Nowy Rok? Jasne, wiosną, latem, jak kto chce

W starożytności każdy obchodził Nowy Rok jak chciał, to znaczy w sumie każdy kiedy indziej. Egipcjanie uzależniali tę datę od wylewów Nilu, czyli wypadało to zwykle w środku lipca, a lata liczono i tak od nowa za każdym razem, jak zmieniał się faraon. Grecy także świętowali Nowy Rok latem, w Wietnamie Nowy Rok=Święto Wiosny. Rzymianie, dopóki używali kalendarza dziesięciomiesięcznego, rozpoczynali rok w marcu, miesiącu poświęconym bogu wojny. Dopiero kiedy dodano 2 kolejne, Nowy Rok przeniesiono na styczeń, a patronował mu Janos, Bóg o przeciwległych twarzach, będący Panem przejścia, początku i końca. Pierwsi chrześcijanie mieli Nowy Rok 6 stycznia, później cofnięto się do daty przesilenia zimowego (co za zbieg okoliczności). Po czasie doszli do wniosku, że jednak ustanowią Nowy Rok na oktawę narodzin Chrystusa, czyli 1 stycznia. Jak to ze zwyczajami bywa, w różnych miejscach na świecie przyjmowały się one z różnym sukcesem, w jednych krajach wolniej, w innych szybciej. W Hiszpanii około 1500 roku Nowy Rok wypadał 25 grudnia.

Trudno powiedzieć skąd wywodzą się słowiańskie, obchodzone wiosną, ku czci Dadźboga, święta agrarne (trochę na pewno od Rzymian) i późniejsze ludowe zwyczaje związane z nadejściem Nowego Roku. Z czasem ewoluowały w gusła i praktyki magiczne mające zapewnić powodzenie i szczęście na nadchodzące 365 dni. Wieśniacy po wyjściu z kościoła po mszy czem prędzej spieszyli do domu, bo kto szybciej znalazł się na własnym progu, ten miał zdobyć większe bogactwo. Z dawnych praktyk magicznych pozostało obsypywanie się owsem (chociaż kto oglądał „Starą baśń” ten pamięta, że tam miało to inne konotacje). Pisze Gloger:

„Rolnicy obsypywali się owsem, na znak pożądanej obfitości zboża, a ci którzy obchodzili domy bliskich z powinszowaniem nosili owies w rękawicy i na wszystkie rogi stołu sypali po szczypcie, aby tak całe stoły założone były chlebem w Nowym Roku. Dzień ten zawsze powinien zastać bochen chleba na stole w świetlicy, jako znak obfitości daru bożego, który przez cały rok powinien nie schodzić z tego stołu, ale zawsze przesłonięty obrusem, by zawsze służyć na powitanie gościa lub ubogiego”.

W wigilię Nowego Roku okręcano słomą drzewa w sadach (tradycja żywa jeszcze na początku XX wieku w okolicach Olsztyna), żeby w nowym roku okwitły i latem dały piękne i obfite owoce. Następnie jeden drugiego niósł na plecach do domu, żeby jesienią, gdy wszystko dojrzeje i będzie gotowe do zbioru, nosić do spiżarni tak samo ciężkie kosze pełne płodów z ogrodów i sadów. Kobiety przezornie rozrzucały w kątach chałup czosnek i przedmioty żelazne (wszystko, co żelazne, metalowe, a najlepiej jeszcze ostre, służące do cięcia, noże, siekiery, miały stanowić obronę przed złymi mocami, nad nimi bowiem demony i diabły nie śmiały przestąpić. Zaostrzone krawędzie natomiast miały moc „przecinania” wszelkich uroków i nieprzychylnych czarów). Czosnek natomiast, co zresztą po dziś dzień jest wiadome, miał chronić przed chorobami i nieczystymi siłami. Ponoć tego, który w ciągu roku jadł ten czosnek, miał omijać pech i spojrzenia „złych oczu”.

