Posiadanie dzieci nie wynikało wcale z nadmiernej miłości do nich i uwielbnienia dla zajmowania się nimi. Przeważały przede wszystkim względy praktyczne: dużo dzieci=więcej rąk do pracy, pomnażanie majątku, coraz liczniejsza armia do ewentualnej obrony dóbr. Liczna rodzina=duże możliwości. Gadki o tym, że kiedyś szanowano każde życie, a teraz to upadek obyczajów i w ogóle, można włożyć między bajki. Świat nie był wtedy mniej brutalny i bezlitosny niż teraz. Szacunek dla jakiejś niepełnosprawności? Pomoc? Godność? Ochrona życia… Jasne. Jeśli tak, to przede wszystkim z powyższych powodów.

1. Żydzi uważali, że największą zasługą, jakiej może dokonać kobieta jest wydanie na świat dziesięciu synów i trzech par bliźniąt.Taka akcja miała jej zagwarantować, że będzie miała lekkie, bezbolesne konanie. W sumie nie wiem, czy opłaca się skórka za wyprawkę… chociaż może to 14 i 15 to już wypada jak kurze jajko… Żydzi węgierscy byli bardziej łaskawi, wystarczyło urodzić 7 synów i już szło się w butach do raju. No pestka, dobrze mówię, dziewczyny? Ma Managaskarze do dziś funkcjonuje błogosławieństwo „Obyś miał dużo dzieci i potomków”, ludy wywodzące się od Słowian Południowych też wytworzyły podobne przysłowia, „kto nie ma wielu dzieci, nie ma szczęścia” i temu podobne. Japońskie przysłowie powiada: „Przyzwoici ludzie mają dużo dzieci”. Szamani sybiryjscy uważają za szczęście posiadanie wielkiej ilości dzieci i wołów. „Kafr, dla którego córka przedstawia wartość trzydziestu wołów, starać się będzie o posiadanie jak największej ilości córek”. W ogóle u ludów barbarzyńskich „dzieci przedstawiają ogromną wartość, córki jako towar na sprzedaż, synowie jako siły robocze.

2. Mąż miał prawo porzucić bezpłodną żonę i poszukać sobie
innej, która może dać mu dzieci. Oczywiście było jasne i z automatu
przesądzone, że bezowocne starania są winą kobiety (przecież nie było
wtedy możliwości sprawdzenia tego, więc przyjęto jedyną słuszną
retorykę, jak Pan i Władca mógł niedomagać w TAKICH sprawach? W tej
chwili wykonujemy pokłon, który uzgodniłyśmy, że trzeba wykonać,
niewtajemniczone odsyłam do komentarzy na Facebooku pod postem o
pomysłach księdza:P). Nie mogła zajść w ciążę – dopust boży i kara za
niemoralne życie, mąż mógł taką nieprzydatną darmozjadkę wypędzić. W
wyobrażeniu ludów kaukaskich niepłodność stanowi nieszczęście w
rodzinie, kobieta w Gruzji i Armenji, dopóki nie ma dziecka, nie ma.
prawa rozmawiania z rodziną mężowską. Niepłodność uważano za „karę bożą”
albo za „nasłanie czarów” na ziemiach ruskich, u Bułgarów, Chorwatów,
ludów romańskich i germańskich, u Węgrów a nawet u plemion indyjskich.
Jak starożytny Indyjczyk uważał za obowiązek względem ojców urodzenie
syna, tak i Hebrejczyk poczytywał posiadanie dzieci za swój święty
obowiązek. U Rabinów uchodził bezdzietny mężczyzna za równego zmarłemu, a
kabaliści średniowiecza mówią o mężczyźnie, który nie zostawił
potomstwa, że sprzeniewierzył się misji swej tu na ziemi i dlatego
powróci po śmierci, aby ją spełnić. W niektórych kulturach kobieta miała
7 lat na urodzenie dziecka, zanim spotkała ją za to kara. Wśród Żydów
bezdzietne małżeństwo po 10 latach mogło zostać uznane za niebyłe.
Polscy starozakonni powiadali, że „kobiecie bezpłodnej/bezdzietnej po
śmierci węże ssą piersi”.

3. Kobiecie wiejskiej (i krowie) w Małopolsce wschodniej, nie
mającej dzieci, dają do zjedzenia „ostatnie jaje, z dwoma żółtkami” ale
z jaja tego. niesionego przez tydzień pod ramieniem, rodzi się duch
(djabeł). Wychodzi na to, że kobieta wiejska zachodziła inaczej od
„miejskiej”.;P To znaczy analogicznie do krowy. Ukraińcy i Żydzi
zalecają również spożycie kurzego jaja z dwoma żółtkami, noszą koszulę z
kobiet, mających dzieci; na Węgrzech siadają na łożysku kobiety, która
urodziła swoje pierwsze dziecko. Uwaga, bo teraz sposób podobnego
kalibru jak smarowanie dziecku dziąseł krwią: na niepłodność dają
kobiecie na Bukowinie zażyć osuszonych i startych genitaliów zająca,
uchodzącego za jedno z najpłodniejszych zwierząt. Picie lub spożywanie
części płciowych wieprza, zająca, koguta i innych zwierząt, zalecane
przeciw niepłodności w Polsce i na Rusi, należały do powszechnych
środków w medycynie średniowiecznej, podobno już Rzymianie próbowali na
sobie tych sposobów.

