CZY CELTOWIE UCINALI GUOWY, BO LUBILI, CZY MIAŁO TO JAKIŚ GŁĘBSZY WYMIAR?

Badacze kultury celtyckiej mają o wiele większe pole manewru, powtarzam to już któryś raz, niż ci którzy próbują ustalić cokolwiek na temat Słowian, co możliwe jest poparciem jakimiś wiarygodnymi dowodami. Mamy do wyboru ikonografię, źródła pisane, odkrycia archeologiczne, więc nieporównywalnie więcej niż „my” o wszystkim co zostało po naszej biednej słowiańszczyźnie. Dlaczego Celtów nazywa się Łowcami Głów? Podobnie jak w wielu innych kulturach uważali głowę za siedzibę duszy ludzkiej, stanowiącą dodatkowo pewien łącznik pomiędzy światem doczesnym a światem duchów. Czaszka miała pełnić rolę  „naczynia dla ducha”, dlatego tak wielkim honorem i dowodem męstwa było obcinanie wrogom łbów w bitwie lub po jej wygraniu – tak jak myśliwi po udanym polowaniu zabierają sobie „fanty” – np. poroża, tak wtedy jako największe trofeum traktowano ludzkie głowy. Jak to zwykle w takich sytuacjach bywa, wśród badaczy nie ma zgody co do szczegółów tego dziwacznego kultu.

Galowie odcinają głowy wrogów zarżniętych w walce i przyczepiają je do szyj swoich koni. Zakrwawione łupy oddają następnie swym sługom by ponieśli je niczym zdobycze, intonując hymn pochwalny oraz pieśń zwycięstwa, przybijają potem te pierwsze owoce do swoich domostw podobnie niczym myśliwi w niektórych typach łowów, gdy złowioną zwierzynę kładą płasko pokotem. Głowy najznamienitszych wrogów balsamują w oleju cedrowym i zabezpieczają je w skrzyni, pokazując je z dumą nieznajomym z komentarzem, że za tęże głowę ktoś z ich przodków lub ojciec, tudzież gospodarz we własnej osobie odmówił przyjęcia pokaźnej sumy pieniędzy. Powiadają, że co niektórzy z nich chełpią się oznajmiając, że za zdobyczną głowę nie przyjęli nawet złota w ilości odpowiadającej jej wadze.  -Diodorus Siculus

Istnieje także ów zwyczaj, barbarzyński i egzotyczny, towarzyszący większości plemion Północy, że gdy schodzą z pola walki, zawieszają głowy swych wrogów u szyj swych koni a przyniósłszy je do domu przybijają je do wejść swych domostw. W każdym razie Posidonius twierdzi, że na własne oczy widział owo widowisko w wielu miejscach, i dodaje, że choć z początku wzbudzało ono w nim odrazę, potem za sprawą oswojenia się z nim, mógł je znosić ze spokojem. – Strabo

Autorzy tacy jak dr Anne Ross spekulowali kult głowy jako panceltyjską tradycję religijną, jednak ta teoria ma szerokie grono przeciwników (no szok). Profesor Ronald Hutton uważa, że „częstotliwość, z jaką ludzkie głowy pojawiają się w celtyckiej sztuce, okazała się jedynie ulubionym motywem dekoracyjnym, wcale nie jedynym ani najczęstszym, i tak samo popularnym wśród ludów niezwiązanych z Celtami”, więc w sumie to po prostu głowa im się podobała i dlatego tak sobie wybrali. Marian Green w książce „The Gods of Celts” przekonuje, że „nie ma wątpliwości, że głowa była najważniejszą częścią ludzkiego ciała – czego dowodzi takie upodobanie do przynoszenia ich z pola bitwy”, jednak podchodzi krytycznie do podnoszenia tego zwyczaju do rangi jakiegoś specjalnego kultu. Zbieranie głów jako trofeów jest dobrze udokumentowane, z wystarczającą ilością dowodów, które, jeśli weźmie się je pod uwagę, nie pozwalają wątpić, że coś musiało być z tym na rzeczy. Trudniej jest jednak udowodnić powody tej praktyki, czy implikuje to święty akt, sposób wykazania sprawności na polu bitwy lub połączenie obu? Istnieją dowody sugerujące, że położenie czaszek odkrytych podczas wykopalisk wskazuje, że głowy były wystawiane na bramach wjazdowych do wzgórz i sanktuariów. Do sanktuarium w Roquepertuse we współczesnej Francji wchodziło się przez jasno pomalowane kamienne przejście, w którym ludzkie czaszki zostały umieszczone we wnękach w pionowych filarach.

Czaszki były przymocowywane żelaznymi klamrami na żelaznych hakach i w ogromnej mierze należały do starych jak na owe czasy mężczyzn, co może sugerować, że nie są to czaszki wojowników, a może jakiejś starszyzny, może dekapitowani byli wodzowie i elita podbitej społeczności, a nie tylko wrogowie zabici na placu boju. Wydają się spełniać rolę po prostu pokazania siły takiego headhuntera oraz totalnego poniżenia ofiary. Na pewnych obszarach geograficznych, np. w Langwedocji, takich makabrycznych odkryć jest wyjątkowo dużo, najgęściej jest od nich na terenach, które były podległe: jako taka strategia w pokazaniu siły uciemiężonej społeczności czy plemienia, w tych miejscach gdzie władza była niestabilna, niepewna, kwestionowana i potrzebowała takiego widowiskowego wzmocnienia i „przemówienia do wyobraźni” maluczkich.

Robin Melrose, Religion in Britain from the Megaliths to Arthur. An Archaeological and Mythological Exploration
Alvyn Rees, Celtic heritage: Ancient tradition in Ireland and Wales

 

Write A Comment