Środek zimy, zwłaszcza noce między Świętem Bożego Narodzenia a Świętem Objawienia Pańskiego, to okres w szczególny sposób poświęcony czarom i oddawaniu czci duchom przodków. Chociaż przyjęcia i uroczyste kolacje kojarzą się dziś wyłącznie z chrześcijańskim obyczajem upamiętniającym Wigilię Bożego Narodzenia, wiadomym jest, że nieprzypadkowo obchodzi się je w okolicach dat na które przypadały pogańskie obrzędy związane z kultem zmarłych. W niektórych tyrolskich wioskach Frau Perchta przychodzi, aby sprawdzić porządek w gospodarstwie domowym. Wielki gniew i kara spadają w Voigtland na tych, którzy nie jedli śledzi i pierogów na jej cześć w ostatnim dniu roku. Wtedy także Chlungeli ze Szwajcarii sprawdza stan igieł i wrzecion, jakby po tym jak zachowane są narzędzia i stanowiska pracy oceniała prządkę i jej zaangażowanie. W mroźne noce ludzie składali ofiary z żywności nie tylko Perchcie, ale również duchom krewnych, które głodne i zmarznięte błąkały się wraz ze zmrokiem po zasypanych śniegiem wioskach w poszukiwaniu strawy i ciepłego paleniska.

           W Villnos niedaleko Bozen w Południowym Tyrolu zostawia się dla nich pierogi i jajka, umieszczane na dachach w noc poprzedzającą ich przyjście. Stampa z Walschnoven odbiera potrawy w święto Trzech Króli, w Gstampanuden jedzenie czeka na Frau Bert w Mohldorf w Bawarii w ostatni wtorek przed Popielcem (tłusty wtorek?) na stole kuchennym. W wiosce Trewir w Tyrolu panuje przekonanie, że Perchta i podróżujące z nią duchy w Boże Narodzenie i w noc przed Objawieniem Pańskim ranią (czy krzywdzą) niemowlęta, dlatego matki dla ochrony umieszczają je pod kołyskami, żeby Perchta nie mogła ich znaleźć (trochę podobnie jak z naszą zmorą, kikimorą, też kazali się kłaść nogami na poduszce albo w ogóle na podłodze). Dzieci muszą być ciche i grzeczne w Karyntii w tym samym okresie, aby nie obudzić gniewu Perchty. W Würzburgu Frau Holle karci, w noc przed Bożym Narodzeniem, źle zachowujące się dzieci, a w Gottingen pojawia się z prezentami (w ostatnim dniu roku), które mają być nagrodą za dobre sprawowanie. W ciągu dwunastu nocy Bożego Narodzenia można ją spotkać na polach w pobliżu Weimaru.

         W Tyrolu Perchta wędruje po polach i dolinach w grudniowe Klocklerndchte, i  każdego, kto spotka ją na swojej drodze czeka zagłada. W pobliżu Lerbachin Harz Frau Holle jest wizualizowana jako baba ze świecącymi oczami, wpatrująca się w domy i karząca tych, u których w późną noc palą się światła. Podwójny aspekt wyglądu: w pobliżu Kyffhauser Frau Holle przedstawiana jest jako garbata staruszka. Milltal Perchta może pojawić się jako grauer Wuzel, w Szwabii Butzebrechtis to słowo, czy bardziej przezwisko, którym określa się kobiety stare i brzydkie. W Tyrolu „Percht” jest synonimem kobiety niemiłej i zaniedbanej, wiedźmy, czarownicy. „Jeździć z Holle” oznacza mieć włosy z kompletnym chaosie, o kimś, kto jest bardzo rozczochrany mówi się, że ma włosy, jakby jeździł z Perchtą (i pęd rozwiał mu czuprynę). Perchta wyróżnia się (według niektórych przekazów) długim lub „żelaznym” nosem. Percht jako królowa Heimchen w Voigtland jest wysoka i dostojna, ubrana na biało (dlatego „zastępująca” ją w tradycji chrześcijańskiej św. Łucja również tak jest przedstawiana, jako biało odziana dziewica w koronie). Niektóre cechy bogini przypominają cechy zwierzęcia, „żelazny” nos jak dziób ptaka drapieżnego, a „długie zęby” lub rogi ssaka, być może kozła lub wilka. Rozczochrane włosy „Brechte’or” lub „Perhte” mogą być powiązane z ekstatycznym zachowaniem tych, którzy podążają za orszakiem Pani. Możemy wnioskować, że podwójny aspekt charakteru i wyglądu jest częścią natury bogini.

