Trochę romantycznie, trochę strasznie

U ludów indoeuropejskich tak ogień jak i domowe palenisko są materialnym wyrazem więzi pomiędzy żyjącymi i zmarłymi, co tłumaczy rytuał włączenia/przyjęcia, który przebiegał w następujący sposób: „Wszedłszy do domu służąca winna sprawdzić, czy w kominku pali się ogień i wzniecić go; tym sposobem zapewni tam sobie posadę na długi czas”. „Jeśli ktoś ci coś ukradł”, tłumaczy Johann Georg Schmidt, „przymocuj znalezioną przypadkiem podkowę końską do miejsca, gdzie płomień nieustannie goreje, a skradzioną rzecz odzyskasz.” Ogień jest symbolicznym wyrazem koncepcji ignis communio (wspólnoty ognia – tłum. własne) i stanowi serce domu. Jest ołtarzem, wokół którego wszystko jest zorganizowane.  W języku katalońskim palenisko nosi nazwę Llar – termin, który swą formą bardzo przypomina rzymskie Lary. W dawniejszych czasach w Szkocji dany układ płomieni mógł być uznany za manifestację konkretnego ducha z różnorodnego wachlarza zjaw zwanych duchami paleniska (coracha cagalt), a potwierdzeniem ich obecności miał być niebieskawy żar powstały w wyniku rozgrzebywania popiołów w ognisku. Ogień w domu był symbolem życia i ludzkiej bytności, co znajdowało potwierdzenie w obyczajach prawnych: zgaszenie ognia, po którym następowało rozsypanie pochodzącego zeń popiołu, miało oznaczać eksmisję gospodarza danego domostwa. Wiadomo również, że domy w przeszłości były opodatkowane na podstawie liczby kominków, jakie się w nich znajdowały oraz że w dawniejszych spisach ludności informacja o ich liczbie była zawierana.

Wygaśnięcie ognia uważane było za zły omen. W Turyngii oraz w niemieckim powiecie Vogtland pierwszy dzień stycznia był czasem, w którym szczególną wagę przywiązywano do niedopuszczenia do jego wygaśnięcia, jeśli chciało się by cała reszta roku była szczęśliwa. Gdzie indziej mawiano, że ogień winien płonąć przez całą bożonarodzeniową noc. Na obszarze całej Europy istniało powszechne przekonanie, że piorun ominie dom, w którym jest żywy ogień, a jego apotropaiczne (posiadające magiczną moc odwracającą zło lub odpędzającą złe uroki) zalety wzmagano przez rozrzucanie (tu nie mam pewności czy chodzi o „rozrzucanie” czy „wrzucanie” do płomienia, a nie mogę znaleźć gdzie indziej wzmianek o tym rytuale) poświęconych ziół, jak i gałęzi i węgli z ognisk płonących w Wielką Sobotę. W Katalonii gdy młodszy syn żenił się lub wyprowadzał z ojcowskiego domu, brał ze sobą płonącą żagiew z rodowym ogniem czy „ogniem dziedzica” (Foc de Hereu), by za jego pomocą rozpalić ogień w swym nowym domu; w przeciwnym wypadku był narażony na ryzyko uderzenia pioruna. W zamyśle zwyczaj ten miał za zadanie podkreślić, że ciągłość pomiędzy starym i nowym paleniskiem nie została przerwana – ten uświęcony tradycją koncept znajdujemy już Biblii (Księga Amosa 4:6-11). Warto odnotować, że Ślązacy opuszczając swoje domy mieli w zwyczaju żegnanie ognia znakiem krzyża, a stare przysłowie mówi, że „w domu w którym kogut, kot i pies są czarne nigdy ognia nie zabraknie.”

Wśród starożytnych german znany jest zwyczaj gaszenia wszystkich ognisk we wiosce na obecność epidemii gnębiącej ludzi czy zwierzęta, które na powrót rozpalano dopiero, gdy zaraza przeminęła. Ten święty rytuał zapobiegawczy nosi nazwę nothfiur. Co ciekawe uznany za świętego, piętnastowieczny biskup florencki – Antonin Pierozzi ganił tych, którzy w określone dni odmawiali oddania ognia, twierdząc że tym sposobem oddawali własną pomyślność.

Paleniska nie wolno było skalać, jako że równało się to świętokradztwu. Zgodnie z księgą „Les Évangiles des Quenouilles”, wrzucenie kości z jedzenia do ognia powoduje ból zęba, zaś sikanie nań skutkuje apopleksją lub żwirem moczowym (w sumie to można napisać po prostu, że kamicą nerkową, ale taka wersja nie przemawia do wyobraźni).

