Tam gdzie mieszkam (czyli na Śląsku), tak zwany Wielki Post to zdecydowanie babski czas, a Środa Popielcowa to już w ogóle. Co ciekawe, na Śląsku Popielec (mimo smutnego ceremoniału) uchodził za święto kobiet, w którym „mężczyźni nie mają nic do powiedzenia” mężczyźni nie mają nic do powiedzenia. „Środą Popielcową jest pospolite święto kobiet na Górnym Szląsku – pisał Józef Lompa – albowiem wszystkie, które w tym roku za mąż nie poszły wykupować się muszą. Starsze zbierają kontrybucją i nawet przymus, co na pijatykę obrócone bywa”. Na Śląsku też, popiół ze środy popielcowej rozsypywany był na polach obsianych żytem, co miało zapewnić dobre plony. A co o Popielcu i Poście miał do powiedzenia Bruckner w „Starożytnej Litwie”? Ano temat już przerabiany przy okazji innego święta: Wreszcie przytaczamy, korzystając z wyciągów u prof. Mierzyńskiego, ustęp o zabobonach żmudzkich z książki ks. Olechnowicza pomijamy co on o Giltine, bóstwie śmierci, z długim językiem, sączącym jady trupie w żywych, opowiada, jak starzec dał się pochować z nożycami, by uciąć ten język zabójczy; niewiasta to, biało odziana, na mogiłkach dni trawiąca, jady z grobów czerpiąca. O diable i złych duchach w świcie jego opowiada, wyliczając je: Aitiwary (już nam znane) i Wilkaty (wilkołaki,obiekategorie,niby identyczne, znoszą obce dobytki do swych miłośników, Aitiwary — skarby, a Wilkaty barany); Łaumy, Ragany, Giltine również znamy—a osobno wymienione, Gaweny i Wiliki. Obie ostatnie bardzo ciekawe, gdyż to uosobienia świąt chrześcijańskich! *Gawen to przecież gowienije, post – wyjada wnętrzności tym, co post przestępują i wypełniają je grochowinami (czy nie przypomina Wam to Perchty?). Straszydło to raczej dla dzieci, młodzież wiejska tworzy go sobie w Popielec ze słomy, obwiesza łatami, obwodzi po domach, szczuje psami, na znak, że post się zaczął.

Rytuał posypywania głowy popiołem wprowadzono do liturgi kościoła ok. IV wieku i przez 600 lat był znakiem pokuty odprawianej przez osoby publiczne (żeby wszyscy widzieli, jak żałują za swoje występki). Później dopiero zwyczaj „zszedł do plebsu” i ten zbytek łaski spłynął także na ciemny lud: początkowo tylko najważniejszy w rodzinie nastawiał głowę do posypania, na znak, że jest niczym i w proch się obróci, a reszta mieszkańców obejścia otrzymywała na czerep po szczypcie dopiero od łojca, już w domu. Pominę opisywanie całego tego cyrku, bo można o tym przeczytać na milionach stron, chciałam tylko podzielić się krótkim rozważaniem na temat bezsensu tej symboliki (tylko rozważaniem, bo nie ma na to żadnych dowodów, potraktujmy to więc jako luźne przemyślenia). Popiół w większości znanych mi kultur nie ma negatywnych konotacji, nie jest symbolem marności: np. w hinzuizmie nosi znamiona sacrum i uważa się, że pochodzący z przedmiotów rytualnie spalonych zawiera w sobie boską moc.

Jak było u Słowian? No dobre pytanie, ale gdyby posiłkować się prostym wnioskowaniem… wiemy przecież, że wycinano i wypalano lasy, żeby popiół użyźnił glebę, by móc potem z takich miejsc zbierać dobry plon. Równie dobrze zatem mógłby być symbolem płodności czy też zapładniania ziemi (czy to przypadek, że Popielec wypada akurat na wiosnę, mamy przednówek, zaraz wszystko zacznie się budzić i wyrastać). Nawet dziś popiół z kominka wykorzystuje się jako nawóz pod rabatki kwiatowe, można o tym przeczytać na pierwszym lepszym blogu dotyczącym uprawy. Czy zatem tak zwany Popielec nie jest kolejnym „pożyczonym” przez Kościół pogańskim zwyczajem? Być może przed wiosennym wysiewem „pomagano” w ten sposób budzącej się do życia ziemi i to samo czyniono z ludźmi, którzy uważali się wtedy (na pewno bardziej niż teraz) za część natury. Znalazłam info: praktyka kładzenia popiołu na czole znana jest od starożytności. W nordyckiej religii pogańskiej uważano, że umieszczanie popiołów ponad czoła zapewnia ochronę nordyckiego boga, Odyna. Ta praktyka rozprzestrzeniła się w Europie podczas podbojów Wikingów. Nałożenie popiołu odbywało się w środę, a przecież dzień ten nazwano Odin, Odin’s Day. Być może to zwyczaj wywodząca się z hinduskiej religii wedyjskiej. Popioły uważano za nasiona Agni, indyjskiego boga ognia – ignis – ogień, hm? Mówiono, że Agni miał władzę odpuszczania grzechów.

1 Comment

  1. A czym się różni „ten cały cyrk” od „pogańskich zwyczajów”? Bo jak na mój gust to o to samo chodzi, tylko różne mamy nazewnictwo. 🙂

Write A Comment