Perchta – pierwsza czarownica?

      Podobno Pani i jej szaleni kompani rzeczywiście chodzili w procesjach przez ulice wsi i zakradali się do domów śpiących ludzi. Żyjący w IX wieku kanonik kościelny mówi o potępieniu kobiet, które twierdzą, że jeździły z armią nocnych „demonów”, a późniejsza wersja Canon Episcopi nazywa ich liderkę czarownicą. Bawarski manuskrypt z XV wieku zawiera wspomnienie o kobietach pod przewodnictwem Perchty, chodzących po gospodarstwach w okresie świąt Bożego Narodzenia: według przekazów pochodzących z terenów dzisiejszych Niemiec, Bogini kontrolowała porządek w obejściu, oceniała pracę prządek, zaglądała do kuchni w poszukiwaniu pozostawionych dla niej darów. Kazanie z XV wieku potępiało tych, którzy nadal wierzyli, że Diana, „powszechnie znana jako fraw Percht”, wędruje nocami wraz ze swoją armią po wioskach. Mężczyzna doprowadzony na proces czarownic w 1630 roku przyznał, że stał się częścią świty Dame Holle i podążył za nią w Nowy Rok do Wenusberg, góry, na której według legendy miały się odbywać spotkania Dzikich Zastępów. Kobieta została zesłana z Berna w XVI wieku po tym, jak przyznała się, że jeździła z Seldenem w Wiittisheer. Postać Holdy często bywa łączona z Górą Brocken, która z kolei w pewnej ludowej opowieści pt. “Wycieczka na Brocken” związana jest z czarownicami. Jej fragment jest następujący:

„Przyszedł dzień, gdy czarownice zdążają na Brocken, i razu pewnego dwie kobiety wdrapały się na strych, gdzie trzymano siano, wzięły mały kieliszek, wypiły zeń i nagle zniknęły. Niedoszły pan młody, który za nimi się zakradł by je podglądać także skusił się na łyk z owego kieliszka. Podniósł go więc, pociągnął łyk i niespodzianie znalazł się na Górze Brocken, gdzie ujrzał swoją narzeczoną wraz z jej matką pląsające z gromadą czarownic wokół stojącego po środku diabła.”

Dzikie Boginie – władczynie pradawnych lasów?

      Zwierzęta i ich personifikacje od wieków są wpisane w obchody ważnych świąt w tradycji ludowej– nie inaczej jest w przypadku Bożego Narodzenia, zarówno na terenie północnej Europy, jak i w Polsce (zwyczaj chodzących kolędników, umierający i odradzający się Turoń). Norweskie julbukk oraz jolegeiti (męska oraz żeńska forma ‘kozła Yule’) to słomiane kukiełki tudzież młodzi mężczyźni poubierani w słomę i skóry tak, żeby możliwie najbardziej wiarygodnie „pozbyć” się ludzkich cech. W dzień św. Łucji  – teoretycznie zdecydowanie chrześcijańskie święto, czemu jednak zaprzecza jego nazwa, ciągle będąca w użyciu – Lusse långnatt (Lusse long-night), co sugeruje związek z zimowym przesileniem i końcem roku, świętem światła. Chłopcy przebierali się za stare, paskudne kobiety, nogi owijali sobie słomą (żeby przypominały zwierzęce pęciny) i plądrowali gospodarstwa psocąc i oczekując w zamian za wizytę darów z jedzenia i picia. W zachodniej Norwegii Lussia jest uważana za niebezpieczną kobietę – trolla, która ma odwiedzić farmy 13 grudnia, czasem w towarzystwie grupy duchów znanych jako Lussiferd lub Lussiride.

     W norweskim Setendsal duchem przewodnim Bożego Narodzenia jest Fakse – koń, znany z pogańskich rytuałów również na terenach Findlandii, gdzie w dzień św. Szczepana, który jest tam uważany za patrona koni. Źródła potwierdzają, że okres przełomu roku i odradzania się światła był czasem, w którym czczono te zwierzęta, zwyczaj więc, jak wiele innych, po prostu zaadaptowano.  Tak czy inaczej, około 26 grudnia przeprowadzono specjalne rytuały, aby zapewnić szczęście koniom. Na przykład ten rytuał został opisany w fińskim rejestrze sądowym z 1685 roku:

      O świcie mężczyźni wjeżdżali konno do chaty. Piwo, które zostało specjalnie uwarzone na koniec roku, wylewano na nogi, grzbiet i głowę konia. Następnie zwierzęciu pozwolono wypić piwo. Na końcu mężczyźni pili piwo z tego samego naczynia. Innym sposobem uhonorowania opiekuna koni było przygotowywanie i spożywanie posiłku w stajni, a następnie obmywanie go piwem lub alkoholem. W Finlandii „mężczyźni gotowali królika lub wiewiórkę w stajni i rytualnie spożywali je z piwem lub gorzałką”. Pozostałością tych praktyk są popularne do dziś kuligi i rajdy konne organizowane w dniu św. Szczepana.

