„Na świecie znowu, ale nie dla świata”, czyli o istnieniu demonów i upiorów

Świat realny, chociaż zupełnie odmienny od fantastycznego, pojawiającego się w baśniach, mitach i legendach, tak jak on pełen jest tajemnic. I chociaż dzisiaj ludzie potrafią naukowo wyjaśnić niemal wszystko, to jednak nadal wielokrotnie obecny jest prastary lęk przed nieznanym.

Demoniczna Europa Południowa

Żaden inny element religijny nie został nigdy tak rozbudowany jak demonologia. Człowiek żyjący 200 lat temu narażony był na te same działania przyrody i zjawiska, co mieszkaniec Europy starożytnej. Niewielki stopień poznania otaczającego świata sprawił, że ludzie zaczęli upatrywać w wielu rzeczach sił nadprzyrodzonych. W ten sposób swój długi żywot rozpoczęło wiele potworów i demonów, zamieszkujących przez setki lat każde miejsce na ziemi.

Jako jedni z pierwszych styczność z potworami mieli Grecy. Gdy mityczny król Itaki, Odys, wracał do domu po 10-letniej wojnie trojańskiej, podczas jednej z przygód natrafił na wyspę zamieszkałą przez syreny. Były to córki bożka Acheloosa i Melpomeny (jednej z muz). Według mitologii greckiej zostały one przemienione przez Hadesa w pół kobiety, pół ptaki (później pół ryby). Demoniczny charakter syren, zgubny dla każdego, kto trafił w ich pobliże, polegał na zaczarowanym śpiewie, którym wabiły nieostrożnych żeglarzy, by ich zabić, a statki ograbić z kosztowności.

Przenosząc się z mitycznej Hellady na zachód, natrafić można na bruxę, wampirzycę rodem z Portugalii, w krajach hiszpańskojęzycznych znaną jako bruja. Andrzej Sapkowski w książce „Rękopis znaleziony w smoczej jaskini. Kompendium wiedzy o literaturze fantasy” podaje, że bruxą staje się kobieta, która za życia zajmowała się czarami i to dzięki nim przemieniła się w demona. Mimo tego – według Sapkowskiego – za dnia jest normalną kobietą, mogącą mieć własną rodzinę, gdyż dopiero nocą bruxa zmienia się w upiornego ptaka wysysającego krew. Portugalska wampirzyca jest doskonałą personifikacją strachu przed sztuką tajemną, czyli magią, przez setki lat uznawaną za jedno z głównych narzędzi działań diabła.

Upiorna Europa Zachodnia

Mimo oddalenia od Europy kontynentalnej upiory dotarły także na Wyspy Brytyjskie i do Irlandii, gdzie swoją ojczyznę odnalazła upiorzyca zwiastująca śmierć – banshee. Pod tą nazwą kryje się starucha o długich, powiewających na wietrze włosach, ubrana w obdartą suknię. Przeciągły, rozdzierający krzyk przypominający wycie był niechybną informacją, że gdzieś w okolicy znajduje się banshee i zwiastuje komuś bardzo szybkie odejście z tego świata. Najbardziej znany przypadek pochodzi z roku 1742, kiedy widziano banshee piorącą 30 zakrwawionych koszul nad szkockim jeziorem Loch Slin. Niedługo po tym zawalił się pobliski kościół, uśmiercając 30 uczestników mszy.

Jednym z bardziej znanych demonów Szkocji jest kelpie – duch wodny pojawiający się najczęściej pod postacią konia. Spotkać go można nad brzegami jezior i innych zbiorników wodnych, przeważnie podczas deszczu lub w czasie burzy. Kelpie z pozoru jest łagodnym stworem, pozwala do siebie podchodzić i dosiadać się, jednak gdy tylko śmiałek zdecyduje się wsiąść na nieznanego sobie konia, kelpie natychmiast galopuje w stronę wody, by rzucić się w jej otchłań i utopić nierozważnego jeźdźca.

Potworna Europa Północna

Mroźne krainy północy Europy obfitują we własne, równie niebezpieczne stwory. Jednym z najpowszechniejszych jest kraken, olbrzymi potwór morski, żyjący w zimnych morzach – Morzu Grenlandzkim, Morzu Norweskim, Morzu Labradorskim, Morzu Baffina oraz w północnym Atlantyku. Kraken jest stworem niezwykle powszechnym, zarówno w wyobraźni marynarzy, jak i w opowiadanych przez nich historiach. Jednym z żeglarzy, którzy widzieli potwora, jest duński biskup i historyk Erik Pontoppidan, który opisał krakena w 1752 roku w swoim dziele „Historia naturalna Norwegii”. Według biskupa jest to gigantyczna kałamarnica o długich mackach mogących zatapiać okręty. Sama nazwa kraken pochodzi najprawdopodobniej od niemieckiego słowa Krake, które oznacza kałamarnicę.