Znaczenie paleniska

Palenisko to ogólny termin wskazujący miejsce w domostwie, gdzie rozpalano ogień. W zależności od epoki oraz regionu mogło ono co innego oznaczać począwszy od prymitywnego dołu wykopanego dla ognia, aż po bardziej nowoczesne gliniane lub żeliwne kuchnie. Składa się z otwartego przewodu dymnego, kominka i pieca. Stanowi serce domu nawet jeśli geometrycznie nie znajduje się w jego centrum. Według badacza  słowiańskich tradycji –  prof. Francisa Conte, w Rosji im dalej ktoś znajduje się od niego, tym bardziej staje się podatny na działanie negatywnych mocy nadprzyrodzonych. Palenisko stanowi symbol domowego życia, miejsce spotkań rodzinnych i towarzyskich, punkt zebrań wesołej, a także biesiadnej natury. To do niego ściągają nocą, by się ogrzać dusze zmarłych, zaświatowe byty czy sabaudzkie cienie. W jego miejscu chowano też zmarłych, szczególnie niemowlęta w  kulturze starożytnej,  w Rosji czy Tyrolu. W 1951 r. w miejscowości Haute-Nendaz bożonarodzeniowy stół zastawiony był chlebem, białym winem, wodą, mlekiem, śmietaną oraz rozpaloną lampą, co miało stanowić tzw. „białą jamłużnę” ofiarowaną dla dobrych dusz, które owej nocy przybywały, by się ogrzać. Jeszcze do niedawna, bo w roku 1969 we wiosce w tejże miejscowości w uchylonym oknie zostawiano palącą się świecę, a zapytany gospodarz tłumaczył, że w ten sposób prosi dobre dusze, które przybywają, się ogrzać o wsparcie. Gdy Litwini budują kominek w jego narożniku po prawej stronie (stronie uważanej za pomyślną) wmurowują trzy jaja – symbol życia.

Palenisko może również stanowić środek komunikacji z piekłem ( słowo w tym wypadku użyte bez chrześcijańskich skojarzeń), o czym może świadczyć kilka nekormanckich obrzędów. W III w. Heliodorus donosi o pewnej starej kobiecie, która nacięła swe ramię, a wyciekłą krew wytarła wawrzynową gałązką , którą następnie skropiła palenisko, po czym odprawiła szereg dziwacznych rytuałów: pochyliła się nad ciałem swego zmarłego syna, wyszeptała coś do niego i sprawiła, że wstał i odpowiadał na pytania. Palenisko pozwala na komunikację ze sferą chtoniczną Rosyjscy etnologowie zajmujący się tematem rytuałów uzdrawiających wskazują, że otwór w piecu uświęcono jako wejście do świata zmarłych. To w Rosji właśnie uważano, że w piecu mieszkają dusze nieochrzczonych dzieci, zaś w Niemczech miejsce za piecem nazywano piekłem (Helle, Hölle). Na terenach Czechosłowacji to właśnie za piecem odmawiano modlitwy za wisielców, co ma sens o tyle, że wierzono, iż samobójcy są potępieni. Dla ochrony przed duchem zwanym Bretoune, Sabaudczycy tłukli tuzin jaj, ich skorupki wypełniali wodą, a następnie dekorowali nimi kominek. To samo czyniono celem sprawdzenia, czy niemowlę nie zostało przypadkiem podrzucone przez demony. W Bretanii np. taki podrzutek miał wówczas zawołać: Mam więcej niż sto lat i widziałem żołędzia przed dębem, i jajo przed kurą, lecz nigdy wcześniej nie widziałem tylu malutkich garnuszków.

Rozmaite przykłady rytuałów włączenia/przyjęcia/wcielenia uwzględniają symbolikę paleniska. Prawie w całej Europie funkcjonował pogląd, że dziewczę, które dopiero co przyjęto do służby, winno wpierw, gdy wejdzie do domu, zajrzeć do pieca lub kominka. Na Kaukazie młody mąż musi obejść palenisko trzy razy. Aby zapobiec ucieczce kotów i psów z gospodarstwa zmuszano je do trzykrotnego okrążania paleniska, po czym pocierano nimi o jego ściany – zwyczaj ten był również praktykowany z innymi zwierzętami gospodarskimi. Gdy pomimo tego jednak uciekały, Saksoni transylwańscy wzywali je do powrotu przez rurę komina. Czasami rytuał przyjęcia/włączenia (doprawdy nie wiem, jak ten rytuał przetłumaczyć na polski „rite of aggregation” – z tego co czytam, jest częścią rytuałów inicjacyjnych) przybiera formę ofiary: wśród Słoweńców z regionu Dolnej Styrii istniał zwyczaj wrzucania przez pannę młodą dwóch groszy do pieca przed weselną kolacją. We Francji zachowała się tradycja rysowania znaku krzyża na kominie, by zapobiec ucieczce kurczaków z gospodarstwa.