     Wolfshirt (pasterz wilków), gromadzi swe „stado” w czasie nocnej mszy (zwanej w Polsce Pasterką), by oznajmić każdemu z jego członków, co w nadchodzącym roku wolno mu pożreć. Olaus Magnus donosi, że w regionach bałtyckich w czasie dwunastu nocy następujących po Bożym Narodzeniu ludzie zmieniają się w wilki, w wielu rejonach Niemiec  transformacja człowieka w wilka przynależy właśnie do tego okresu w roku.  Wilcza maska, nazywana Isengrind, nawiedza niektóre miasta w Szwajcarii w Sylwestra. W niektórych rejonach Niemiec w grudniu zabronione jest wymawianie słowa wilk, podczas gdy w innych miesiąc ten określany jest jako Wolsfmonat – miesiąc wilka. Jeśli chodzi o zwierzęta towarzyszące bogini, przede wszystkim psy podążają za wozem w Dzikim Polowaniu, pojawiają się czasem również kozy – Dame Perchta i Luzia miały czasem pojawiać się pod ich postacią. Dziewczyna odgrywająca rolę Frau Holle w Leobschiitz jest określana jako Himmelsziege, „niebiański kozioł”. (Kozły wzięły się prawdopodobnie w prostej linii z mitu o zmartwychwstaniu thorowych kozłów, które ten najpierw zabił i zjadł w towarzystwie Lokiego i wieśniaków, a następnego dnia ożywił przy pomocy swojego super młotka). Plakatli z Szwajcarii może być kozłem, ale jest również wizualizowany jako osioł lub czarownica. Bergda to włochaty potwór w pobliżu Saalfelden, Stampa nawiedzała wieśniaków jako kobieta z końską głową. Tak więc bogini otoczona jest głównie zwierzętami związanymi z łowami, które mają dzikich przodków w Europie Środkowej i Północnej, a także kozła (koziorożca). Bercht i Holda często są wizualizowane w ruchu, w szaleńczym cwale, i możemy uznać szybkość przemieszczania za jedną z ich charakterystycznych cech. Dlaczego boginię, która z jednej strony miała być związana z zimą i przechodzeniem starego w nowe, z drugiej z kobiecością i przędzeniem, jednocześnie tak mocno utożsamiano z dzikością i łowiectwem?

      W środkowych Niemczech występuje wiele wersji legendy spisanej przez braci Grimm pt. „Matka Holle”. W opowieści tej ciężko pracująca dziewczyna wybiera się do studni, by obmyć kołowrotek poplamiony jej krwią na skutek swojej znojnej pracy przy nim. (przyp. red.: kontekst jest taki, że to jest przybrana córka niedobrej macochy, która faworyzuje swoją rodzoną leniwą, paskudną córkę, a tę uczynną przybraną traktuje źle i wykorzystuje nakazując katorżniczą pracę przy kołowrocie). Dziewczyna przez przypadek wpada jednak do studni (w niektórych wersjach dziewczyna upuszcza motek do studni i za nim do niej wskakuje). Ocknąwszy się na jej studni odkrywa, że znalazła się w pięknej zielonej krainie. Zaczyna ją zwiedzać i natyka się na jabłoń pełną owoców. Drzewo krzyczy do niej „Potrząśnij mną! Potrząśnij mną! Wszystkie moje jabłka dojrzały już i bardzo ciążą moim gałęziom!”. Dziewczyna usłuchała i strząsnęła wszystkie owoce z drzewa, po czym ostrożnie ułożyła je w kupkę. Idzie dalej i natyka się na piec, w którym piecze się chleb.  Chleb woła: “Wyjmij mnie! Jestem już wypieczony i zaraz się spalę!” Podchodzi więc do pieca, wyjmuje pieczywo i zostawia by ostygło.