Cała Skandynawia i okolice zamieszkane są przez trolle – od Finlandii aż po Islandię, gdzie przetrwały do dziś. Mianem tym określa się ogromne, stare i brzydkie stworzenia. Najczęściej uważano, że trolle są mało inteligentne, co pozwalało czasami ocalić swoje życie. Trolle lubią wszelkie miejsca niedostępne człowiekowi, dlatego każda wizyta ludzi w takich regionach oznacza tragiczny koniec. Trolle po raz pierwszy w książce pojawiły się w XIII wieku w „Eddzie młodszej”, dziele islandzkiego historyka Snorriego Sturlusona. Jednym ze sposobów na pokonanie trolla jest wyprowadzenie go na światło dzienne. Obecnie najpopularniejszymi trollami są Muminki, stworzone przez fińską pisarkę, Tove Jansson.

Straszliwa Europa Wschodnia

Tak jak każdy region Europy, tak i Polska, i Ruś posiadały swoje własne upiory. Niekiedy pilnowały one domów lub zwierząt, jednak w większości były zagrożeniem dla życia ludzkiego. Przykładem takiego demona jest południca. Jest to upiór polny będący personifikacją sił przyrody. Według Barbary i Adama Podgórskich, autorów „Wielkiej Księgi Demonów Polskich. Leksykonu i antologii demonologii ludowej”, południce pojawiały się najczęściej pod postaciami wysokich, chudych i starych kobiet lub psów przebiegających przez pola. Południcą stawała się kobieta, która zmarła w okresie między zaręczynami a ślubem, w trakcie ślubu lub tuż po weselu. Upiorzyce można było spotkać w ciepłe dni na polach i drogach podczas wędrówek, w czasie których porywały pozostawione dzieci, doprowadzały do kalectwa, udaru lub też zabijały odpoczywających rolników.

Słowiańszczyzna, niezwykle bogata we wszelkiego rodzaju demony i upiory, niektóre z nich upodobała sobie szczególnie, tak jak rosyjską kikimorę. Według Sapkowskiego jest to stara kobieta ubrana w szaty z mchów i wodorostów, wędrująca po bagnach i mokradłach. Swoje ofiary przyzywa wołaniem, by następnie patrzeć, jak toną w trzęsawiskach. Według Podgórskich kikimora pojawia się również w snach, sprowadzając męczące koszmary i duszności. Nazwa kikimora przez różnych badaczy, w tym przez Kazimierza Muszyńskiego i Aleksandra Brücknera, wywodzona jest od zmory, a to z kolei od mary. Rdzeń -mor łączy się ze słowami określającymi to, co śmiertelne, zimne, ciemne i metafizyczne (morzyć, mróz, mrok, marzyć), pochodzą od niego również polskie koszmar czy angielskie nightmare. Tym samym kikimora utożsamiana jest również z innym demonem, znanym w całej Europie – zmorą.

Personifikacja ludzkich lęków

Upiory i demony obecne są nie tylko w Europie. Również ludy innych części świata posiadają swoje własne stwory, takie jak arabski ghul czy hebrajski dybuk. Nie jest jednak istotne miejsce ani zasięg ich występowania, ani nawet czas, w którym wiara w nie była najsilniejsza. Najważniejszy jest fakt, jak bardzo niebezpieczny i przerażający był świat przez wiele setek lat, skoro najmniejsze nawet zjawiska otrzymały swoją własną personifikację. Nawet dziś, kiedy wszystko dookoła jest już poznane, ludzie w dalszym ciągu mogą odczuwać niepokój przebywając samemu na polu lub łące, słysząc zawodzące wycie przeciągu w mieszkaniu lub słysząc o kolejnym śmiertelnym wypadku. Mimo tego, że jest XXI wiek, podświadomość dalej może wywoływać u nas przerażenie podobne do tego u naszych przodków. Bowiem, jak pisał Adam Mickiewicz: „Pierś znowu tchnęła, lecz pierś lodowata, usta i oczy stanęły otworem, na świecie znowu, ale nie dla świata; czymże ten człowiek? – Upiorem”.

D.F

Write A Comment