jako środka leczniczego, świadczy, że medycyna średniowieczna a nie pozbyła się jeszcze resztek barbarzyństwa, a ślady tego przechowały się do naszych czasów między ludem. Błonkę z oczu (kataraktę) spędza łajno człowiecze na proch spalone, które przez piórko zadmuchiwać polecał.

Żeby pozbyć się choroby, palono odchody chorego lub zakopywano je w mrowisku, ogólnie w jakiś sposób ostatecznie niszczono, a dolegliwość miała odejść razem z tą ostateczną zagładą. W analogiczny sposób postępowano z włosami, paznokciami, śliną.

Nie znalazłam potwierdzenia popularnej w dawnym lecznictwie zasady, że w przypadku np. biegunki „podobne leczy się podobnym”. Przeraża mnie sama myśl z czego by zrobiono magiczny dekokt, żeby odegnać to nieszczęście. Lud doszedł do wniosku, pewnie metodą prób i błędów, że coś takiego może działać i ukąszonego przez żmiję próbowano ratować podając jad wymieszany ze śliną. Biednego gada wieszano u powały i tłuczono kijami, a pod spodem stawiano naczynie…

Mazurzy na Puszczy Sandemierskiej odwiecznym środkiem wypędzenia choroby z ciała pacjenta: „choremu kładą świńskie łajno w zanadrze, ażeby szkaradnym jego smrodem wypłoszyć chorobę, wykurzają ją także kadząc wężem na żarze, tak w izbie, jak i przed domem chorego”. Wiecie już z innego wpisu, że podobnie (chociaż chyba z krowim lub końskim) nawozem czyniono, gdy ciężarna nie mogła urodzić a spadały na nią straszne bóle. Odchody miały ukoić i spowodować przyjście dziecka na świat. Chorobę  – zwłaczcza weneryczną – przenieść można na      człowieka lub zwierzę, które zarażają się, ale ch o r y  w y z d r o w i e je. Głęboko zakorzenione jest przekonanie nietylko u nas, ale w ogóle  w Europie, a nawet w innych częściach świata, że chory (wenerycznie) obcując z kobietą, pozbywa się choroby skórnej. Zdarzały się  wypadki barbarzyńskiego obcowania w tej myśli. No toż proste, czym się strułeś, tym się lecz, franca jest wszak przechodnia niczym nasze podręczniki szkolne. Czarownice miały ponoć swój tajemniczy a cudowny, za  pomocą którego umieją  zdrowie, które opuściło jednego człowieka, przenieść na drugiego. Matce, która miała dziecko chore na suchotę, poradziła znachorka, żeby poszła z dzieckiem na cmantarz o północy i uderzała niem o grób świeżo zmarłej kobiety, a choroba przejdzie na  umarłą. Polecam nie próbować na sobie.

Krwią i śliną obłąkanego zwilżają Madziarzy głowę trupa, aby chory na obłęd uzyskał tyle rozumu, ile go miał umarły. Lud węgierski utrzymuje, ze kto krwią zmarłego człowieka posmaruje pępek śpiącemu, ten sprowadza jego rychłą śmierć. Chcąc spowodować śmierć pewnej osoby, wiedźma stara się od niej dostać kilka kropel ltrwi, smaruje nią lewą stopę zmarłego przed jego wyniesieniem, a dana .osoba dostaje bladaczki, schnie, zanika razem z trupem i umiera.

Ciało zmarłego ma cudowne własności. Pijakowi, celem obmierzenia mu wódki, zalecają w Kieleckiem „podać mu napój, zmieszany z wodą, którą się obmyło twarz trupa”, albo „aby mu raz na zawsze wódkę obrzydzić, trzeba mu dać napić wody, w której moczył się przez 9 dni szeląg znaleziony na cmentarzu”. Opilstwo leczą w Danji dając pijakowi w wódce naczczo nadskrobanej czaszki zmarłego, albo wódkę przelaną przez otwory czaszki. (H. F. Feilberg Totenfetische. Urquel J. 1892 III 59) Zdaniem Węgrów siedmiogrodzkich można wyleczyć pijaka, dając mu do wódki nieco oskrobanego srebra z pieniądza, włożonego do ust nieboszczykowi, leżącemu na  marach. W Grzebini (Sucha) leczą chore bydło, dając mu z karmią ustruganego drewna z mar, na  których leżała niewiasta.

Write A Comment