W końcu przybywa do domu, gdzie mieszka stary. Kobieta przedstawia się jako Matka Holle i zaprasza dziewuchę, by zamieszkała z nią w zamian za pomoc w pracach domowych. Dziewczyna postawia zostać z Matką Holle w jej domu, w którym ciężko i ofiarnie pracuje. Gospodyni jest z niej bardzo zadowolona. Z czasem jednak Matka Holle orientuje się, że dziewczyna tęskni za domem i marzy o powrocie. Zgadza się by wróciła  i pokazuje jej drogą powrotną, a w nagrodę za jej ofiarną pracę obsypuje ją deszczem złota, który przywiera do jej skóry od stóp do głów.

      Dziewczyna wróciwszy do dawnego domu opowiada swej leniwej siostrze co jej się przydarzyło, ta zaś postanawia uzyskać bogactwo dla siebie i wybiera się w pobliże studni, by tam prząść. Coś tam poprzędzie jednak szybko się męczy, więc kaleczy się w palucha (przyp. red.: w innej wersji jest jeszcze że pcha całą rękę w kolczasty krzak, żeby zacząć krwawić i skropić wrzeciono swoją krwią). Następnie wrzuca motek (lub wrzeciono) do studni po czym sama za nim do niej wskakuje. Budzi się w tej samej pięknej krainie z opowieści siostry. Zaczyna się po niej przechadzać i dostrzega dom Matki Holle. Kieruje ku niemu swe kroki, lecz po drodze widzi jabłonkę, która wystosowuje tę samą prośbę co do siostry wcześniej, na którą leniwa, w przeciwieństwie do swej poprzedniczki odpowiada, że nie ma na to czasu i idzie dalej  (przyp. red.: w innej wersji jest, że odmawia mówiąc, że jeszcze jej jabłko spadnie na głowę). Następnie widzi piec i sytuacja analogiczna do przypadku siostry się powtarza. Jednak krnąbrna dziewucha znowu odmawia pomocy twierdząc, że nie zamierza pobrudzić sobie rączek. W końcu dociera do domu Matki Holle i oznajmia, że chciałaby u niej pracować. Matka Holle przyjmuje ją, jednak niezwyczajna do pracy panna szybko się nudzi swymi obowiązkami i zaniedbuje swoje obowiązki (przyp. red.: w innej wersji jest, że jedną z przykazanych prac w domu Holle było staranne słanie jej łóżka i takie go wytrzepanie, aby pióra latały i te pióra w ludzkim świecie, gdy spadały to ludzie mówili, że śnieg pada).  Wkrótce leniwa pomocnica oznajmia, że ckni się jej za domem mi chce już wracać (przyp. red.: w innej wersji jest że to Holle niezadowolona z jej pracy zwalnia ją i pozwala odejść, bo choćby dlatego, że nie wytrzepała jej pierzyny i pióra nie latały jak szalone). Matka Holle odetchnęła z ulgą i pokazała dziewczynie drogę powrotną do jej domu. Gdy ta jednak przechodziła przez magiczną bramę do ludzkiego świata, to odkryła, że miast złotego deszczu oblało ją błotem/łajnem/nieczystościami (przyp. red.:  w tej ang. wersji że „dirt” a w innej czytam że smoła) i cokolwiek ją pokryło to nie sposób było tego zmyć.

      W okolicach Hörselberg w Turyngii dziewice na wigilię Bożego Narodzenia umieszczają nowe włókno w swych kądzielach, gdy Frau Holle rozpoczyna swój obchód. Tamtejsza rymowanka rozpoczyna się następująco: : So manches Haar, so manches gutes Jahr „Za każdą nić, darowany będzie dobry rok”. Praca musi zostać ukończona przed świętem Trzech Króli/ Objawienia Pańskiego, gdy Frau Holle wraca. W przeciwnym razie jak głosi rymowanka: So manches Haar, so manches böses Jahr „Za każdą nić, nastanie zły rok.” W czasie Świąt pozostawia się dla Pani miskę mleka ze skrzyżowanymi nad nią łyżkami. Gdy członkowie rodziny powracają z kościoła, pozycja łyżek stanowi zapowiedź losów rodziny w nadchodzącym roku.  Szczególnie w dni Narodzenia Pańskiego (tym samym także w Yule), kościół pomstował na takie zwyczaje jak uczestniczenie w procesjach, „przygotowywanie stołu dla Perchty”, oraz chodzenie z „kadzidłem, serem, liną i młotkami” w „ósmy dzień po Narodzeniu Pańskim”.