Żelazo położone na progu obory „odczarzało” młode bydlęta, czy też nowo nabyte, gdy te przechodziło przez drzwi swojego nowego domu – nigdy nie mogło być pewności, że jakiś szczwany gospodarz nie opchnął sąsiadowi jakiej zaczarowanej krowy, żeby pozbyć się kłopotu i jeszcze zarobić, a kto wie, mógł zrobić to nawet złośliwie. Przezorny zawsze ubezpieczony. Kiedy jeszcze fajerwerki nie były w powszechnym użyciu, panowie szlachta, posiadający w dworach i domostwach broń palną, na znak powitania nowego i pożegnania starego oddawali salwy – to wcale nie jest głupie i irracjonalne, przy wielu „okazjach” pisałam już, że wszelki hałas towarzyszący obchodom ważnych świąt miał zadanie czysto magiczne – odstraszał Złe, ciągnące ku ludzkim siedzibom i dybiące na dziurawe dusze, by zagnieździć się w nich i dręczyć potencjalną ofiarę, która przecież, jak przy każdej granicznej dacie, była wyjątkowo narażona na działanie wszelkiej magii i wpływ zjawisk nadprzyrodzonych. Ponadto miały zabezpieczać gospodarstwa przed uderzeniami piorunów, a samych właścicieli broni chronić od „wrzodu strzelnego”.

W Nowy Rok gotowano i jedzono potrawy z grochu – wierzono, że kto nie skosztuje, ten nie może liczyć na obfity zbiór w przyszłym roku, choćby „sypał najlepsze ziarno w św. Benedykta, opiekuna tej uprawy”. Uważano, że gdy nakarmi się kury ziarnem grochu, w nadchodzącym roku nie będą gubiły jaj.

W Nowy Rok szczególnie obserwowano pogodę, patrzono na słońce, które było przecież warunkiem przetrwania: jeśli pokazało się choć na chwilę „taką, która by wystarczyła, żeby na koń wskoczyć” dawało to gwarancję dobrych zbiorów. Jeśli jednak było pochmurno, chłopi musieli przygotować się na chudy rok. Wiatr zapowiadał obfitość owoców, mgła – zwiastowała, że robactwo zniszczy plony, śnieg natomiast dobre rojenie się pszczół. Jeśli niebo nocą było czyste i pojawiało się dużo gwiazd, kury miały przez całe 365 dni wyjątkowo dobrze się nieść. Jako że data mediacyjna, no to przychodziły duchy, starym zwyczajem stawiano im stołek na środku izby, by mogły odpocząć. Mazurzy przed północą rozniecali ogień w piecu, przystawiali do niego ławkę, którą posypywali popiołem – żeby rano móc sprawdzić, czy jaka duszyczka rzeczywiście ogrzała się w ich domostwie.  

Dawano sobie również kolędę – czyli po prostu noworoczne prezenty, co przypomina zwyczaj rzymski. Król obdarowywał dworzan, Pan chłopów i tak dalej. Wierzono, że życzenia składane przy tej okazji, jeśli były szczere, musiały się spełnić. Dlatego przed Nowym Rokiem dawali z góry wszystkie długi, wybaczali wszystkie zniewagi, a ci, którzy byli w kłótni, musieli zawrzeć pokój. Niewskazane jest również spanie w Sylwestra, w przeciwnym razie cały rok upłynie leniwie i nieciekawie. W Sylwestra zwyczajowo ubiera się w nowe, lepsze ubrania, ponieważ jeśli wejdziesz w takich w Nowy Rok, będziesz nosić nowe ubrania aż do następnego. Uważa się również, że nie można pożyczać pieniędzy w przeddzień Nowego Roku, w przeciwnym razie cały rok będzie je trzeba potem oddawać. W Rosji do dziś wierzą, że należy na  Nowy Rok umyć wszystkie okna.

Write A Comment