4. Jako zapładniający środek uchodzi u Serbów: „polewka ze
starego koguta (koniecznie starego, nie może być inny, taki jedną nogą
na tamtym świecie, lekko zalatujący truchłem, zasuszony, wyleniały), do
tego trzeba było dodać sproszkowane jądra dzika albo osuszoną i
rozmoczoną w wodzie macicę zająca” (samicy). Wierzenie, iż spożycie
organów płciowych nadzwyczaj płodnych zwierząt, powoduje płodność, w
myśl zasady „Similia similibus” (podobne podobnym, coś takiego), szeroko
stosowanej przez wieki wśród wszystkich znanych ludów Europy. Krew
czarnego koguta pije mąż i żona (on z grzebienia, ona z płat koguta), a
gdy go wypuszczą, będą mieli dzieci. Albo kobieta nie płodna bierze
kawałek chleba od brzemiennej (z jej ust do własnych) przez płot, a po
zjedzeniu chleba zachodzi w ciążę. Na weselach litewskich jeszcze na
początku XIX. w., jak podaje T. Narhutt w Dziejach narodu litewskiego
(Wilno 1835), „piekło się jądra kozłowe, bycze, albo niedźwiedzie, które
dawano do jedzenia nowożeńcom, w mniemaniu sprawienia przez to znacznej
płodności. W tern właśnie rozumieniu strzeżono się gotować na weselu
mięsiw z bydląt wałaszanych.

5. Na mazurach leczono niepłodność kobiecą wodą spływającą z
pyska pijącego ogiera. Łotysze stawiali jeszcze jeden warunek – ogier
musiał być biały, bez jednego czarnego włoska. Kiedy pił, należało
stanąć przed nim i łapać do ust wodę kapiącą mu z chrap. Nasza kobieta
bezdzietna w Sukowie, pragnąc mieć dzieci, stara się przez babkę dostać
od położnicy, która odbywa pierwszy poród, bryłkę krwi odchodzącej po
narodzeniu dziecięcia i krew tę zmieszaną z wodą wypija. Niepłodność
usuwa na Białorusi wypicie nieco krwi z położnicy lub z pępowiny
nowonarodzonego dziecka, radzą też siedzieć lub klęczeć na miejscu,
gdzie kobieta odbyła poród, albo włożyć na siebie zakrwawioną jej
koszulę. Żydówka (w Małopolsce wschodniej) chcąca mieć dzieci, pije
odwar krwawnika przez dwa tygodnie na czczo.

6. Właściwie we wszystkich znanych religiach powszechnie
stosowanym środkiem na płodność była…woda. Dlatego kobiety
pielgrzymowały do świętych rzek, piły z magicznych źródeł, zażywały
kąpieli z kobietą brzemienną, Żydówki z panną młodą przygotowywaną do
nocy poślubnej. Teraz was zaskoczę: wiecie, że właśnie z tego wzięło się
przekonanie, że to bocian przynosi dzieci? Tak! No przecież chodzi po
mokradłach, wygrzebuje długim dziobem z wody… Wiadomo, dzieci lęgną się
razem z kijankami, jak bociek trafia na noworodka, bierze, leci nad
najbliższą wieś i wrzuca go przez komin. Na Rugii rolę naszego
poczciwego bociana pełni łabędź, który też jest silnie związany z wodą.
Znajduje małych ludzi pod skałami i dostarcza do odbiorców. 😛 Według
wierzeń dusze nienarodzonych dzieci przebywają właśnie w wodzie, w
moczarach, szuwarach i studniach, gdzie opiekują się nimi nimfy. Na
pytanie, skąd przychodzą dzieci, odpowiada lud w Prusach wschodnich, że
bocian przynosi małego do domu, ale ponieważ ukąsił matkę w nogę, więc
dlatego musi ona leżeć w łóżku. Pojęcie mitologiczne (1) urodzeniu
dziecka z nogi przez ukąszenie bociana jest starożytne i wielce
rozpowszechnione. Dzieci, cygańskie na Węgrzech śpiewają: Bocian szuka
dzieci i przylatuje do domu, Ukąsił matkę w nogę i przyniósł jej
dzieciątko.

Skąd info? O. Schell W oher kommen die Kinder. Am Urguell 1893, J. Witort Przeżytki kultmne. Lud 1899, s. 206, B. ‚N. Segel Wierzenia Żydów. Lud. 1897

Write A Comment