Ogień pełni również funkcję oczyszczającą. Nie dziwi więc fakt, że wiąże się z nim szereg rytuałów oczyszczenia. Około roku 1006 biskup Burchard z Wormancji zakazał kładzenia chorych na piecu, zwyczaj, który praktykuje się w Rosji do dzisiaj. W Niemczech osoba chora miała kłaść dłoń na piecu w niedzielny poranek, wypowiadając przy tym dla ochrony przed przeziębieniem zdanie: Niech glina i kamień zabiorą me dreszcze, wpierw na miesiąc, następnie na rok i w potem na tak długo jak słońce wędruje po niebie. W imię Ojca…”. W Saksonii i na Łużycach ktoś kto się poparzył, smarował otwór pieca tłuszczem  mówiąc: „Natłuszczam cię, ulecz mnie!”. W Norwegii spierzchnięte usta leczono obejmując rurę kominową w glinianym piecu. Aby przeciwdziałać chorobie wymion mieszkańcy Meklemburgii w XVI w. kreślili potrójny trójkąt wokół rozżarzonych w palenisku węgli recytując przy tym zaklęcie, które miało uzdrowić krowy. Uzdrawiające rytuały u Słowian również odprawiano przy pomocy zaklęć wypowiadanych przed piecem,  w którym dodatkowo przewód kominowy był zamknięty, by nie uleciały one nim nie odniosą pożądanego skutku. W Niemczech brzemienna kobieta przed przystąpieniem do porodu modliła się przed piecem na kolanach, zaś po rozwiązaniu musiała wystrzegać się dotykania go przez okres odpoczynku w połogu. W przeciwnym razie mogła poczuć na sobie lodowatą dłoń osoby zmarłej i sama zemrzeć niedługo potem.

Palenisko wiązano również z praktykami mającymi unieważniać efekty czarów. By uchronić dziecko przed złym okiem, goście proszeni byli najpierw o spojrzenie na piec. Jeśli dzieci lub zwierzęta w danym domu znajdowały się pod wpływem uroku, nad paleniskiem wieszano zwierzęce serce, tak by wyschło, z nadzieją że, na zasadzie działania magii sympatycznej, serce wiedźmy również wyschnie. W północnej Rosji czarownik wysyłał swych pomocników, by zdobyli oni coś osobistego należącego do osoby dotkniętej urokiem, np. włosy, które następnie ciskali za piec ze słowami: „Tak jak uschną te włosy, tako zmarnieje ten a ten (czyli autor uroku)!” W Niemczech udzielano następującej porady: „ Jeżeli w krótkim czasie zmarło wam kilka kurcząt, kaczek, świń itd., rozpalcie w piecu i wrzućcie do środka po jednym osobniku z każdego gatunku. Wiedźma zginie wraz z nimi.” W Górnym Palatynacie nowy piec kropiono święconą wodą a w jego wnętrzu palono głóg, co miało wypędzić z komina czarownice. W roku 1951 mieszkaniec wsi Ribes, we francuskim regionie Alp Wysokich oświadczył: „Gdy ktoś umrze na skutek złego uroku, jego fricassée (główne organy) usuwa się i wiesza na kominku. To sprowokuje czarownika do przyjścia”, niewątpliwie celem ukarania go za jego zły uczynek.

Zdaniem Pliniusza Starszego wilk nigdy nie zaatakuje trzody na polu, którego pierwszą bruzdę w roku zaorano lemieszem wypalonym w palenisku domu zamieszkanego przez opiekuńcze bóstwa zwane Larami.30 Również piec mógł stanowić ochronę przed burzą. Wszystko co należało zrobić to wrzucić doń poświęcone przedmioty.

Jako że palenisko pełniło rolę kanału komunikacyjny z zaświatami, mogło również stanowić istotny element obrzędów wróżbiarskich. Wspomniany już biskup Antonin Pierozzi wymienia jedno z pytań, jakie spowiednik winien zadać piętnastowiecznemu grzesznikowi: „Czy umieściłeś w domowym palenisku poświęconą gałązkę oliwną lub zabrane ze żłobu ziarno pszeniczne, by tym sposobem dowiedzieć się, czy ktoś umrze bądź przeżyje?”  W wyjaśnieniu owej kwestii pomóc może relacja dziewiętnastowiecznego francuskiego pisarza oraz badacza bretońskiego folkloru  Anatole’a Le Braz, który opisuje następujący rytuał praktykowany w Kornwalii: „By dowiedzieć się, czy ktoś w przeciągu roku zemrze lub przeżyje, należy w wypełnionym wodą dzbanie (tak jest!) umieścić tyle liści bluszczu, ile jest osób, których los chcemy poznać. Dzban następnie zostawia się przez noc na kamieniu paleniska.  Rankiem ogląda się liście. Te które sczerniały przepowiadają rychłą śmierć (nie później niż w dwanaście dni). Jeśli liście pokrywają czerwone plamki, oznacza to gwałtowną śmierć.

W Prusach Wschodnich istnieje zwyczaj kontemplowania pieca w milczeniu w okresie Świąt Bożego Narodzenia oraz Nowego Roku. W ten sposób dana osoba może dowiedzieć się, co ją czeka w nadchodzącym roku.  Należy nadmienić, że ta „piecoskopia” zasadniczo wykorzystywana jest we wróżbiarstwie miłosnym  i właściwie stanowi formę piromancji. Odgłosy wydobywające się z pieca również mogą stanowić wartość z wróżbiarskiego punktu widzenia.  Np. jeśli  ogień strzela/trzaska, w domu szykuje się kłótnia.

Write A Comment