    Duchowni w średniowieczu często utożsamiali Percht i Holdę z Dianą, i po prawdzie znamion podobieństwa pomiędzy tymi germańskimi duchami a rzymską boginią, która z kolei silnie kojarzona była z grecką Artemidą, nie brakuje. Artemida to, podobnie jak legendarne duchy Północy, dziewicza łowczyni z lasu, bogini, jak one, „popędliwa” i „hałaśliwa” (keiladene, Iliada 21,511), istota z dziczy (agrotera, Iliada 21,471), mamka oraz nauczycielka młodych (kourotrophos, Diod. Sicculus), „Pani złotego Wrzeciona” (Iliad 20,70) oraz bóstwo wielbione w orgiastycznych tańcach przez zamaskowanych wyznawców.
            Na podstawie tych zbieżności Waldemar Liungman przyjął, że kult tego grecko-rzymskiego bóstwa został zaimportowany na niemieckiej wsi za sprawą tradycji przyniesionej przez Bałkany -gdzie spuścizna grecko-rzymska się zachowała –  by w siódmym wieku n. e. zostać przyswojony przez mieszkańców dzisiejszej Bawarii.121 Na dówód Liungman przytacza świadectwa nawiązujące do kultu Artemidy na Sycylii i Półwyspie Bałkańskim oraz wskazuje na miejsca kultu Diany zlokalizowane w północnej Nadrenii w pobliżu Trewiru, a także w południowej Galii. Cytuje również Grzegorza z Tours oraz Cezarego z Arles, którzy rzymską boginię potępiali. Zauważyć należy jednak, że dokumentacja nie odnosi się prowincji germańskich, tak jak nie wiemy, czy w regionach zamieszkiwanych przez Celtów imię Diana nie było używane do określania miejscowej pani łowów.
            Jeśli przyjrzymy się przedstawieniom niemieckich oraz germańskich wierzeń ludowych, nie tylko zauważymy tam brak występowania imienia Diana, lecz także obecność całego zastępu germańskich imion. Mało prawdopodobne, aby w wielu regionach, gdzie germańska mowa dominowała,  nazwy te zostały wymyślone dla zaimportowanego ducha; jeśli dane imię występowało na tamtejszej wsi , było ono najpewniej przypisane do lokalnego demona. Stąd też bardziej prawdopodobne, że Panie Perchta i Holda powstały i wyrosły na rdzennych wierzeniach. Aby potwierdzić tę tezę, możemy wskazać na pewne specyficzne cechy charakterystyczne dla germańskich oraz czasami północnoeuropejskich przekazów, które niespotykanych w przypadku rzymskiej bogini.
            W staraniach tych z pomocą przychodzi nam bogactwo przekazów tradycji skandynawskiej. W krajach gdzie używa się języków północnogermańskich wiedza dotycząca pradawnej pani dziczy przekazywana była nie tylko za pośrednictwem tradycji folklorystycznej, lecz także poprzez słowo pisane. Średniowieczne poezja i proza Północy obfitują w opisy rasy olbrzymów zamieszkujących jaskinie i lodowce nieuprawnych pustkowi, których określa się mianem „panów” danej części okolicy, jak np. tytuły bergstjóri – „władca góry”, czy hauga herr – „pan wzgórz”. Często też, szczególnie w prozie, członkowie owej rasy pełnią rolę strażników owiec czy kóz, zaś zwierzęta doglądane przez Thórira w sekretnej dolinie są dorodniejsze, a ich runo bardziej lśniące od owiec pozostających pod opieką zwykłych śmiertelników. Kobiety z owego rodu często przedstawiane są jako dosiadające okrakiem wilka, toteż zwierzę to w języku skaldów określane jest jako wierzchowiec kobiety-trolla (olbrzymki). Jako że posiadanie i doglądanie dzikich bestii jest domeną leśnych duchów na całym świecie, czujemy że uprawnionym jest zaklasyfikowanie rasy olbrzymów, także w tym aspekcie, jako nadprzyrodzonych panów i władców dziczy. Olbrzymy i olbrzymki pojawiają się ponadto w północnogermańskim micie, w którym to odgrywają kluczową rolę tak w powstaniu, jaki i zniszczeniu świata i możemy wnioskować, że ich pozycja w nordyckich wierzeniach była równie silna.

Skąd? Davies R. T. Four Centuries of Witch Beliefs
Claude Leconteux, Phantom Armies of the Night
Rethinking Ghosts in World Religions: Studies in the History of Religions, Charles W. King
Alice Karlsdottir, Norse goddes magic
Motz Lotte, The Winter Goddess: Percht Holda and Related Figures, 1985

 

Write A Comment